Przyszłość gospodarki jest w niebezpieczeństwie
●
- Bardzo głęboka i stosunkowo długa.
●
- To są igraszki z terminologią. Mnie bardziej niepokoi to, że działania podejmowane w niektórych krajach mogą stworzyć podstawy nowego kryzysu. Interwencja państwa, zwłaszcza w sektorze finansowym, powinna być silna i krótka. Ja natomiast odnoszę wrażenie, że wchodzimy w fazę państwowej interwencji, która jest płytka i będzie się ciągnąć przez wiele lat. Jeśli popatrzeć na powstający obecnie w wielu krajach deficyt finansów państwa, to widać, że nie ma krótkiej drogi wyjścia z tego kryzysu.
●
- Bardziej mnie niepokoi za dużo działań niż za mało.
●
- Bezwzględnie tak. Chociaż politycy jak jeden mąż powtarzają... że trzeba unikać protekcjonizmu, to każdy z nich, kiedy wraca do siebie, robi dokładnie to, czego zalecał się wystrzegać. A skoro tak się dzieje, to sądzę, że przyszłość gospodarki jest w wielkim niebezpieczeństwie.
●
- Chwilowo bardziej niepokoi mnie inflacja, ponieważ w zasadzie wszystkie podejmowane decyzje makroekonomiczne prowadzą nas ku inflacji.
●
- Tego nie jestem w stanie ocenić, ale wiem, że już pojawiają się oznaki wzrostu inflacji - a to dopiero początek. Wdrażane programy stymulacji oznaczają, że maszyna do drukowania pieniędzy pójdzie w ruch - a to, rzecz jasna, oznacza początek inflacji.
●
- Powiedziałbym, że Szwajcarię zawsze uważano za bardzo szczególny przypadek. Przez ponad 40 lat podchodzono do tego bardzo pozytywnie. Przez ostatnie dziesięć lat nadal uważano ją za przypadek szczególny, ale niepozbawiony ujemnych stron. Nie ulega wątpliwości, że sprawa UBS rzuca kolejny cień na ten szczególny przypadek.
●
- Po pierwsze, szczerze mówiąc nie uważam Szwajcarii za raj podatkowy. Jeśli chodzi o przyszłość branży bankowej, przypuszczam, że szwajcarskie banki nadal będą prosperować - nie tyle dzięki tajemnicy bankowej, co dzięki jakości i zakresowi usług, jakie są w stanie świadczyć.
●
- Że będziemy postępować z wodą tak jak dotychczas - jak z towarem, który nic nie kosztuje. W takiej sytuacji na świecie zabraknie wody wcześniej niż ropy naftowej.
●
- Problem wody sprowadza się do trzech prostych spraw. Po pierwsze, infrastruktura. W skali światowej około 60 proc. słodkiej wody marnuje się z powodu niedostatecznej infrastruktury. Po drugie - decyzje polityczne. Wykorzystywanie produktów żywnościowych do produkcji biopaliw jest absolutnie nie do przyjęcia. Do produkcji 1 litra czystego oleju napędowego zużywa się 9100 litrów wody. Tak na dłuższą metę nie może być. I kolejna sprawa: 93 proc. zużycia wody przypada na rolnictwo, a ponieważ tam nie ma ceny na wodę, nie ma też ekonomicznych bodźców do podnoszenia wydajności.
●
- Tak, pogłębia się. Nie zapominajmy, że ceny żywności są dziś o około 60 proc. wyższe niż przed półtora rokiem. To bardzo silnie uderza w tych, którzy wydają 60-70 proc. rozporządzalnego dochodu na żywność.
●
- Jestem przekonany, że ceny żywności będą rosły, ponieważ w 2009 roku popyt będzie - mimo kryzysu - o 3-4 proc. wyższy niż w ubiegłym roku.
●
- Po pierwsze, to jest oznaka coraz bardziej rygorystycznych kryteriów organów regulacyjnych - także i w Chinach. Decyzja sama w sobie jest dyskusyjna, ale gdyby podobna sprawa miała miejsce w Europie, wcale nie jestem pewien, czy Europa wyraziłaby zgodę na takie przejęcie.
●
- Może to sprawa naszego historycznie długofalowego podejścia do działalności i wczesnego rozpoznawania problemów krytycznych. O tym, że ceny surowców będą rosły, mówiliśmy półtora roku wcześniej - tylko nikt nam nie wierzył.
Peter Brabeck ma 64 lata. Urodził się w Austrii. Przez jedenaście lat kierował Nestlé - największym na świecie koncernem spożywczym - jako dyrektor naczelny, a w zeszłym roku został jego prezesem. Łączy to stanowisko z funkcjami wiceprezesa Credit Suisse i koncernu kosmetycznego L'Oréal, w której Nestlé jest jednym z wielkich udziałowców. Ten weteran Nestlé przyszedł do spółki w 1968 r. i pracował na różnych szczeblach i stanowiskach. Nestlé należy do nielicznej grupy producentów artykułów konsumpcyjnych, których wyniki finansowe stosunkowo skutecznie opierają się kryzysowi gospodarczemu. O tym, jak ceniona jest kadra kierownicza Nestlé, świadczy fakt, że dwaj najwyżsi jej członkowie, Paul Polman i Lars Olofsson, przeszli do Unilever i Carrefour, aby tam przejąć stery. Paul Bulcke pozostał i objął stanowisko dyrektora naczelnego.
Fot. Bloomberg
Peter Brabeck, prezes Nestlé
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.