Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kryzys mocno uderza we właścicieli rosyjskich firm surowcowych

Ten tekst przeczytasz w 14 minut

To nie są dobre czasy na to, żeby być rosyjskim oligarchą, a już zwłaszcza oligarchą, który nazywa się Oleg Deripaska. Zaledwie cztery miesiące temu na pokładzie statku pływającego wokół wyspy Korfu Deripaska - najbogatszy wówczas Rosjanin, z majątkiem szacowanym na 28 mld dol. - sposobił się do swojej najbardziej ambitnej transakcji: przejęcia największej w świecie górniczej firmy niklowej. Gdyby się to udało, stanąłby na czele wartego ponad 90 mld dol. wydobywczo-metalurgicznego giganta, którego pozycja byłaby równorzędna z BPH Billinton.

Ze względu na kontakty, jakie nawiązał wśród brytyjskiej elity politycznej, jego możliwości wydawały się nieograniczone: na swoim 72-metrowym jachcie „Queen K.” podejmował w sierpniu George'a Osborne'a, ministra skarbu w brytyjskim gabinecie cieni, oraz Petera Mandelsona, ówczesnego komisarza ds. handlu Unii Europejskiej. Te kontakty mogły mu się przydać, ponieważ planował wprowadzenie na londyńską giełdę swojej aluminiowej spółki Rusal.

W ciągu jednak zaledwie paru tygodni jego los całkowicie się odmienił. Rozpoczęta na skutek wojny z Gruzją ucieczka inwestorów z Rosji w miarę pogłębiania się globalnego kryzysu kredytowego znacznie się nasiliła. Notowania rosyjskich akcji spadły o ponad 70 proc., co doprowadziło do ujawnienia ogromnych długów zagranicznych, których zabezpieczenie stanowiły walory najlepszych tamtejszych spółek. Z tych pieniędzy finansowano zagraniczne i krajowe przejęcia, dokonywane przez osoby takie jak Oleg Deripaska, który wraz ze wzrostem cen surowców wspinał się coraz wyżej na globalnych listach najbogatszych.

Zawsze był ambitniejszy niż wszyscy. Urodził się w 1968 roku w położonym na południu regionie Krasnodaru, ale wychował się w kozackiej wiosce na południu Rosji, u dziadków, którym we wczesnym wieku powierzyła go matka (jego ojciec zmarł, gdy był bardzo mały). Szybko musiał nauczyć się być twardym. Po śmierci dziadków ich dom - w ramach programu niszczenia osiedli kozackich - przejęło państwo. Przez siedem lat chował się wśród krewnych, potem matka przeniosła się z nim do pobliskiego miasta.

Jednak lata spędzone na wsi wdrukowały się w jego świadomość. - Jesteśmy kozakami Federacji Rosyjskiej. Zawsze przygotowujemy się do wojny. Chodzi o to, by zawsze być gotowym do rozwiązywania problemów i radzenia sobie z każdą sytuacją - mówił w 2007 roku FT Oleg Deripaska.

Po krótkiej służbie w armii studiował fizykę kwantową w prestiżowym państwowym uniwersytecie w Moskwie. Do handlu aluminium, a potem do przemysłu aluminiowego, wszedł na początku lat 90. XX wieku, gdy była to branża opanowana przez zorganizowaną przestępczość. Wtedy to - jak opowiadają ludzi zbliżeni do niego - przyszły magnat, żeby odstraszyć przestępców, sypiał na podłodze w biurze swojej syberyjskiej huty aluminium. - Zawsze chciał być numerem jeden - mówi jeden z jego dawnych współpracowników biznesowych.

Nawiązał wtedy ścisłe kontakty z grupą Transworld - należącym do braci Reuben oraz Michaela i Lva Cherney metalowym imperium z Londynu, które kontrolowało większość eksportu aluminium z byłego Związku Radzieckiego i miało dojścia do najwyższych szczebli rządu Borysa Jelcyna. Skutki tych powiązań Deripaska odczuwa do dziś. Michael Cherney, kontrowersyjny ojciec założyciel rosyjskiego biznesu aluminiowego, złożył w londyńskim sądzie pozew o przyznanie mu 20 proc. udziałów w spółce Rusal, argumentując, że bez jego wsparcia Deripaska do niczego by nie doszedł.

W sądzie Oleg Deripaska dowodził, że Michael Cherney nigdy nie był jego partnerem „w znaczeniu prawnym i biznesowym”, trudnił się natomiast ochroną typu „reket”, wyprowadzając pieniądze z jego przedsiębiorstwa. Cherney zaprzecza jakimkolwiek związkom z przestępczością zorganizowaną. Amerykański Departament Stanu odmówił Deripasce wizy wjazdowej do USA; władze odmawiają podania przyczyny tej decyzji.

Deripaska utrzymuje, że związki z Cherneyem był w stanie zerwać dopiero wówczas, gdy po objęciu w 2000 roku prezydentury przez Włodzimierza Putina zaczęto energiczniej wymuszać przestrzeganie prawa. Młody magnat przewidująco zacieśnił związki z nowym reżimem, a w 2001 roku więzy łączące go z elitą polityczną scementował żeniąc się z Poliną Jumaszewą, której ojciec najpierw był szefem gabinetu prezydenta Jelcyna, a potem ożenił się z jego młodszą córką.

Prezydent Putin dążył do odbudowy Rosji za pomocą skierowania bogactwa osiągniętego ze sprzedaży surowców na inwestycje w drogi, lotniska oraz wytwarzanie energii, Oleg Deripaska zobowiązał się w tym pomóc. Gdy jednak powiększał zakres swojej działalności poza branżę aluminiową, pożyczał coraz więcej i więcej. Żeby zbudować imperium, do którego należy prawie cała produkcja aluminium w kraju, jedną z największych w Rosji firm samochodowych, a także jedno z największych przedsiębiorstw budowlanych, zaciągnął najwięcej pożyczek ze wszystkich rosyjskich oligarchów. W ciągu dziesięciu lat od opuszczenia uniwersytetu Deripaska został miliarderem, wspinając się na sam szczyt kierowania przemysłem wydobycia i przetwórstwa metali.

- Kupowaliśmy coś, a zaraz potem coś następnego - mówi jeden z jego byłych partnerów w interesach. - Gdy tylko coś kupił, natychmiast zaczynał to traktować jako zabezpieczenie kolejnej pożyczki, z której pieniądze szły znowu na jakiś zakup.

Od września Deripaska zabiegał o pieniądze na pokrycie tzw. wezwań do uzupełnienia depozytu*. Spadła, a potem wręcz się załamała wartość akcji, stanowiących zabezpieczenie zaciągniętych przez niego miliardowych pożyczek. Ponieważ wyschły źródła taniego kredytu, a jednocześnie drastycznie obniżyły się ceny surowców, nadmiernie zadłużeni rosyjscy oligarchowie byli zmuszeni zwrócić się do rządu o wsparcie ich pożyczkami. Oleg Deripaska jako pierwszy z oligarchów zmuszony był się pozbyć niektórych inwestycji zagranicznych w celu spłacenia części pożyczek. Jego spotkania z brytyjskimi politykami znalazły się pod ostrzałem opinii publicznej ze względu na podejrzenia, że George Osborne zabiegał u niego o nielegalne dotacje dla Partii Konserwatywnej (obaj uczestnicy spotkania zaprzeczyli tym podejrzeniom).

Dziś wygląda na to, że w przypadku oferty na Norilsk Nickel Oleg Deripaska posunął się „o jedną ofertę za daleko”. Państwo szykuje się do przejęcia rzeczywistej kontroli nad tą firmą, gdyż jednym z pierwszych warunków udzielenia oligarsze wspierającej pożyczki rządowej wartości 4,5 mld dol. był wybór przedstawiciela rządu na prezesa zarządu: chodziło o zapobieżenie przejęciu przez zachodnie banki należącego do Deripaski pakietu 25 proc. akcji Norilska. Pakiet ten został przekazany w depozyt jednemu z krajowych banków. Może to stanowić pierwszy etap posunięć, mających na celu odwrócenie skutków operacji, znanej jako „sprzedaż stulecia”. Był to ogłoszony w połowie lat 90. program „pożyczki za udziały”, w ramach którego oligarchowie udzielali państwu pożyczek zabezpieczonych akcjami państwowych firm. Państwo jednak nie było w stanie tych pożyczek spłacić, co oznaczało, że na własność ówczesnych magnatów finansowych przeszła ogromna część majątku przemysłowego.

Oleg Deripaska będzie też musiał walczyć o utrzymanie poza zasięgiem państwa swojego koncernu US Rusal. Firma prowadzi z bankami rozmowy w sprawie restrukturyzacji długów, które już w 2007 roku przekroczyły 14 mld dol. Osiągnięcie porozumienia może być jednak niezmiernie trudne, ponieważ ceny aluminium spadły do poziomu najniższego od wielu lat. - Trudno się zorientować, jakie pole manewru mają obie strony. Rząd może się zdecydować na zabezpieczenie swoich interesów w Norilsku i przejąć akcje tej spółki albo może zaostrzyć kontrolę nad Rusalem, a wtedy Deripaska stanie się po prostu zaufanym namiestnikiem państwa. Ma on bardzo ograniczone pole manewru - ocenia pewien zachodni bankier.

*Gdy maleje wartość akcji, stanowiących zabezpieczenie pożyczki, pożyczkodawca wystawia tzw. margin call, czyli żądanie przedstawienia dodatkowego zabezpieczenia, tak aby ogólna wartość zabezpieczeń była taka, jak wcześniej (przyp. tłum.).

7bd7dc18-0874-4acf-b38b-ac8409b6a11f-38881595.jpg

Fot. Bloomberg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.