Mglista wizja mocy
PATRONAT DGP Rząd chce oprzeć energetykę na węglu. Może mu przeszkodzić Komisja Europejska. Alternatywy brak
Pytanie, dokąd zmierza polska energetyka, wciąż pozostaje bez jasnej odpowiedzi. Rząd mówi otwarcie, że w najbliższych latach rewolucji w tym sektorze gospodarki nie będzie. W ocenie Aleksandra Śniegockiego, analityka Instytutu WiseEuropa, z deklaracji oraz dotychczasowych zapowiedzi wnioskować można, że obecnie wygrywa wizja utrzymania dominującej roli węgla. - Przekłada się to na wyhamowanie rozwoju energetyki wiatrowej, wątpliwości co do budowy elektrowni jądrowej czy też budowę rynku mocy mającego zapewnić opłacalność budowy nowych elektrowni węglowych - dodaje Śniegocki.
Jak podkreśla Henryk Baranowski, prezes PGE, przyjęcie mechanizmu rynku mocy we właściwej, korzystnej dla wszystkich uczestników systemu formie to priorytet na 2017 r. z perspektywy branży. - Rynek mocy pozwoli zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne kraju poprzez stworzenie warunków do inwestowania w tej dziedzinie - mówi prezes PGE.
Według słów ministra Krzysztofa Tchórzewskiego wszystko zostało już przesądzone. W połowie stycznia na antenie TVP Info minister powiedział, że "Bruksela zaakceptowała, że w najbliższych latach Polska będzie miała energetykę węglową". Pewność Tchórzewskiego wynika z notyfikacji przez Komisję Europejską pomocy publicznej dla naszego górnictwa, która w sumie wyniesie ok. 8 mld zł.
Przekonanie ministra może jednak nie znaleźć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie wiadomo, czy Polska uzyska zgodę Brukseli na rynek mocy oparty na węglu. Mechanizm polega na tym, że producenci energii dostają pieniądze nie tylko za wyprodukowaną i dostarczoną energię, ale też za to, że są gotowi do jej dostarczenia, co ma zapobiegać niedoborom mocy w szczycie. Resort energii szacuje, że roczny koszt działania takiego systemu to 2-3 mld zł - oczywiście w rachunkach dla odbiorców. Tyle że rynek mocy w Polsce stoi pod znakiem zapytania od grudnia 2016 r., gdy Komisja Europejska opublikowała propozycje dyrektyw energetycznych z tzw. pakietu zimowego. Najtrudniejszy zapis dla Polski to ten o wyłączeniu z rynku mocy bloków o emisyjności wyższej niż 550 g CO2 na 1 kWh - w praktyce bowiem oznacza to brak wsparcia dla siłowni węglowych (najnowocześniejsze emitują ok. 700 g).
Jak wyjaśnia ekspert WiseEuropa, propozycja Komisji Europejskiej dotycząca wyłączenia najbardziej emisyjnych elektrowni z rynku mocy stawia pod znakiem zapytania plany związane z oparciem naszej energetyki na węglu. - Wdrożenie takiego rozwiązania oznacza prawdopodobnie brak możliwości sfinansowania nowych mocy węglowych, takich jak elektrownia w Ostrołęce - mówi w rozmowie z DGP Aleksander Śniegocki.
Ostrołęka to wspólna inwestycja Energi i Enei, realizację której w grudniu ubiegłego roku szumnie ogłoszono. Inwestycja ma kosztować ok. 6 mld zł (blok klasy 1000 MW). Koszty jej budowy mogą zwrócić się jedynie w przypadku niewyłączania z rynku mocy elektrowni o emisyjności wyższej niż 550 g CO2 na 1 kWh. Nasz rząd i spółki energetyczne (których większościowym właścicielem jest i tak Skarb Państwa) wciąż mają nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie, bo przeciwne pomysłom Brukseli są także inne państwa, jak Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Francja.
Jak podkreśla Jacek Krzemiński, rzecznik Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, w tej sprawie Polska może też liczyć na wsparcie Czech, Węgier i Rumunii. - Rysuje się więc szeroka koalicja. Choć wciąż nie wiadomo, jak zachowają się Niemcy - dodaje rzecznik PKEE. Zdaniem Krzemińskiego taka koalicja może też powstać w przypadku innej propozycji KE z pakietu zimowego, którą PKEE oprotestował. - Chodzi o to, by biomasę uznawać za źródło odnawialne i wspierać ją jako takie źródło tylko wtedy, gdy będzie wykorzystywana w wysokosprawnej kogeneracji - zaznacza Krzemiński. Jak dodaje, bardzo dużo biomasy zużywają np. Finlandia czy Estonia, więc one również mogą stać się naszymi sojusznikami w tej kwestii.
W przypadku przyszłego miksu energetycznego, czyli struktury źródeł energii, też nie ma jasności. Rząd nie deklaruje jasno, czy zapadnie w końcu decyzja o budowie elektrowni atomowej, wpisanej do obowiązującej od 2009 r. polityki energetycznej do 2030 r. Trudno też przewidzieć, jaka będzie przyszłość energetyki wiatrowej, skoro ustawa odległościowa z 2016 r. praktycznie zablokowała budowę lądowych farm, a przyszłość tych na morzu (mogłyby dać do 2030 r. ok. 6 GW nowych mocy) również nie jest jasna.
To wszystko zdaniem Śniegockiego wyraźnie pokazuje, że obecnie brakuje dokumentu jasno definiującego politykę energetyczną Polski. Nad przyszłością tego sektora już wkrótce będą się głowić przedstawiciele rządu, prezesi spółek energetycznych, przedsiębiorcy i eksperci. W najbliższy poniedziałek w Warszawie odbędzie się bowiem XVII Forum Zmieniamy Polski Przemysł organizowane przez magazyn gospodarczy "Nowy Przemysł" oraz portal wnp.pl.
Paneliści będą dyskutować na temat sytuacji i problemów wiodących krajowych branż. Oprócz energetyki zostaną poruszone m.in. tematy związane z przemysłem obronnym i infrastrukturą transportu.
@RY1@i02/2017/023/i02.2017.023.00000150a.801.jpg@RY2@
Aleksandra Gruszczyńska
Karolina Baca-Pogorzelska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu