Czynsze za wynajem aut nie powinny już rosnąć
Firmy, które dotychczas nie korzystały z usług firm CFM, w poszukiwaniu oszczędności podejmują rozmowy, zbierają oferty.
- Branża zamknie rok około 10-proc. wzrostem liczby aut w zarządzaniu. Ostateczny wynik zależy od tego, jak będzie rozwijała się sytuacja gospodarcza i jakie będą prognozy na kolejne miesiące. Na razie widzimy, że firmy, które dotychczas nie korzystały z usług firm CFM, w poszukiwaniu oszczędności podejmują rozmowy, zbierają oferty. Nie przekłada się to jeszcze na zamówienia, ale one nadejdą w momencie poprawy koniunktury. Widać, że kryzys wpłynął trochę na zmianę podejścia przedsiębiorców do naszych usług. To może być zresztą element, który może doprowadzić do bardzo dynamicznego wzrostu rynku, gdy sytuacja w gospodarce się poprawi.
- W Polsce nie jest on jednak tak odczuwalny jak w innych krajach. Poza tym niektóre branże, np. IT, farmaceutyczna czy przemysł spożywczy, wciąż zgłaszają zapotrzebowanie na większą liczbę aut. Oczywiście większość branż w mniejszym lub większym stopniu odczuwa kryzys, ale przejawia się to w wydłużaniu okresów wynajmu. Firmy bardziej zwracają uwagę na stan auta. W czasie prosperity wymieniano całą flotę np. po trzech latach. Teraz samochody używane przez menedżerów, które mają np. 60 tys. przebiegu, zostają w firmie na kolejny rok. Wymienia się tylko samochody dużo jeżdżące, bo przedłużanie wynajmu dla samochodu, który ma już na liczniku 200 tys. km, jest nieopłacalne ze względu na koszty napraw.
- Gdyby ich ostateczna wersja już była, byłoby łatwiej to stwierdzić. Na razie część klientów wstrzymuje się z decyzjami, bo ostatecznie nie wiadomo, czy będzie można odliczać VAT od paliwa zużytego od takich aut z kratką. Na razie zanosi się, że nie będzie takiej możliwości, co zmniejsza opłacalność zakupu takiego auta. Samo odliczenie VAT od ceny zakupu ma zostać, ale zmniejszone do 60 proc. wartości podatku i nie więcej niż 6 tys. zł. To powoduje, że dla aut średniej klasy instalacja kratki teraz, żeby zyskać prawo do pełnego odpisu VAT, może być nieopłacalna. Koszty instalacji kratki to 2-3 tys. zł. Nie wiadomo też, jakie przepisy będą obowiązywały za trzy lata. Czy kratka w aucie ułatwi jego sprzedaż, czy wręcz przeciwnie. W tym drugim przypadku trzeba będzie albo wymontować kratkę i przekwalifikować auto z ciężarowego na cztery osoby, na osobowe, mogące przewozić pięć osób. Skorzystanie w pełnego odliczenia VAT teraz mogłoby być opłacalne przy droższych autach, ale tu trzeba brać pod uwagę elementy prestiżu czy wygody. To samochody dla menedżerów, a skutkiem zainstalowania kratki jest zmniejszenie funkcjonalności, np. w zakresie dostępu do przestrzeni bagażowej czy mniejszej liczby osób, które możną takim autem jeździć.
- Obecnie miesięczna rata leasingowa za samochód średniej klasy to około 1,6-1,8 tys. zł miesięcznie, w zależności od zakresu usług i wielkości floty. Oprócz finansowania w skład naszej usługi wchodzi też serwisowanie, ubezpieczenie, karty paliwowe czy samochód zastępczy. Ostatnio coraz częściej klienci chcą, żeby samochody były wyposażone w system GPS, który pozwala na monitorowanie ruchu pojazdów. Praktyka pokazuje, że daje to oszczędności w zużyciu paliwa oraz ułatwia zarządzanie flotą. Dlatego w maju podpisaliśmy umowę o współpracy z firmą T-matic, która dostarcza naszym klientom takie rozwiązanie.
- Wysokość raty wzrosła o około 10-15 proc., jeśli porównywać dane z sierpnia tego i ubiegłego roku. Kryzys uderzył w dwa najbardziej determinujące wysokość raty elementy: ceny samochodów i koszt pieniądza. Ceny samochodów wzrosły bo ze względu na umocnienie euro. Wzrosły też koszty pozyskania kapitału, choć my jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że działamy w ramach dużej grupy finansowej Credit Agricole, co powoduje, że w naszym wypadku jest to wzrost o 1-2 pkt proc., a nie więcej. Zdrożały też ubezpieczenia na skutek coraz bardziej restrykcyjnej polityki PZU i innych dużych graczy na naszym rynku. Towarzystwa odchodzą od praktyki ubezpieczania flot, które przynoszą straty.
Złą informacją jest też spadek tzw. wartości rezydualnych, czyli tych, po których kupione dziś auto spodziewamy się sprzedać za 3-4 lata. Kryzys spowodował tylko sytuację, w której łatwej nam wynegocjować dobre warunki serwisowania aut, ale tylko w zakresie kosztów robocizny, bo części - rozliczane w euro - zdrożały. Teraz nie widać już żadnych czynników, które spowodowałyby wzrost cen usług.
@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.027.0022.101.jpg@RY2@
FREDERIC LUSTIG, prezes Carefleet, spółki zajmującej się wynajmem i zarządzaniem autami.
Rozmawiał Marcin Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu