Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Złoto i w tym roku okaże się dobrą inwestycją

27 lutego 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Złoto w każdej postaci jest towarem pożądanym i drogim. Wartość złota wynika z dwóch przyczyn: jest go mało i nie da się go szybko wyprodukować, dzięki czemu nie traci ono na wartości jak pieniądze. Dlatego też największe instytucje i banki centralne przechowują część swoich oszczędności w złotych sztabkach. Na początku 2008 roku na inwestycje w złoto przerzucili się wszyscy, który stracili pieniądze na akcjach. Cena kruszcu osiągnęła rekordowy poziom 1032 dolary za uncję (31,1 grama), by stracić na wartości 30 proc. po pęknięciu bańki spekulacyjnej na rynkach surowców - zarówno szlachetnych (srebro, złoto, platyna), jak i przemysłowych (miedź, ropa).

W złoto każdy może inwestować. Certyfikowane złoto jest do kupienia w Mennicy Polskiej. Dokładne ceny grama złota są ustalane na podstawie cen z godzin popołudniowych z giełdy towarowej w Londynie. Oznacza to, że zmiany ceny złota realnie wpływają na nasz wynik inwestycji.

Czy warto interesować się złotem? Na pewno tak. Jeżeli obawy o światową gospodarkę będą się nasilać, jest pewny wzrost ceny złota co najmniej do ubiegłorocznych rekordów. Jeżeli zaś sytuacja się poprawi, znaczna nadwyżka pieniędzy tłoczonych do gospodarek oznacza gigantyczne problemy z inflacją, a to również przełoży się na skok cen złota do niespotykanych wcześniej poziomów. Złoto wielokrotnie okazywało się wyjątkowo dobrą inwestycją. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem przed inwestorami lokującymi w złoto jest wyjątkowo dobry czas.

W okresie niepewności najwięksi inwestorzy, dysponujący dużymi kapitałami, szukają spokojnej przystani, gdzie mogliby przeczekać finansowe tsunami. Popularne safe heaven to szwajcarski frank, obligacje i złoto. Tymczasem frank szwajcarski znajduje się w zaawansowanej fazie pompowania bańki spekulacyjnej. Szwajcarska waluta przez ostatnie pół roku umocniła się w stosunku do euro o 13 proc. i jest najdroższa od 2003 roku. Waluty rynków wschodzących, np. złoty, straciły po 50 proc. do franka. Dalsze wzmacnianie franka jest możliwe, jednak nie na taką skalę, aby przyniosło zyski w długim terminie. Z kolei uważane za najbezpieczniejsze papiery na świecie - amerykańskie obligacje 3-miesięczne T-bill, są dziś sprzedawane z... zerowym oprocentowaniem. Mimo że nie można na nich zarobić, a przy inflacji wynoszącej ponad 3 proc. ponosi się realną stratę, popyt wciąż wielokrotnie przekracza podaż. Instytucje ustawiają się w kolejce, aby tylko dać FED-owi gotówkę i mieć gwarancje, że jest ona bezpieczna.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.