Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Z rynku zniknie około 700 firm

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

● Eksperci spodziewali się, że w tym roku zbankrutuje ponad 800 przedsiębiorstw

● Największe problemy mają firmy transportowe, może ich upaść nawet 420

Chociaż sytuacja firm jest wciąż gorsza niż w 2008 roku, to widać jednak pewną poprawę. Z podsumowania danych o upadłości firm po trzech kwartałach wynika, że ich liczba, rosnąca dynamicznie w pierwszych miesiącach tego roku (do rekordowych 71 upadłości w maju), utrzymuje się na poziomie około 60 miesięcznie.

Eksperci monitorujący kondycję firm wskazują, że w IV kwartale nie ustaną problemy firm transportowych, budowlanych i przemysłu ciężkiego.

- Upadek stoczni będzie miał wpływ na podmioty z przemysłu ciężkiego i maszynowego, które i tak borykają się z problemami wynikającymi z pogorszenia warunków biznesowych - mówi Tomasz Roguwski z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

- Problemem dużych i wyspecjalizowanych firm są ograniczone możliwości znalezienia alternatywnych odbiorców, szczególnie w czasie zastoju na rynkach zagranicznych - mówi Marcin Siwa z Coface.

Obawy wciąż mogą mieć firmy pracujące na rzecz koncernów motoryzacyjnych, bo nadal nie wiadomo, jak długo potrwają akcje dopłat do wymiany aut na różnych rynkach - po wycofaniu się Niemiec z takiego programu.

- Podtrzymywanie sprzedaży w ten sposób nie poprawiło moralności płatniczej koncernów i ich największych kooperantów. Cierpią na tym mniejsi dostawcy - mówi Grzegorz Błachnio z Euler Hermes.

Źle wygląda też sytuacja w branży transportowej.

- W całym 2009 roku upadłości i likwidację może ogłosić około 420 firm, głównie małych i średnich. W 2008 roku takich przypadków było 110 - mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.

Eksperci Euler Hermes wskazują, że o ile w I połowie roku upadłości dotyczyły większych firm, to teraz padają głównie mniejsze.

- Stanowią one około 80-90 proc. branży transportowej, ale statystyki nie oddają w pełni problemów branży - mówi Grzegorz Błachnio.

Ten segment rynku jest najbardziej narażony na utratę płynności.

- To efekt wysokich kosztów stałych: paliwa, akcyzy, płac, rat leasingu czy kredytu przy bardzo niskich cenach usług wymuszanych przez rynek - mówi Marcin Siwa, z Coface.

Niestety nie zanosi się na szybką poprawę sytuacji w tym sektorze.

- Transport i usługi logistyczne w dalszym ciągu będą odczuwać spadek zamówień zarówno krajowych, jak i zagranicznych - uważa Tomasz Roguwski z KUKE.

Eksperci podkreślają, że samo zmniejszenie spadków produkcji nie jest wystarczającym impulsem do poprawy sytuacji.

- Produkcja musi zacząć rosnąć w większości branż, żeby odczuła to branża transportowa - mówi Grzegorz Błachnio.

Motorem wzrostu mogłaby być tradycyjnie branża budowlana, ale na razie na to się nie zanosi.

- Według naszych analiz w złej kondycji finansowej znajduje się prawie 48 proc. firm budownictwa ogólnego i ponad 32 proc. budownictwa ciężkiego. Do końca kryzysu w tej branży jeszcze bardzo daleko - mówi Tomasz Starzyk.

Dodaje, że coraz więcej firm z tej branży nie wywiązuje się z płatności. Analitycy jego firmy obawiają się powtórzenia sytuacji z 1995 roku, kiedy to na rynku budowlanym pojawił się problem zatorów płatniczych.

- Wówczas wiele firm lawinowo traciło płynność finansową, co przekładało się na ich upadek - mówi Tomasz Starzyk.

Problemy nie dotyczą jednak wszystkich firm z tej branży.

- Trwa dobra passa dla firm realizujących projekty infrastrukturalne i związane z ochroną środowiska, stymulowane środkami z UE - mówi Tomasz Roguwski.

Z drugiej strony dodaje jednak, że kryzys z pewnym opóźnieniem dociera do segmentów powiązanych z branżą budowlaną, np. producentów płytek ceramicznych, armatur czy wyposażenia mieszkań.

Z analizy Dun & Bradstreet obejmującej 350 tys. firm widać, że problemy dotyczą nie tylko dużych branż. Zestawienie pokazuje, że najmniej wiarygodnym płatnikiem są maklerzy i brokerzy giełd papierów wartościowych i giełd towarowych. Słabo wypada też branża telekomunikacyjna, choć równocześnie analitycy Coface twierdzą, że ta branża skutecznie oparła się kryzysowi i zagrożenie upadłością jest niewielkie.

- Dobrze mają się tylko największe korporacje. W analizie ujęto wiele małych podmiotów, które działają lokalnie. Gdyby te podmioty wyjąć z analizy - ogólny obraz branży byłby bardzo dobry - wyjaśnia Tomasz Starzyk.

Ciekawą sytuację mamy w branży odzieżowej, w której sklepy odzieżowe są w większości dobrymi płatnikami, ale już producenci odzieży znajdują się na drugim biegunie.

IV kwartał ma być dobry przede wszystkim dla branży spożywczej, choć są segmenty, w których ryzyko upadłości wciąż będzie duże.

- Od roku w trudnej sytuacji są przetwórcy mięsa i sektor ten w dalszym ciągu boryka się z zatorami płatniczymi - mówi Marcin Siwa z Coface.

@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.166.002a.001.jpg@RY2@

Wskaźnik ryzyka transakcji

Marcin Jaworski

marcin.jaworski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.