Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wierzyciele chcą sprzedać długi Polaków warte 2 mld zł

23 marca 2009
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Spadają ceny skupu wierzytelności. Z jednej strony trudności z odzyskaniem długów są potencjalnie większe - co powstrzymuje firmy specjalizujące się w obracaniu długami do zwiększania zakupów. Dodatkowym elementem je hamującym jest fakt, że mają problemy z pozyskaniem kapitałów na takie zakupy.

- W segmentach, w których głównie operujemy, czyli wierzytelności telekomunikacyjnych i bankowych, jeszcze rok temu ceny dochodziły do 30-35 proc. wartości pakietu. Teraz ostatnie zawierane transakcje oscylują między 12-18 proc. - mówi Jerzy Kulesza, prezes GPM Vindexus.

- Ale na pewno obserwujemy spadek cen i mniejszą skłonność do inwestowania w zakupy wierzytelności - mówi Małgorzata Główka, członek zarządu Intrum Justitia TFI.

Wyjaśnia, że to efekt mniejszej liczby inwestorów, oraz tego, że wyceny portfeli wierzytelności uwzględniają większe ryzyko wynikające z kryzysu.

Nie zmienia się też istotnie struktura rynku wierzytelności - tzw. największymi dostawcami są banki i firmy telekomunikacyjne. Przy czym eksperci nie widzą istotnego zwiększenia podaży pakietów długów oferowanych do sprzedaży. Do grona instytucji przymierzających się do sprzedaży masowych pakietów wierzytelności dołączą w najbliższym czasie także platformy telewizji cyfrowej.

- Coraz więcej pojawia się wierzytelności hipotecznych oraz wierzytelności tzw. świeżych, czyli o terminie zapadalności średnio jeden, dwa lata - mówi Małgorzata Główka.

Dodaje, że banki też chętnie czyszczą swoje portfele trudnych kredytów, wystawiając na sprzedaż stare wierzytelności (np. pięcioletnie).

- Przyrasta wartość sprzedawanych wierzytelności przez sektor ubezpieczeniowy i komunalny - mówi Małgorzata Główka.

Skutkiem problemów ze zbyciem wierzytelności po dobrej cenie jest to, że wierzyciele wolą tylko zlecić windykację, a nie sprzedawać długi.

- Firmy coraz częściej i w większej skali przekazują działania windykacyjne profesjonalnym firmom i są to często wcześniejsze etapy windykacji - mówi Małgorzata Główka.

Z szacunków Tomasza Stramy, dyrektora ds. klientów strategicznych w firmie Kruk, wynika, że I kwartał może być okresem, w którym firmy windykacyjne przyjmą na zlecenie największą ilość spraw przekazywanych przez wierzycieli w trzymiesięcznym okresie czasu w historii windykacji masowej w Polsce.

- A to najprawdopodobniej początek tendencji, która rozwinie się w całym roku - mówi Tomasz Strama.

Podaje, że w przypadku windykacji na zlecenie (czyli tzw. inkasa) ilość spraw przyjętych tylko przez jego firmę przekroczy w I kwartale 300 tys. Ich wartość to blisko 0,5 mld zł.

- W sumie na rynek w tym czasie może trafić ok. cztery, pięć razy więcej spraw, czyli liczba około 1,3-1,5 mln spraw o wartości przekraczającej 2 mld zł - szacuje Tomasz Strama.

Są to dane dotyczące wyłącznie portfeli detalicznych, a sprawy gospodarcze wygenerują dodatkową pulę wierzytelności, które także trafią do firm windykacyjnych.

- Wszystko wskazuje na to, że w windykacji na zlecenie będzie to rekordowy rok - mówi Tomasz Strama.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.