Dziennik Gazeta Prawana logo

Energetykę czekają wielkie zmiany

Anna Jakób i Marcin Lewandowski, członkowie zarządu Grupy GPEC
Anna Jakób i Marcin Lewandowski, członkowie zarządu Grupy GPECfot. mat. prasowe
29 października 2018

O przyszłości polskiego rynku energii, jego największych wyzwaniach i szansach rozmawiamy z członkami zarządu gdańskiej grupy energetycznej – GPEC

Nasz rynek energii podlega poważnym przeobrażeniom. Oprócz rosnącej roli odnawianych źródeł energii, wpływ na tradycyjną energetykę mają m.in. także zmiany w preferencjach klientów. Coraz częściej nie chcą oni kupować tylko produktu, jakim jest prąd czy ciepło, ale oczekują kompleksowej i wygodnej usługi. Jak czerwcowa nowelizacja ustawy o OZE wpłynęła na państwa działalność?

Marcin Lewandowski: Bardzo się cieszymy, że wreszcie coś się ruszyło w temacie energetyki odnawialnej. Grupa GPEC posiada elektrownie wodne, w związku z tym kolejnym logicznym krokiem byłyby farmy wiatraków. Niestety ze względu na poprzednią nowelizację prawa, wiatraki okazały się kompletnie nieopłacalne. W tym kontekście jesteśmy zadowoleni ze zmiany przepisów. Mamy nadzieję, że nowelizacja pozytywnie wpłynie na zainteresowanie energetyką wiatrową. Ponadto liczymy, że takie przychylniejsze spojrzenie na OZE utrzyma się w dłuższej perspektywie.

Anna Jakób: Nowelizacja dotyczy energii elektrycznej wytwarzanej w małych elektrowniach wodnych, które posiadamy w grupie GPEC. Kwalifikują się one do systemu gwarantowanej opłaty do ceny rynkowej w systemie FIT/FIP. Dzisiaj wiemy, że możemy skorzystać z takiego wsparcia. Mechanizm ten umożliwi nam generowanie lepszych wyników.

Czy można jednoznacznie wskazać mocne i słabe strony tej ustawy?

ML: Zwróciłbym uwagę na wyprostowanie tematu wiatraków. Przede wszystkim kwestia opodatkowania wiatraków sparaliżowała branżę na lata. Jest to najmocniejsza strona tej ustawy, która, mamy nadzieję, że spowoduje, iż ten segment będzie się w Polsce rozwijał. Oczywiście, jeśli spojrzymy na to, że ustawa o OZE poprawia to, co poprzednia nowelizacja popsuła, to w ocenie ogólnych zmian pozostaję nieco sceptyczny. Jednak w wyniku czerwcowej nowelizacji wiatraki oraz inne źródła energii zyskały bardziej stabilną pozycję. Dzięki temu można bardziej optymistycznie spojrzeć na energetykę odnawialną. I uznać za coraz bardziej konkurencyjną wobec tradycyjnych źródeł energii, takich jak węgiel. Ponadto spójrzmy na to zagadnienie z perspektywy inwestora. Jeśli będzie wiedział, jaką będzie miał cenę za produkt w najbliższych pięciu latach, jest to zdecydowanie bardziej komfortowe.

AJ: Dzięki ustawie, możemy planować strategicznie. Jak wszyscy przedsiębiorcy, liczymy, że przewidywalność prawa polskiego zostanie zachowana, a sama zmiana przepisów dotyczących OZE się utrzyma. Na tej podstawie możemy planować strategicznie swoje decyzje biznesowe. Oczywiście, naprawdę trudno jest tworzyć plany na dziesięciolecia. Chociaż to właśnie z takimi decyzjami mamy do czynienia na rynku energii. Niestabilne prawo zmieniające warunki rynkowe skutecznie uniemożliwia planowanie w długim terminie.

Z jakich źródeł energii dotychczas państwo korzystali? Jakie są plany na przyszłość?

ML: Naszym głównym źródłem, jak całej branży, jest węgiel, bez względu na to, jaki mamy do tego surowca stosunek. Jednak z roku na rok udaje nam się zwiększać udział energii cieplnej. Do miast, które obsługujemy, coraz częściej trafia bowiem energia pozyskana w wyniku kogeneracji. Dzięki funduszom unijnym w Gdańsku udało się praktycznie całkowicie ograniczyć dystrybucję energii opartej na węglu, a niepowstałej w wyniku kogeneracji. Dodam, że dotyczy to nie tylko samego Gdańska, ale, całej aglomeracji. Jeśli chodzi o mniejsze miasta powiatowe, to sytuacja wydaje się mniej optymistyczna. Jest tam nie tylko za mało wsparcia kogeneracyjnego, ale tak jak w przypadku OZE, brakuje rozwiązań prawnych, które przyczyniłyby się do zmiany. Inwestorzy nie mają bowiem wystarczających zachęt, by przeznaczyć środki na rozwój i przesył energii pochodzącej z kogeneracji. Zarówno w przypadku dużych aglomeracji, jak i mniejszych miejscowości, głównym źródłem energii w najbliższych latach pozostanie węgiel. Musimy pamiętać, że inwestycje oczywiście muszą mieć sens ekologiczny, ale przede wszystkim powinny mieć sens ekonomiczny. Nie tylko dla nas jako przedsiębiorców. Inwestycje muszą być także opłacalne dla klienta. Na razie, energia odnawialna nie jest produkowana tak, jak byśmy chcieli.

Czy coś się zmieni w tej kwestii w niedalekiej przyszłości?

ML: Na razie, w najbliższych dwóch–trzech latach powstanie w Gdańsku spalarnia odpadów. Dzięki temu będziemy mieli zdywersyfikowane źródła energii, zarówno pozyskane w wyniku kogeneracji opartej na węglu, jak i ciepła wytworzonego w wyniku spalania odpadów. Zakładamy, że w ciągu kilku lat źródła te rozproszą się na więcej kogeneracyjnych źródeł, a także na energetykę odnawialną i będą pracowały na jeden duży system.

AJ: Krajobraz energetyczny w perspektywie długofalowej na pewno się zmieni. To, co jest dziś, na pewno będzie zdywersyfikowane. Spodziewamy się, że tak jak w przypadku Gdańska tych źródeł energii będzie o wiele więcej. Nie tylko będziemy bazować na elektrociepłowni, która pracuje efektywnie, ale również oprzemy się na spalarni odpadów i innych źródłach kogeneracyjnych, które na różnym etapie będą produkować to ciepło w sposób skojarzony.

W jakiej perspektywie to nastąpi? 10 lat? 15?

ML: Chciałbym, żeby to wszystko, co ma się stać stało się jak najszybciej. W energetyce często przyjmuje się zbyt długie okresy realizacji strategii, wprowadzania zmian w prawie, tworzenia innowacji. Powinniśmy jako branża działać zdecydowanie żwawiej.

AJ: Bez wątpienia zmiana w energetyce to długi proces. Bo już w ciągu najbliższych pięciu lat zaczną powstawać nowe źródła energii. W dalszej perspektywie będzie ich jeszcze więcej. Być może będą miały na nie wpływ nowe technologie. Z tego względu, patrzenie 10 lat w przód obarczone jest dosyć dużym ryzykiem.

Jeśli patrzymy w przyszłość, to musimy poszukiwać innowacji, które pozwolą zachować rentowność biznesu. Tegoroczna nagroda Fale Innowacji została przyznana za nowatorski projekt instalacji odzysku zagospodarowania ciepła spalin kotłowych. W jakie innowacje państwo inwestują?

ML: Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym podkreślić, że staramy się być przede wszystkim promotorem innowacji. W tym roku odbyła się kolejna organizowana przez nas edycja Laboratorium Innowacji, gdzie jak co roku wręczano nagrodę Fale Innowacji firmom z najbardziej nowatorskimi projektami w szeroko pojętej energetyce. Wydarzenie ma propagować pogląd, że energetyka niekoniecznie musi, tak jak dotychczas, być średnio innowacyjna. Większość rozwiązań ma kilkadziesiąt lat. Wynika to z tego, że projekty w energetyce są rozliczane naprawdę długo. Natomiast my chcemy powiązać myślenie typowe dla tradycyjnej energetyki z podejściem rodem ze start-upów. Stąd pomysł stworzenia właśnie Laboratorium Innowacji. Jeśli chodzi o nasze innowacje, to m.in. inwestujemy we własne aplikacje z rozszerzoną rzeczywistością. Ponadto przeznaczamy środki na badania i rozwój w szpitalach, tak aby zarządzać energią cieplną czy oświetleniem w sposób, który stworzy jak najbardziej komfortowe warunki dla pacjentów. Dzięki funduszom unijnym realizujemy także większe przedsięwzięcia. Zamierzamy stworzyć najnowocześniejszą inteligentną sieć w Polsce. Obecnie nasi inżynierowie dostali zadanie jej zaprojektowania, co nie jest łatwe, bo nie mamy od kogo zdobyć know-how. Musimy inwestować zarówno w rozwiązania w dużej tradycyjnej energetyce, które będą szły w kierunku inteligentnego sterowania energią, jak i w relacje z klientem. Staramy się bowiem stworzyć rozwiązania, które zapewnią naszym klientom odpowiedni poziom komfortu. W małej skali oznacza to udogodnienia dla pojedynczego pacjenta, pracownika biura czy domownika. Pracujemy więc nad systemem, który teraz jest nazywany szumnie „rozwiązaniami typu smart”. Sądzę, że taki będzie kierunek energetyki. Klienta przestaje interesować konkretny, jeden produkt. Po prostu chce mieć wygodę. Zakładamy, że to właśnie na tej wygodzie będziemy zarabiali w przyszłości.

AJ: W energetyce myślenie zarówno o małych, jak i dużych innowacjach jest wyzwaniem. Jednym z powodów, jak mówiliśmy wcześniej, są ograniczenia związane z planowaniem strategicznym. Taki typ myślenia powoduje, że trudniej skoncentrować się na tym, co się dzieje tu i teraz. Aby temu zapobiec, Grupa GPEC wdraża małe i szybkie rozwiązania, które mają polepszyć życie odbiorców energii. Z tego względu nierzadko zapraszamy do współpracy partnerów. Uczestnicy Laboratorium Innowacji i laureaci Fal Innowacji najczęściej stają się kolejnymi partnerami, z którymi współpracujemy i my, i branża.

Jak będzie wyglądała energetyka przyszłości? Czy w Polsce jest miejsce dla prosumentów?

ML: Energetyka przyszłości będzie coraz bardziej rozproszona. Właściwie w każdej dziedzinie życia człowiek chce mieć zdecydowanie większy wpływ na to, co się wokół niego dzieje. Jest coraz bardziej świadomy. Rozwiązania te więc będą szyte na miarę. Oczywiście, duża i tradycyjna energetyka będzie jeszcze potrzebna przez dziesięciolecia. Natomiast wierzę, że nurt prosumencki, o którym na razie się więcej mówi, niż realizuje, jest przyszłością. Tych rozwiązań będzie coraz więcej, a my jako firmy energetyczne będziemy musieli się w tej innej rzeczywistości odnaleźć. Nie będziemy jedynym dostawcą, ale zaczniemy kooperować z mnóstwem małych dostawców na różnych etapach łańcucha wartości. Zakładam, że w Gdańsku za 10–15 lat prosument to nie będzie tylko idea, lecz będzie to faktycznie nasz partner w biznesie.

AJ: Myślę, że te rozwiązania będą komplementarne. Nie wyprą wielkoskalowej energetyki, z jaką mamy do czynienia obecnie, ale będą współistnieć na rynku i uzupełniać działania tradycyjnych dostawców. Uważam, że będziemy mieli z tym doświadczenie w niedalekiej przyszłości. Obecna energetyka wielkoskalowa jest dobrą bazą i rezerwą dla energetyki rozproszonej. Wszystkie źródła energii, zarówno te o małym, jak i dużym zasięgu będą bowiem pracować na jeden system.

Jedną z wyraźnych zmian, jeśli chodzi o sposób funkcjonowania współczesnych firm jest aktywne podejście do zagadnień społecznej odpowiedzialności, czyli CSR.

ML: CSR ma dwa oblicza. Jedno, to prawdziwsze, oznacza po prostu realne odpowiedzialne działanie w biznesie. Drugie niestety jest stricte wizerunkowe. Niektóre firmy zajmują się działaniami społecznej odpowiedzialności wyłącznie z pobudek PR-owych. Dla grupy GPEC CSR jest ważny nie dla kolejnego wycinka w gazecie czy like’a na Facebooku. Kilka lat temu stwierdziliśmy, że chcemy w tym zakresie działać po prostu. Nawet jeśli nikt się o naszej aktywności nie dowie. Bo wierzymy, że powinniśmy robić to, co ma sens. Jesteśmy odpowiedzialni za wykorzystywanie środowiska. Jako reprezentanci branży, która korzysta z dóbr natury, chcemy, by nasi klienci użytkowali te zasoby racjonalnie. Nawet jeśli kosztem naszych przychodów.

AJ: Zachęcamy też naszych pracowników do działań prospołecznych. Mamy bardzo szeroki program wolontariatu pracowniczego. Nieraz są to duże zorganizowane akcje planowane przez cały rok. Oferujemy część naszego budżetu oraz dzień wolny w ramach pracy wolontaryjnej. Pracownicy są naprawdę w te działania zaangażowani. Przykładowo, kiedy przez Pomorze przeszła trąba powietrzna, to w ciągu dwóch dni ponad 80 pracowników zorganizowało się do pomocy. My zaoferowaliśmy zasoby, sprzęt, ale cała ta akcja była oddolną inicjatywą. Wierzę, że CSR może działać tylko wtedy, kiedy dotyczy każdego, a nie tylko zarządu spółki. Pracownik powinien rozumieć, że w relacji biznesowej musi zaoferować coś więcej klientom i interesariuszom. Z tego względu staramy się, aby w nasze działania byli zaangażowani wszyscy pracownicy.

ML: Działamy lokalnie. Z tego względu jest dla nas niezwykle ważne, aby robić coś więcej w miejscu, w którym operujemy. Oczywiście, prowadzimy przedsięwzięcie biznesowe, a nie organizację non-profit. Z drugiej strony oferujemy wsparcie mieszkańcom tych miast, w których jesteśmy obecni. Naszymi inicjatywami się nie chwalimy, choć wiele z nich, nawet tych drobnych, jest wartych uwagi. Dają bowiem naprawdę fajny efekt dla lokalnych społeczności.

PAJ

Partner merytoryczny: Grupa GPEC

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.