Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ernst & Young oskarżony ws. upadku Lehman Brothrers

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

NOWOJORSKA PROKURATURA twierdzi, że firma jest współodpowiedzialna za bankructwo

Ernst & Young przez lata świadomie ukrywał przed inwestorami rzeczywiste wyniki banku Lehman Brothers i jest współodpowiedzialny za jego upadek. Takie, zdaniem "Wall Street Journal", oskarżenie w najbliższych dniach wysunie przeciwko jednej z czterech największych firm audytorskich świata prokurator Nowego Jorku.

Erik Bergloef, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR), uważa, że mamy do czynienia z nowym etapem kryzysowych rozliczeń. Najpierw na celowniku były zarządy banków i agencje ratingowe. Teraz śledczy zainteresowali się audytorami.

Oskarżenia wobec Ernst & Young zostały wysunięte dopiero dwa i pół roku po upadku Lehman Brothers. Sprawą agencji audytorskiej zajęły się władze sądowe, a nie media. E&Y pojawiał się co najwyżej w kontekście upadku banku.

Zdaniem "Wall Street Journal" prokurator Andrew Cuomo zarzuca agencji audytorskiej, że ukrywała tzw. proceder "repo 105", który polegał na usuwaniu przez Lehman Brothers z bilansu najbardziej ryzykownych zobowiązań. W niektórych latach proceder ten obejmował aktywa warte nawet 50 mld dolarów.

O wątpliwych procedurach stosowanych przez Lehman Brothers ostrzegał w maju 2008 r. wiceprezes banku Matthew Lee (został za to kilka dni później zwolniony). Jednak analitycy Ernst & Young uznali, że "jego twierdzenia są bezpodstawne".

Za milczenie firma audytorska była dobrze opłacana. W latach 2001 - 2008 otrzymała od Lehman Brothers aż 100 milionów dolarów.

"Wall Street Journal" uważa, że sprawa Ernst & Young to tylko wierzchołek góry lodowej. Zdaniem gazety podobne praktyki stosował między innymi Bank of America, którego audytorem jest z kolei firma konsultingowa PricewaterhouseCoopers.

- Regulacje księgowe do tej pory nie były dostosowane do operacji finansowych. Ich stosowanie wcale nie oznaczało, że unika się nadmiernego ryzyka. Wykorzystywały to agencje audytowe, prezentując inwestorom bilanse banków w lepszym świetle, niż były w rzeczywistości - mówi "DGP" Nicolas Veron, główny ekonomista brukselskiego Instytutu Breugla. Jego zdaniem problem jest szczególnie poważny w Europie, gdzie do tej pory nie przeprowadzono rzetelnych stress testów pokazujących realną kondycję banków. Mają się one zacząć w lutym.

Regulacje wprowadzone przez amerykańskie i europejskie władze po ujawnieniu nieprawidłowości księgowych w koncernach energetycznych i telekomunikacyjnych Enron i WorldCom w 2001 - 2002 r. miało ukrócić nadużycia wielkich agencji audytowych. Stało się odwrotnie. Z powodu Enronu z rynku musiał wycofać się Arthur Andersen, a "wielka piątka" zamieniła się w "wielką czwórkę".

- Od lat na tym rynku mamy do czynienia z oligopolem - mówi "DGP" Erik Bergloef. Jego ocenę potwierdza skandal księgowy w 2005 r. grupy finansowej AIG. Mimo że amerykańskie władze sądowe zakwestionowały tysiące operacji finansowych, a kapitalizacja grupy spadła aż o 50 mld dol., odpowiedzialny za audyt rachunków PricewaterhouseCoopers nie poniósł poważniejszych konsekwencji, bo w jego obronie stanęli pozostali trzej gracze na rynku konsultingu.

Kilka tygodni temu "Guardian" ujawnił, że także rząd brytyjski wystąpił o audyt pracy ministerstw do agencji "wielkiej czwórki" mimo oczywistego konfliktu interesu. Bo wcześniej otrzymały one od władz kontrakty warte 70 mln funtów.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.