Salony zamknięto, a koszty zostały
Około 90 proc. zakładów fryzjerskich i kosmetycznych przestało działać. Pracownicy nie są w stanie zachować wymaganych odstępów podczas zabiegów
– Praca zdalna w tej branży nie jest możliwa. W sposób oczywisty przekłada się to na brak przychodów przy nadal istniejących kosztach stałych. Na jak długo? Tego nikt nie wie – mówi Ewa Żabińska-Lubowiecka, prezes Ogólno polskiego Stowarzyszenia Stylistów Paznokci Fantasmagorie oraz Federacji Beauty Pro.
Salony zamknęły się solidarnie ze względu na bezpieczeństwo pracowników i klientów, ale jak twierdzi Żabińska-Lubowiecka, nie ma spójności w komunikatach płynących od wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Śląski mówi, że ze względu na brak możliwości zachowania dystansu „wskazane jest zaprzestanie wykonywania zabiegów”. Oddział Higieny Sanitarnej WSSE w Gdańsku zaleca stosowanie odpowiednich środków bezpieczeństwa higienicznego. Powiatowy Inspektor Sanitarny we Wrocławiu radzi natomiast, by regularnie myć ręce i zapewniać czystość w miejscu pracy. – Teoretycznie moglibyśmy pracować, ale mamy zachowywać dystans. Tylko jak to pogodzić? – zastanawia się.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.