Brexit i spowolnienie pogrążają transport
Wielka Brytania pozbawiła części uprawnień unijnych przewoźników. Ceny frachtu w UE spadają, a na Wyspach rosną
Zmiany w brytyjskich przepisach uderzają w polskich przedsiębiorców, bo to nasz kraj jest największym przewoźnikiem drogowym w UE. Konsekwencją mogą być zmiany w cenach przewozów, a w efekcie dalsze zamykanie działalności przez firmy transportowe.
Nowe ograniczenia
W ubiegłym roku niewypłacalność w transporcie ogłosiły 273 firmy. To ponad dwa razy tyle, ile w 2021 r., i niemal trzy razy tyle, co w pandemicznym 2020 r. – wynika z danych firmy Coface. Zdaniem ekspertów ten rok będzie kolejnym trudnym dla sektora, który nie dość, że będzie musiał się zmierzyć z coraz wyraźniejszym spowolnieniem gospodarczym w Europie, wysoką inflacją, to jeszcze z ograniczonym dostępem do brytyjskiego rynku – czwartego rynku eksportowego dla Polski. Od stycznia przestało być bowiem możliwe wykonywanie przewozów kabotażowych w Wielkiej Brytanii przez unijnych przewoźników, jeśli ci wjeżdżają do tego kraju bez towaru. Poza tym zakazano niektórych operacji transportu multimodalnego, czyli np. takich, gdy towar płynie drogą morską z Polski, a potem jest odbierany z portu w Wielkiej Brytanii przez polskiego przewoźnika i rozwożony do odbiorców. Tę ostatnią usługę może świadczyć tylko brytyjski przewoźnik. Wreszcie przewóz towarów odebranych w Wielkiej Brytanii do krajów trzecich, jak np. Turcja, wymaga specjalnego zezwolenia wydanego przez Europejską Konferencję Ministrów Transportu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.