Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Inwestorzy cenią u brokerów dobrą obsługę klienta i jakość platformy internetowej

30 stycznia 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W 2008 roku inwestorzy giełdowi znaleźli się w wyjątkowo trudnej sytuacji - wartość większości indeksów giełdowych spadła o kilkadziesiąt procent. Najsłabiej zachowywały się jednak kursy najmniejszych spółek, a więc tych, w których nierzadko prym wiodą inwestorzy indywidualni. Bardzo słaba koniunktura giełdowa musiała znaleźć również odzwierciedlenie w gorszej kondycji brokerów. W 2007 roku, kiedy ukształtował się szczyt hossy, zainteresowanie rynkiem było znacznie wyższe niż obecnie, sprzyjała temu przede wszystkim dobra koniunktura. Bessa natomiast spowodowała, że w 2008 wielu inwestorów zrezygnowało z inwestycji na giełdzie - najbardziej ryzykownej formy oszczędzania i pomnażania środków. Do tego wielu inwestorów, wierząc we wzrosty i odbicie rynku, długo wstrzymywało się ze sprzedażą akcji, nierzadko bazując na zaciągniętych kredytach.

Ostatnie miesiące spadków to również dramat wielu klientów biur, którym bank musiał wyprzedać interwencyjnie posiadane udziały w spółkach giełdowych. Warto również zauważyć, że o ile lata 2006-2007 to rozkwit rynku pierwotnego, który stanowił intratne uzupełnienie typowo brokerskiej (nastawionej na klienta indywidualnego) działalności biur maklerskich, o tyle rok 2008 stał pod znakiem odwrotu spółek niepublicznych od giełdy. Dekoniunktura giełdowa sprawiła, że niewielu było chętnych do ryzykownych prób debiutu na parkiecie głównym. Znacznie lepiej radził sobie rynek NewConnect, obsługiwany w głównej mierze przez autoryzowanych doradców.

W kontekście tak odmiennych warunków rynkowych pojawia się pytanie, jak zmieniały się w tym czasie preferencje inwestorów indywidualnych? Czy dekoniunktura wpłynęła w jakimkolwiek stopniu na ich stosunek do biur maklerskich, na ocenę poszczególnych brokerów? Generalnie można przyjąć, że nie. Ogólnopolskie Badania Inwestorów (OBI) przeprowadzone w 2008 roku przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) wykazały, że inwestorzy - podobnie jak w 2007 roku - największy nacisk kładli na wysoką jakość platformy internetowej, a także na poziom opłat i prowizji. Podkreślić przy tym należy, że w 2007 roku nieco większe znaczenie miało pierwsze kryterium (jakość platformy internetowej). Niezmiennie ważny element stanowi natomiast poziom obsługi klienta. W dobie rozwoju internetu niewielką wagę inwestorzy przypisują bliskości punktów obsługi klienta. Warto zwrócić również uwagę, że mimo zupełnie odmiennej koniunktury na rynku pierwotnym, zarówno w 2008, jak i w 2007 roku dla klientów marginalne znaczenie miała liczba ofert pierwotnych przy ocenie brokerów. Tylko co 10 inwestor uznał ten czynnik za istotny. Takie wskazania są o tyle dziwią, że w 2007 roku rynek pierwotny osiągnął szczyty popularności. Jak widać, to jednak hossa na rynku wtórnym była dla inwestorów kwestią nadrzędną. Z ofert pierwotnych korzystali nieliczni.

Nie można pominąć również kwestii związanych z ocenami poszczególnych brokerów, na podstawie których Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych co roku opracowuje Ranking Biur Maklerskich. Z danych opracowanych przez SII wynika, że gorsza sytuacja rynkowa i niezbyt dobre samopoczucie inwestorów pozostają bez wpływu na ich ocenę funkcjonowania biur.

W 2009 roku trudno oczekiwać rewolucji w działalności biur maklerskich. Podkreślić bowiem należy, że brokerzy już od dłuższego czasu nie wdrażają zbyt wielu innowacji w swojej działalności. Średnie oceny biur przygotowane na podstawie ankiet SII będą najprawdopodobniej zbliżone do tych z lat poprzednich. Sądzić jednak można, że wzrośnie aktywność biur w próbie pozyskania bądź utrzymania obecnych klientów. Być może jednym z narzędzi walki będą opłaty i prowizje, czyli czynnik w największym stopniu decydujący o wyborze brokera. Istotny wpływ na wyniki i liczbę pozyskiwanych klientów będzie miała również koniunktura giełdowa. Tutaj jednak na trwalszą poprawę liczyć można dopiero w drugiej połowie 2009 roku. Do tego czasu oczekiwać należy sporej zmienności rynku.

Niewątpliwie w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy zwolenników nadal zdobywać będą platformy do transakcji internetowych. Zakładać również można, że niektóre biura podejmą próbę odważnego przedarcia się do grona popularniejszych brokerów. Przykładem może być agresywna walka o klienta prowadzona obecnie przez Xtrade Brokers czy też początki działalności nowych biur maklerskich (np. BM Alior Banku).

fb86be0b-4f0b-4a6b-9ef4-3e32d824c614-38888756.jpg
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.