Ameryka szybciej odrabia straty
Polskiej giełdzie wciąż daleko do poziomów sprzed ataku koronawirusa, za oceanem entuzjazm przeplata się z obawami
Standard & Poor’s 500, główny indeks giełdy w Nowym Jorku, znalazł się przed weekendem o jedną trzecią wyżej niż w drugiej połowie marca, w momencie najgłębszego spadku spowodowanego informacjami o wpływie COVID-19 na amerykańską i światową gospodarkę. To oznacza, że w porównaniu z końcem ubiegłego roku S&P500 jest już niżej o mniej niż 10 proc. Na naszej giełdzie dołek głównego indeksu miał miejsce tydzień wcześniej niż w Ameryce. Od tego czasu WIG20 zyskał niemal 30 proc., ale wciąż jest o jedną czwartą niżej niż w końcu ub.r. Gorzej wypada tylko kilka giełd na całym świecie: grecka, hiszpańska czy rosyjska.
Amerykanom bardziej niż nam zależy na dobrej kondycji giełdy, bo tam ma ona większe znaczenie. Rynek kapitałowy w większym stopniu niż u nas jest odpowiedzialny za finansowanie rozwoju firm. Trafia na niego większa niż u nas część oszczędności, w efekcie mocniej wpływa na poziom zamożności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.