GM zatrzymał Opla, bo auta znów się sprzedają
Decyzja koncernu GM, który w ostatniej chwili odmówił sprzedania Opla kanadyjsko-rosyjskiemu konsorcjum, wywołała w Europie polityczną burzę. Protestują nie tylko związkowcy, ale też rządy Niemiec i Rosji.
Dziesiątki tysięcy związkowców z niemieckich fabryk General Motors wyszły wczoraj na ulice. Tylko w Ruesselsheim, gdzie mieści się niemiecka centrala Opla, demonstrowało przeszło 10 tys. ludzi. Wiece zorganizowano też w Kaiserslautern, Eisenach i Bochum. Dwie ostatnie fabryki wkrótce prawdopodobnie zostaną zamknięte. GM planuje zwolnienie 10 tys. ludzi z 55-tysięcznej załogi Opla. - Nie damy się pokonać. Wierzymy, że to my jesteśmy Oplem - zapewniał na wiecu w Ruesselsheim szef rady zakładowej Klaus Franz.
Putin oburzony na Amerykę
Swojego oburzenia nie ukrywają politycy z Niemiec i Rosji.
Berlin poinformował wczoraj, że kanclerz Angela Merkel już w środę rozmawiała telefonicznie z prezydentem USA Barackiem Obamą. Jej oburzenie było tym większe, że tuż przed podjęciem decyzji przez GM była w Ameryce, ale nikt z koncernu nie poinformował jej o zmianie decyzji. Niemiecka polityk usłyszała od Obamy jedynie to, że amerykański rząd nic nie wiedział o planach General Motors. To o tyle dziwne, że od lipca restrukturyzowany koncern jest własnością Departamentu Skarbu.
Swojego niezadowolenia nie krył też rosyjski premier Władimir Putin, który oświadczył wczoraj, że decyzja kontrolowanego przez Biały Dom koncernu świadczy o "pogardliwym stosunku biznesmenów z USA do ich europejskich partnerów".
Bo koncern widzi zyski
Coraz więcej wskazuje na to, że za decyzją GM, który sprzedaż Opla negocjował z Magną i Sbierbankiem od prawie roku, nie stała polityka, a ekonomia. Amerykanie nie ukrywają, że liczą na odbicie się rynku od dna. W październiku koncern sprzedał w USA o ponad 4 proc. więcej aut niż rok temu; to pierwszy wzrost sprzedaży od prawie dwóch lat.
Eksperci potwierdzają ten optymizm. Główny konkurent GM na krajowym rynku - Ford w tym tygodniu opublikował swoje dane za trzeci kwartał tego roku. Bez rządowej pomocy wypracował prawie 1 mld dol. zysku. Na razie pokrywa nim długi, ale w 2011 r. ma już zarabiać na czysto. Z kolei tylko w Niemczech wzrost sprzedaży aut wyniósł w ostatnich miesiącach 26 proc., w dużej mierze za sprawą dopłat do złomowania starych samochodów. Oznacza to, że również GM może liczyć na tym rynku na sporą zwyżkę sprzedaży.
Za decyzją koncernu z Detroit stały tez inne powody - prawdopodobnie bał się utraty kontroli nad nowoczesną technologią produkcji aut, w którą zainwestował miliardy dolarów. - Międzynarodowe korporacje są coraz mocniej uczulone na problem transferu technologii. To ich prawdziwe bogactwo - tłumaczy nam Riccardo Crescenzi z London School of Economics.
Rosjanie nie ukrywali, że chcą kupić Opla, by nabyć prawa do patentów, które miałyby uratować ich rodzime zakłady, będące na skraju bankructwa. Dla Amerykanów przekazanie Moskwie np. linii produkcyjnych samochodów Opla mogłoby więc przynieść znacznie większe straty niż tylko gorzki smak biznesowej porażki.
Paweł Wysocki
pawel.wysocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu