BRE musi sprzedać więcej kredytów
Na poczĄtku roku inwestorzy poznają plany rozwoju BRE Banku. Jeżeli Cezary Stypułkowski postawi na detal, sporo na tym zyska
Cezary Stypułkowski zarządza BRE Bankiem od 1 października. Przez ostatnie dwa miesiące niewiele mówił o tym, jakie zmiany zamierza wprowadzić w spółce. Dopiero niedawno plany nowego prezesa poznała część kadry banku. Inwestorzy i analitycy muszą poczekać do początku stycznia.
Analitycy nie mają złudzeń, że na całkowicie nowe otwarcie nie ma co liczyć. Czołówka polskich banków ma bowiem bardzo podobne strategie - stawia na silny detal, poza tym rozbudowuje ofertę dla firm, zwłaszcza małych i średnich.
- Wszystkie banki oferują podobne warunki prowadzenia rachunków i marże kredytowe na zbliżonym poziomie. Dlatego przewagi należy szukać raczej w coraz wyższej jakości usług - mówi Marcin Materna z DM Millennium.
Drugim elementem, który mógłby wziąć na warsztat Stypułkowski, jest sprzedaż krzyżowa w segmencie korporacyjnym. O ile w detalu nie ma z nią problemu, bo mBank i MultiBank dobrze radzą sobie ze sprzedażą pożyczek czy ubezpieczeń własnym klientom, w korporacjach wygląda to znacznie gorzej.
- Te segmenty są jak porozrzucane puzzle. Nowy prezes mógłby zrobić z nich jedną układankę. Na tym skorzystałaby cała spółka, oferując klientom bardziej zintegrowaną ofertę. Tymczasem wymiana informacji w grupie, a co za tym idzie cross-selling, pozostają dalekie od ideału - mówi Dariusz Górski z Wood & Company.
BRE Bank może sporo ugrać, jeśli nie zmieni swojej polityki w detal i nadal będzie stawiał na pozyskiwanie jak największej liczby klientów przy utrzymywaniu stosunkowo niskich cen. Eksperci sądzą, że jeśli nadal będzie pozycjonował się jako najtańszy gracz na rynku - jak to robi obecnie mBank - ma szansę stać się największym bankiem detalicznym w Polsce. Detal daje też sporo zarobić całej grupie. W III kw. miał 151 mln zł zysku netto wobec 206,5 mln zł z działalności całej grupy.
Bank musi zwiększyć liczbę udzielanych kredytów i wartość gromadzonych depozytów. Pod tym względem osiąga wyniki podobne do BPH czy BNP Paribas Fortis, a więc rynkowych średniaków. Za to pod względem prowadzonych rachunków ustępuje miejsca tylko PKO BP i Pekao.
Analitycy zwracają również uwagę, że póki co mBank nie ma na rynku poważnego konkurenta. Takim miał być Inteligo, ale na razie nie widać, żeby odbierał klientów mBankowi. Również internetowy bank z grupy Raiffeisena, Zuno, jeszcze w Polsce nie jest obecny. Na dodatek BRE musi w ryzach trzymać koszty. W III kw. 2010 r. wzrosły one o 14,5 proc. i wyniosły 416,5 mln zł. Analitycy nie liczą na to, że powrócą one do poziomu z 2009 r., ale oczekują powstrzymania wzrostu.
- Nie chodzi o to, żeby BRE nagle rezygnował z jakiegoś segmentu działalności. Oszczędności należy szukać raczej w wydatkach na administrację, usługi IT czy doradcze - mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securites.
magdalena.olczak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu