Chcesz handlować z Rosją? Zapłać 300 euro od tira
Polscy eksporterzy owoców i warzyw protestują przeciwko sposobowi przyznawania certyfikatów na sprzedaż płodów rolnych do Rosji.
Oskarżają władze w Moskwie, że zmuszają naszych producentów do współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Producentów i Eksporterów Owoców i Warzyw. Tylko jego certyfikaty gwarantują swobodny handel owocami i warzywami z Rosją.
Stowarzyszenie działające w porozumieniu z rosyjską Federalną Służbą Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego wystawia świadectwa wstępnej kontroli warzyw i owoców eksportowanych do Rosji. Dokument dla jednego transportu kosztuje 300 euro. Zastępuje on oficjalne certyfikaty bezpieczeństwa zaświadczające o pozostałości pestycydów w płodach rolnych.
- Dokument dostaje się od ręki, a na oficjalne przebadanie próbek czekamy nawet 30 dni, bo w ostatnich latach Rosjanie odebrali akredytacje wielu polskim laboratoriom - mówi jeden z eksporterów.
Zdaniem Rosjan w warzywach i owocach certyfikowanych przez polskie laboratoria pozostałości pestycydów przekraczały dopuszczalne normy. Polscy producenci są jednak innego zdania. - To Rosjanie zawyżają normy pozostałości pestycydów w płodach rolnych - twierdzą członkowie Stowarzyszenia Polskich Eksporterów Owoców i Warzyw "Unia Owocowa". W efekcie rosyjskie normy są bardziej restrykcyjne niż unijne.
Jarosław Olechowsk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu