Książka, dobro zakupowe
Ceny rosną, ale popyt nie maleje, zwłaszcza jeśli wliczyć formy cyfrowe. Ile i za ile czytamy?
Jestem w księgarni na warszawskim Ursynowie. Robię zakupy, a przy okazji podpytuję, co się najlepiej sprzedaje. – Klienci sięgają po biografie: Ala Pacino, Marii Konopnickiej, Fredericka Forsytha. Jest sporo zapytań o „Wegetariankę” noblistki Han Kang. A nowego Dehnela pan czytał? Nie? To polecam – odpowiada wyraźnie ożywiona moim pytaniem sprzedawczyni.
Biorę książkę o chińskim imperium, a do kompletu dorzucam komiks i kolorowankę dla córki. Mówię na głos, że rośnie przyszła czytelniczka i pewnie niedługo będziemy przychodzili po literaturę dla młodzieży. Sprzedawczyni studzi mój zapał. – Nie mamy na stanie żadnych książek z kategorii „young adult”. To się kompletnie nie opłaca. Nastolatki, owszem, czytają, ale nie odwiedzają lokalnych księgarni. Zaopatrują się w dużych sieciach – mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.