Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Na przygotowania trzeba dwóch lat

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Jeśli odłożymy wszystko na ostatni moment, to może być z tym problem. Dlatego należy przystosowywać się do euro już nieco wcześniej. Chociaż nie znamy konkretnej daty, to akcesja do strefy euro jest nieuchronna. Dlatego najlepsza jest metoda małych kroków. Już teraz możemy modernizować systemy informatyczne w firmie, nie musimy czekać z tym na euro. Dla firm, które dysponują dużymi bazami klientów, np. banków, to jest wyzwanie rzędu 2-3 lat. Jednak te instytucje mają często europejski kapitał, więc mogą korzystać z doświadczeń z innych krajów.

Niestety, jak pokazuje doświadczenie Słowenii i Słowacji, małe przedsiębiorstwa odkładają tę decyzję na później. Mają inne problemy bieżące i nie zaprzątają sobie głowy przyszłością. Dlatego moim zdaniem ostatnim sygnałem na działania przygotowacze jest wejście Polski do ERM2. Od tego momentu firmy będą miały około 2,5 roku na wprowadzenie zmian. Nie powinno w tym czasie zabraknąć informatyków, którzy mogliby wprowadzić odpowiednie zmiany w systemach firm.

Wszelkie badania, obserwacje i doświadczenia krajów strefy euro pokazują, że w długim okresie euro może być korzystną inwestycją, pod warunkiem że dobrze się do tego przygotujemy: będziemy konkurencyjni, elastyczni, będziemy w stanie szybko się dostosowywać. Przygotowania, o których mowa w pytaniu, można traktować jako inwestycję długofalową. W krótkim okresie te wydatki mogą być uciążliwe, ale umownie możemy przyjąć, że będą podlegać amortyzacji. Możemy rozłożyć ten koszt na cały okres pobytu w strefie euro. Poza tym, te dostosowania, jak modernizacja systemów informatycznych, nie będą służyły tylko obsłudze euro, ale też podniesieniu ogólnej wydajności firmy.

Zależy od wielkości firmy. Dla małych firm okres przygotowań wynosi poniżej roku, a dla większych półtora roku do dwóch lat.

To nie jest łatwe pytanie. Wiele ustaleń jeszcze nie zapadło - nie znamy daty przystąpienia do ERM2 ani przyjęcia euro.

Myślę, że przygotowaniem jest rozpoczęcie posługiwania się euro już teraz. W obrocie gospodarczym już od początku tego roku mamy możliwość rozliczania się w euro (zniesienie tzw. zasady walutowości). To jest pierwszy etap - oswojenie się, nabranie wprawy w posługiwaniu się tą walutą. Żartobliwie można powiedzieć że robimy to pierwszy raz i musimy się wielu rzeczy nauczyć.

Rzeczywiście, to jeszcze nie jest zdecydowane. Nasze prawo jest w dużym stopniu jeszcze niegotowe. Robimy to pierwszy raz i musimy się wielu rzeczy nauczyć. Jest sporo schodów, których jeszcze nie przeszliśmy. Nie jest jeszcze zdecydowane, czy ustawa horyzontalna to rozstrzygnie. Moim zdaniem takie kompleksowe rozwiązanie byłoby lepsze niż indywidualne, umożliwiłoby sprawniejszą adaptację do euro. W takim przypadku również mogą się jednak pojawić trudności: jak sprzeczności pomiędzy regulacją podobnych zagadnień w różnych aktach prawa krajowego.

Przy założeniu, że ma kasę fiskalną, będzie musiał ją zmienić. Trzeba będzie zapewnić możliwość wydawania paragonów w euro. Wszędzie tam, gdzie mamy dziś do czynienia z pieniądzem, trzeba będzie wprowadzić zmiany, m.in. podawać ceny w nowej walucie. Przez pewien czas, nie wiadomo jeszcze do końca jaki, księgowość i cenniki trzeba będzie utrzymywać i podawać w dwóch walutach.

Co powinny robić firmy? Powinny dbać o konkurencyjność i wydajność. W latach 2005-2007 złoty umacniał się, ale nie miało to negatywnego przełożenia na konkurencyjność eksportu, bo innowacyjność i pomysłowość przedsiębiorców rosły równie szybko. Na początku transformacji usztywniliśmy złotego względem dolara 1:9600 (po denominacji 9,6 złotego za dolara). Do dnia dzisiejszego złoty umocnił się do poziomu około 3 zł za dolara. Pokazuje to, że kurs równowagi, który pozwala funkcjonować przedsiębiorstwom, zmienia się. Złoty umacnia się, m.in. dzięki coraz większej konkurencyjności polskich firm.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.166.007a.001.jpg@RY2@

dr Grzegorz Tchorek

Fot. Marek Matusiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.