Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Doradcy będą kosztować 2 proc. wartości prywatyzowanych firm

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ministerstwo Skarbu wyda w przyszłym roku na doradztwo przy prywatyzacji aż 0,5 mld zł. To najwięcej od początku transformacji.

Resort skarbu realizuje w tej chwili 463 projekty prywatyzacyjne z udziałem firm doradczych. Zamierza rozpisać kolejne kilkadziesiąt przetargów na asystowanie przy przyszłorocznych transakcjach.

To dopiero początek. MSP musi wyłonić w konkursach firmy, które pomogą w sprzedaży co najmniej kilkuset największych spośród 800 przeznaczonych do sprzedaży państwowych firm.

Ile minister Aleksander Grad wyda na doradców, którzy pomogą mu uzyskać w przyszłym roku 25 mld zł? Bartosz Łuczak, ekspert z firmy doradczej Deloitte, szacuje całkowite koszty doradzania przy przyszłorocznej prywatyzacji nawet na 500 mln zł, czyli 2 proc. wartości rzuconej na rynek oferty.

Zbliżoną kwotę wylicza Maciej Olex-Szczytowski, partner w firmie Ernst & Young. Szacuje, że na doradców, którzy pomogą tylko przy ofertach publicznych, których wartość może sięgnąć w 2010 r. 10 mld zł, ministerstwo musi przeznaczyć od 1,5 do 2,5 proc. wartości emisji, czyli 250 mln zł.

- Takie są stawki światowe - mówi nam Maciej Olex-Szczytowski. W sumie wydatki za doradzanie to według niego 400-500 mln zł.

To ponad 100 razy więcej niż w 2008 r. Eksperci podkreślają, że koszty doradztwa ponosi zarówno ministerstwo, jak i prywatyzowane spółki. Jednak w końcowym rachunku płaci Skarb Państwa.

- Im wyższe koszty wprowadzenia firmy na giełdę, tym niższe wpływy z tego tytułu do kasy Skarbu Państwa - uważa Krzysztof W. Klamut, ekspert w firmie Deloitte.

Zdaniem Bartosza Łuczaka pieniądze te trafią przede wszystkim do firm z Wielkiej Czwórki (Deloitte, Ernst & Young, KPMG i PricewaterhouseCoopers) oraz polskich banków inwestycyjnych i krajowych firm doradczych. Z doradzania wyeliminowane zostały praktycznie międzynarodowe banki inwestycyjne, które wiodły prym w tej dziedzinie do czasu upadku Lehman Brothers jesienią 2008 roku.

- Banki te nie zgłaszają się do przetargów, ponieważ resort jest trudnym i marnie płacącym klientem - mówi Olex-Szczytowski.

MSP w umowach doradczych zawiera restrykcyjne klauzule, m.in. za każde opóźnienie każe płacić doradcom kilkasettysięczne kary.

Doradców od prywatyzacyjnych konfitur odstręcza też sposób zatrudniania firm konsultingowych.

- Problem leży w tym, że do przetargów startują nie tylko firmy z Wielkiej Czwórki, ale też te, które są w stanie zaproponować znacznie niższą cenę - mówi Bartosz Łuczak.

Jego zdaniem w znakomitej większości przetargów na doradcę kluczowym kryterium, za które otrzymuje się najwięcej punktów, jest cena.

- W efekcie zamiast przeprowadzenia bardzo dobrej transakcji za rozsądną cenę mamy do czynienia z byle jak przeprowadzoną transakcją za najniższą cenę - konstatuje.

Bywa, że ta sama usługa wyceniana jest przez małą firmę na 0,5 mln zł, a przez renomowaną na 10 mln zł.

- Strategia resortu skarbu jest taka, by za usługi doradcze płacić jak najmniej, ma to jednak swoje konsekwencje. Mała firma doradcza nie jest w stanie dotrzeć z ofertą do międzynarodowych korporacji. Trzeba wiedzieć, do kogo wysłać e-maila - mówi Krzysztof W. Klamut.

Zwraca uwagę, że z powodu oszczędności często umykają atrakcyjni kupcy.

- Jeśli memorandum informacyjne jest sporządzane wyłącznie w języku polskim, a to się często zdarza, to albo umyka ono dużym klientom, albo zanim zostanie przetłumaczone, miną terminy zgłaszania zainteresowania - wyjaśnia Klamut.

@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.166.007a.001.jpg@RY2@

Doradztwo przy prywatyzacji

Dariusz Styczek

dariusz.styczek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.