Sukces rynku prosumenckiego
Coraz więcej użytkowników prądu zajmuje się w Polsce również jego wytwarzaniem. To zasługa nie tylko dotacji ale również kredytów i różnych rozwiązań sprzyjających temu biznesowi
- Banki przygotowały odpowiednią ofertę, system jest klarowny, wyliczalny, a jednocześnie nie stanowi pomocy publicznej, w związku z tym nie jest obciążeniem dla instytucji sektora publicznego - powiedział Andrzej Kaźmierski z Departamentu Energii Odnawialnej i Rozproszonej w Ministerstwie Energii podczas debaty "Odnawialne źródła energii - regulacje i rynek". To dobra informacja, bo wcześniej - jak przyznał dyrektor - mieliśmy problem z notyfikacją przez Unię Europejską systemu świadectw pochodzenia, tzw. zielonych certyfikatów, służących wsparciu odnawialnych źródeł energii i zmniejszeniu obciążeń związanych z OZE dla odbiorców energochłonnych, co niosło za sobą ryzyko dla podmiotów inwestujących w odnawialne źródła energii. - Ostatecznie uzyskaliśmy notyfikację, ale zmarnowaliśmy koszmarnie dużo czasu do 2016 r. - powiedział Kaźmierski, podkreślając, że wszystkie kraje się uczą i popełniają błędy, ale teraz już jest czas, żeby te błędy naprawiać.
Kaźmierski przytoczył dane, z których wynika, że rynek prosumencki to obecnie 110 MWh mocy. W 2015 r. było 30 MWh. Zaznaczył przy tym, że przed notyfikacją ustawy o OZE Komisja Europejska zatrzymała handel energią z odnawialnych źródeł i mogły odbywać się tylko próbne aukcje, co zniechęcało do inwestycji. Podkreślił, że przepisy o OZE w obecnym kształcie zostały zaakceptowane przez branżę, czemu dała ona silny wyraz demonstracją w Sejmie. Zastrzegł, że pojawią się kolejne zmiany, mające zwiększać szanse projektów związanych z OZE przy staraniach o wsparcie w bankach. Znajdą się one w kolejnej nowelizacji, bo propozycje pojawiły się zbyt późno, kiedy nad ustawą pracowała już Rada Ministrów. Ministerstwo chce w ustawie wprowadzić zapis o biogazie. W planach jest też deregulacja branży wiatrowej oraz wprowadzenie zapisów z unijnego tzw. pakietu zimowego dotyczącego ograniczeń dla energetyki związanych z ochroną środowiska.
Potwierdził to prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki, który zapewnił, że nasz kraj może ograniczyć emisję szkodliwych substancji do atmosfery i wspomóc rozwój elektrowni wiatrowych. Przyznał, że mamy wprawdzie za sobą pierwsze bankructwa farm wiatrowych i niestety kolejne miesiące mogą przynieść kolejne takie informacje, ale stwierdził, że banki współpracują i pomagają w spłacie zadłużenia, co pozwoli części inwestorów utrzymać swoje aktywa. Część z nich z jednak zniknie z rynku.
O roli banków przy restrukturyzacji długów farm wiatrowych mówiła też Barbara Cyganik, dyrektor Centrum Korporacyjnego Banku Ochrony Środowiska w Katowicach. - Intensywnie działaliśmy i działamy na rzecz inwestorów wiatrowych. Bank kontynuuje działania mające na celu strukturyzowanie zawartych transakcji. We współpracy z podmiotami finansowymi oraz kredytobiorcami wypracowano wspólne stanowisko w zakresie obniżenia kosztów funkcjonowania farm wiatrowych oraz dokapitalizowania projektów lub pozyskania dodatkowych poręczeń od sponsorów i spółek powiązanych. Na finale etapu legislacyjnego jest też nowelizacja ustawy OZE, która może przywrócić niższy poziom opodatkowania farm wiatrowych.
Maciej Stryjecki, prezes Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej, mówił o trudnej polskiej specyfice. - Już nieraz sparzyliśmy się na tym, że zbyt łatwo chcieliśmy zaczerpnąć wzorce z zagranicy - stwierdził. - Przekonały się też o tym zachodnie koncerny, które tak pewnie wchodziły na nasz rynek. Zapowiadały inwestycje, bo przecież w tylu krajach już budowały, mają doświadczenie i sukcesy na koncie, były pewne, że w Polsce będzie podobnie. Szybko jednak weryfikowały swoje stanowisko i szukały pomocy, bo sprawdzone gdzie indziej rozwiązania u nas nie zdały egzaminu.
W jego ocenie powodem może być skomplikowane prawo i jego częste zmiany. Przepisy zmieniają się w takim tempie, że zanim ktokolwiek nauczy się, jak je stosować, już wchodzą w życie inne. - Nie jest też prosto zaimplementować sprawdzone na Zachodzie rozwiązania - przyznał Stryjecki. Jego zdaniem jako kraj poszliśmy trochę inną drogą. - Teraz brakuje nam określonych zasad przyłączania, czekamy na aukcje energii, potrzebne jest określenie, kto ma na siebie wziąć opłaty związane z przyłączeniem - wyliczał. - Na szczęście jesteśmy trochę opóźnieni w pozyskiwaniu odnawialnych źródeł energii, dzięki czemu energia z elektrowni wiatrowych jest już dla nas tańsza, niż to miało miejsce na początku ich istnienia - dodał. Raport "Renewable Power Generation Costs in 2017" wskazuje, że w latach 2010-2017 koszty energii z wiatru spadły aż o jedną czwartą i w ubiegłym roku średni ważony koszt 1 kWh z morskich farm wiatrowych wyniósł ok. 0,17 dol. Prognozy dla projektów uruchamianych w 2020 r. mówią o koszcie od 0,06 do 0,1 dol. za kWh.
Pomóc w rozwoju OZE może Polsce Europejski Bank Inwestycyjny, dzięki środkom zarezerwowanym na inwestycje w OZE w budżecie europejskim. O ile jednak w krajach zachodniej Europy bank w 40 proc. finansuje wytwarzanie energii i w 40 proc. modernizację sieci, a pozostałe 20 proc. przeznacza na efektywność gospodarczą, o tyle w Polsce dotąd głównie przeznaczał środki na modernizację grup energetycznych, w 15 proc. finansował efektywność ekonomiczną, a w ciągu ostatnich pięciu lat nie przeznaczył ani złotówki na sfinansowanie nowego projektu zorientowanego na wytwarzanie energii.
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.000002400.801.jpg@RY2@
Fot. Mat. prasowe
ELG
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.000002400.802.jpg@RY2@
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.000002400.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.000002400.804.jpg@RY2@
@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.000002400.805.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu