Pieniądze wracają do firm coraz później
DOPIERO DOLICZENIE do opóźnienia zapłaty okresu, na jaki udzielany jest kredyt kupiecki, daje prawdziwe pojęcie o tym, jak płacą firmy w poszczególnych branżach
Już od połowy 2007 roku bardzo szybko rośnie liczba firm, które mają poślizg w płaceniu faktur. To nie lada problem dla przedsiębiorców. Rośnie bowiem łańcuszek zatorów płatniczych. Firmy, które nie otrzymują należności, same także nie płacą, bo nie mają czym. Handel prowadzony jest w coraz trudniejszych warunkach. Od kwot, które zostały umieszczone na fakturach, trzeba bowiem w terminie zapłacić podatek. - Może to mieć istotny wpływ na kondycję całej gospodarki - ocenia Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Jak alarmują analitycy, na skutek tego dramatycznie w ostatnich czasach wzrosła liczba podmiotów borykających się z problemami finansowymi. Tylko w branży budowlanej, według szacunków wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet, w 2008 roku sygnalizowało kłopoty 21,3 tys. podmiotów. W tym roku ta liczba wzrosła już do 32,3 tys. Na skutek tego w tym roku, jak twierdzą analitycy, może wypaść z rynku aż 1850 firm. Z tego około 300 w branży budowlanej.
Jak zauważa Tomasz Starus, dyrektor biura oceny ryzyka firmy Euler Hermes zajmującej się ubezpieczeniem miedzy innymi kredytów kupieckich, będzie to miało znaczący wpływ na poziom inwestycji. W połowie roku nakłady na ten cel wyniosły zaledwie 60 proc. ubiegłorocznych wydatków. W trzecim kwartale było nieco lepiej, choć także gorzej niż rok temu. Na inwestycje poszło 90 proc. kwoty, jaką wydano na nie w tym samym okresie 2009 roku.
Efektem było widoczne spowolnienie w branżach oferujących typowe dobra inwestycyjne. W budownictwie, które i tak musiało odrabiać pokaźne straty z trudnego pierwszego kwartału, analitycy zaobserwowali ograniczenie nowych przedsięwzięć mieszkaniowych i znaczne spowolnienie w budowie tzw. infrastruktury.
Ale sytuacja z płatnościami wygląda różnie w rozmaitych branżach. Według ostatnich, niepublikowanych jeszcze danych Euler Hermes terminy regulowania należności najbardziej wydłużają sobie firmy działające w branży spożywczej (FMCG). O 36 dni z płatnościami spóźniają się producenci i firmy handlujące napojami. Gorzej także niż rok temu płacą spółki zajmujące się przetwórstwem owocowo-warzywnym, produkcją i handlem słodyczami oraz przetwórstwem mięsnym. Także wspomniana branża budowlana jest jednym z liderów zaległości (średnie opóźnienie w płatnościach wynosi nieco ponad miesiąc).
Najłatwiej natomiast wyegzekwować pieniądze od spółek zajmujących się handlem sprzętem AGD - RTV (płacą prawie natychmiast, średnie opóźnienie wynosi zaledwie cztery dni) oraz przedsiębiorstw farmaceutycznych (tydzień).
Także z punktu widzenia dostawcy najłatwiej handlować z firmami z branży elektronicznej. Nie dość, że płatności następują niemal natychmiast, to z drugiej strony można u nich liczyć na stosunkowo długi tzw. kredyt kupiecki. Spółki handlujące sprzętem są w stanie udzielić pożyczki na zakupy trwającej nawet 84 dni. Innymi słowy można im legalnie nie płacić nawet przez blisko trzy miesiące.
Najbardziej rygorystyczne pod tym względem są firmy z branży spożywczej, zapewne z uwagi na szybkość wymiany produktów, którymi handlują. Producenci i firmy handlujące słodyczami udzielają kredytów kupieckich na 40 dni. Jeszcze trudniej uzyskać tego typu pożyczkę w branży mięsnej. Jeśli się uda, to maksymalnie na niewiele ponad miesiąc.
Jak zauważa Tomasz Starus, doliczenie do opóźnienia czasu trwania udzielanego już powszechnie kredytu kupieckiego, czyli faktycznego odroczenia płatności, daje pojęcie o rzeczywistej rotacji należności, czyli prawdziwym okresie, po którym pieniądze wpływają na konto (tzw. DSO - Days Sales Outstanding).
- W niektórych branżach takich jak na przykład farmacja firmy prowadziły w ostatnim roku politykę szybszego ściągania należności - mówi Starus. - Skracały zatem bardzo czas trwania udzielanych kontrahentom pożyczek kupieckich. Skutkowało to jednak natychmiast drastycznym wydłużeniem średniego opóźnienia płatności od partnerów handlowych przyzwyczajonych do poprzednich, dłuższych terminów.
Tam natomiast, gdzie opóźnienia malały, kredyty kupieckie były z reguły wydłużane (taka sytuacja miała miejsce na przykład w branży agrochemicznej, tworzyw sztucznych czy AGD). - W ten sposób firmy dostosowywały się do możliwości płatniczych rynku - ocenia Starus.
Wydłużenie czasu trwania pożyczki zdaniem analityków stanowi dodatkowo doskonały argument marketingowy. Firma bowiem może się pochwalić tym, że dłużej niż poprzednio pozwala sobie nie płacić. Ma to znakomite znaczenie podczas coraz ostrzejszej walki konkurencyjnej.
- Im bardziej wydłużamy terminy płatności, tym generalnie mamy więcej klientów - twierdzi Maciej Wroński, właściciel warszawskiej hurtowni z materiałami budowlanymi. - Cała sztuka polega na umiejętnym balansowaniu między wydłużaniem płatności dla swoich kontrahentów i skracaniu jej dla samego siebie. Jest to trudne, ale tylko wtedy można liczyć na dużą liczbę zleceń, bo nauczone kryzysem firmy bardzo cenią gotówkę.
@RY1@i02/2010/249/i02.2010.249.130.0001.001.jpg@RY2@
Po jakim czasie pieniądze trafiają do firm
Aleksandra Kozicka-Puch
mf dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu