Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Embargo jest dla Europy mniejszym złem

21 marca 2022
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Paczos: Powinniśmy myśleć o sankcjach na rosyjskie surowce energetyczne jako o ubezpieczeniu przed jeszcze większą katastrofą

ecb9d00a-da7b-4d66-8aea-b33d0bd536b0-u7bea0-9-wojciech-paczos-fot-materialy-prasowe-(c)(p)-37406815.jpg
Wojciech Paczos, wiceprezes Fundacji Dobrobyt na Pokolenia, starszy wyk

Koszty zablokowania dostaw rosyjskich surowców energetycznych dla Niemiec - głównego unijnego hamulcowego w kwestii embarga na rosyjskie surowce - są szacowane na 3 proc. PKB. Jeśli przełożyć te wyliczenia na Polskę - 3 proc. PKB to prawie 80 mld zł. Dużo czy mało?

Z badań, o których mowa, wynika, że 3 proc. PKB to górny pułap, a minimum - 0,5 proc. Koszty dla polskiej gospodarki byłyby zapewne niższe niż dla niemieckiej. Nasi sąsiedzi są największym w Europie importerem rosyjskiej ropy naftowej i gazu. W ostatnich latach, kiedy Polska starała się dywersyfikować rynek tych surowców, Berlin swoją zależność od dostaw ze Wschodu pogłębiał. Ale te wyliczenia sugerują, że nawet w najczarniejszym scenariuszu embargo oznaczałoby za Odrą recesję o mniejszej skali niż ta pandemiczna, kiedy niemiecka gospodarka skurczyła się o ok. 4,5 proc. Jeszcze głębszy ubytek PKB nastąpił tam po kryzysie finansowym w 2009 r. Doniesienia o nadzwyczajnym wstrząsie, jaki miałoby stanowić dla europejskich gospodarek zatrzymanie importu surowców energetycznych z Rosji, wydają się więc cokolwiek przesadzone. Choć przysłuchując się debacie publicznej w Niemczech czy innych krajach Europy Zachodniej, można dojść do wniosku, że wisi nad nami widmo bezrobocia i masowej biedy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.