General Motors nie chce już sprzedać Opla. Berlin wściekły
Niemcy są rozgoryczone z powodu decyzji General Motors, który po trwających rok negocjacjach w ostatniej chwili odmówił sprzedania zakładów Opla. Firmę miało przejąć kanadyjsko-rosyjskie konsorcjum Magna.
- Postępowanie General Motors jest nie do przyjęcia. Nie można zaakceptować takiego traktowania pracowników Opla, i to na osiem tygodni przed Bożym Narodzeniem - stwierdził wczoraj minister gospodarki Rainer Bruederle.
Zaskoczeni są również rosyjscy inwestorzy, w imieniu których przemówił nawet rząd w Moskwie. - Konsorcjum Magna-Sbierbank zamierza w najbliższym czasie podjąć dyskusje z GM - oświadczył rzecznik premiera Władimira Putina.
W czerwcu amerykański gigant ogłosił upadłość. Miesiąc później firmę wykupił Departament Skarbu USA. Sprzedaż Opla, w którą mocno zaangażował się rząd Angeli Merkel, miała uratować zakłady przed upadkiem i ocalić 25 tysięcy miejsc pracy w samych Niemczech.
Jednak wczoraj Rada Dyrektorów GM niespodziewanie wycofała się z transakcji, uzasadniając swoją decyzję korzystną zmianą sytuacji na rynku oraz strategicznym znaczeniem tej formy dla koncernu. Amerykański koncern postanowił sam zrestrukturyzować Opla, a odpowiedni plan ma być już wkrótce przedstawiony rządom Niemiec i innych krajów.
Na decyzję tę wyjątkowo nerwowo zareagowali niemieccy związkowcy, obawiający się, że amerykańskie plany restrukturyzacyjne będą znacznie bardziej bolesne niż te, które przygotowało konsorcjum Magna. Związki wezwały wczoraj do przeprowadzenia strajków ostrzegawczych we wszystkich zakładach spółki w Europie. Na razie zakład w Gliwicach, zatrudniający 3,5 tys. osób, nie zamierza się jednak przyłączać do protestu. Strajku nie zamierzają też organizować robotnicy z Wielkiej Brytanii.
Piotr Czarnowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu