Dotacja na początek sukcesu
Polakom wydaje się, że na czas kryzysu najlepszą receptą jest zakładanie firm za pieniądze z Unii. Rzucili się więc jak jeden mąż na unijną skarbonkę. Jak się okazało, nie przeszkadzają w tym uciążliwe i żmudne formalności, które trzeba pokonać. Najważniejsze, że w nagrodę za ciężką pracę można dostać nawet kilkadziesiąt tysięcy na rozkręcenie własnego biznesu. Efekt jest taki, że fundusze, które
powinny starczyć do 2014 roku, skończą się już za dwa lata. W końcu nasze narodowe cechy, o których mówią socjolodzy: spryt i kombinowanie, możemy wykorzystać w słusznym celu i stać się narodem osób zaradnych i przedsiębiorczych. To wszystko może napawać optymizmem, jest jednak jedno małe ale. Bo łatwo jest zyskać dotacje (tak przynajmniej pokazuje praktyka), gorzej jednak może być z utrzymaniem firmy na rynku. A w tym już nam Unia nie pomoże. Wręcz odwrotnie, jeżeli nowo upieczonemu biznesmenowi powinie się noga, może zażądać zwrotu dotacji.
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.002d.101.jpg@RY2@
Klara Klinger
Klara Klinger
klara.klinger@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu