Spółki komunalne będą podnosić ceny. Przez prąd
N asza spółka komunalna nie jest uprawniona do takich rekompensat, więc zostaliśmy oszukani, czy jak mówią moi pracownicy wyrolowani i nikt przed wprowadzeniem podwyżek nas o zdanie nie pytał. Mało tego anulowano nam porozumienie o gwarancji stałych cen na ten rok z poziomem z roku 2018” – napisał wczoraj do mnie prezes jednego z miejskich przedsiębiorstw komunikacji. Ktoś powie może, że zaskoczenia nie ma, bo już po nowelizacji ustawy prądowej było jasne, że część spółek komunalnych zwrotów za wyższe ceny prądu nie dostanie. Tyle że minister energii Krzysztof Tchórzewski uspokajał, że większość, bo 70 proc. miejskich przedsiębiorstw, załapie się na ustawowe wsparcie, bo mieszczą się w definicji małego przedsiębiorstwa. To nawet możliwe. Tyle że pozostałe 30 proc. spółek może obsługiwać nawet dwie trzecie wszystkich mieszkańców Polski. Ostrzegaliśmy przed taką sytuacją na początku miesiąca. Czym to grozi? Gospodarstw domowych jest 1 5 m ln, zużywają ok. 30 TWh, czyli mają ok. 18 proc. udziału w ogólnopolskim zużyciu energii elektrycznej, a taki KGHM Polska Miedź, sam jeden zużywając 2,5 TWh rocznie, odpowiada za 1,5-proc. udział. Dlaczego o tym piszę? Bo jeśli jesteśmy przekonywani, że będzie taniej i to niezmiennie od siedmiu miesięcy, a na razie nic z tego nie wynika, to wiara w te zapewnienia jest coraz mniejsza. Musi być drożej. Nawet jeśli przez cały rok nasze domowe rachunki (tzw. grupa G dla gospodarstw domowych) pozostaną na poziomie z połowy 201 8 r ., co zakłada ustawa prądowa, to ci, którzy nie dostaną rekompensat za wyższe ceny prądu w drugim półroczu (w pierwszym automatycznie rekompensaty dostawali wszyscy), odbiją je sobie na nas.
Oto przykład. Jeśli wspomniane na początku MPK będzie płacić kilkadziesiąt procent więcej za prąd, to ceny biletu transportu miejskiego pójdą w górę. Jeśli przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne czy wywożące odpady również nie spełni ustawowych kryteriów, to za wodę, nieczystości i śmieci zapłacimy jeszcze więcej. Jeśli komunalne ciepłownie nie dostaną rekompensat, to my zapłacimy więcej za ciepło. Jeśli sobie to wszystko zsumujemy, to w skali roku okaże się, że naprawdę taniej byłoby zapłacić rachunek za prąd wyższy o 8–10 zł miesięcznie (96–120 zł rocznie) niż pokrywać podwyżki na każdym innym polu. Żeby było jasne – nie twierdzę, że wtedy podwyżek w innych branżach nie byłoby wcale, ale mogłyby być mniejsze, bo energetycy nie odbijaliby sobie na firmach aż tak tego, co tracą na indywidualnych odbiorcach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.