Kijów w energetycznych szponach Moskwy
Bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy przypomina kwadraturę koła. Kraj bije rekordy energochłonności. Nawet gdy zużycie błękitnego paliwa spadnie, szanse na dywersyfikację źródeł energii i prawdziwe uniezależnienie się od Rosji będą marne
Ukraina konsumuje 2,5 razy tyle gazu co Polska, choć Ukraińców jest ledwie 7 mln więcej niż nas. Do niedawna kraj był skazany na zakup surowca od Rosjan po zawyżonych cenach. Dziś, po rosyjskiej aneksji Krymu i nałożeniu przez Brukselę sankcji na Moskwę, gdy Ukraina zmierza ku integracji europejskiej, wydawałoby się, że bez problemu powinna wyrównać rachunki i wyrwać się z energetycznych oków Rosji. Miał temu służyć m.in. międzynarodowy arbitraż. Niestety, spory pomiędzy państwowym ukraińskim monopolistą Naftohazem a rosyjskim, także państwowym, Gazpromem przed międzynarodowymi instytucjami przypominają brazylijską telenowelę. W tle wielka kasa, władza i silne emocje, a ostatniego odcinka nie widać. Sztokholmski arbitraż od połowy 2014 r. zajmował się wzajemnymi roszczeniami gigantów. Strony walczyły w sumie o 100 mld dol., co mogłoby zostać wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii sporów gospodarczych (gdyby taka istniała).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.