Przedsiębiorstwa muszą zacząć inwestować w swój rozwój
PRZEMYSŁAW GDAŃSKI: Wydajność pracy i wykorzystanie mocy produkcyjnych jest praktycznie maksymalne. Taka sytuacja niesie za sobą konieczność zwiększenia potencjału produkcyjnego przedsiębiorstw
Mimo, że nasza gospodarka gwałtownie zwolniła w ubiegłym roku, to ze wzrostem PKB o 1.8% i tak byliśmy praktycznie jedynym krajem w Europie, który uniknął recesji. Najnowsze dane pokazały, że nastąpiła dalsza poprawa aktywności ekonomicznej. Dynamika PKB przyspieszyła w III kw. do 4,2% rok do roku. Od naszych głównych partnerów, w tym przede wszystkim z Niemiec, docierają coraz bardziej optymistyczne wieści. Oczywiście nie można lekceważyć sygnałów płynących chociażby z Irlandii czy Portugalii, jednak Polski nie powinny dotknąć podobne problemy.
Istotny wpływ na tempo jego wzrostu mają inwestycje infrastrukturalne realizowane przy pomocy środków publicznych, czyli niejako nierynkowo - co może zaburzać naturalny cykl. Jeśli nieco bliżej przyjrzymy się strukturze wzrostu PKB, rzuca się w oczy przede wszystkim ujemna dynamika inwestycji prywatnych. Dane o inwestycjach z rachunków narodowych, poprzez uwzględnienie projektów infrastrukturalnych maskują brutalną prawdę o inwestycjach przedsiębiorstw, które w samej tylko pierwszej połowie roku spadły o 17 proc.
Ostatnie dwa lata przypomniały nam wszystkim, jak silne są powiązania gospodarcze na świecie. To, ze mamy do czynienia z rynkiem globalnym, w trudnych czasach może mieć negatywne skutki. Kryzys nauczył polskich przedsiębiorców ostrożności i pokazał, że przyszłość może być trudna do przewidzenia i najlepiej jest liczyć na zasoby zgromadzonej na "czarną godzinę" gotówki.
Myślę, że przedsiębiorstwa chcą nabrać pewności, że gospodarka polska i światowa nie sprawią nam już kłopotów. To głównie dlatego decyzje inwestycyjne są odkładane w czasie. Dane z ankiety NBP wskazują, że przedsiębiorcy ograniczyli nie tylko nowe, ale i rozpoczęte już inwestycje. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej łaskawa niż wynikałoby z prognoz. Firmy w okresie ostatnich dwóch lat nie tylko przeprowadziły racjonalizację kosztów i celów, ale także wiele z nich poprawiło rentowność i doprowadziło wyniki finansowe do poziomu sprzed kryzysu finansowego. Procesowi temu zapewne sprzyjała poprawa konkurencyjności cenowej polskich artykułów, co jest wynikiem znacznego osłabienia kursu złotego. Nie bez znaczenia pozostaje także ożywienie inwestycyjne w gospodarce niemieckiej, z którą jesteśmy bardzo silnie powiązani.
Może uda się tego uniknąć, dzięki sektorowi finansów publicznych. Tu dynamika inwestycji jest zdecydowanie dodatnia i na koniec roku może przekroczyć nawet 15%. Wynika to z dużego niedoinwestowania infrastruktury komunalnej, konieczności wykorzystania środków unijnych oraz potencjału związanego z organizacją EURO 2012. Wydajność pracy i wykorzystanie mocy produkcyjnych jest praktycznie maksymalne. Taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność i niesie za sobą konieczność zwiększenia potencjału produkcyjnego przedsiębiorstw. Jednym słowem - firmy muszą zacząć inwestować w swój rozwój. Zauważyć należy, że już kilka miesięcy temu poziom produkcji przemysłowej przekroczył przedkryzysowe maksimum, co w połączeniu z mniejszym wzrostem zatrudnienia świadczy o wyjątkowo intensywnym zagospodarowaniu czynnika pracy. W najbliższych kwartałach możemy zatem oczekiwać silnego przyspieszenia inwestycji, na co wskazuje dość silna zależność pomiędzy dynamiką wydajności pracy, a inwestycji.
Depozyty przedsiębiorstw zanotowały w tym roku 13% dynamikę i są na historycznie najwyższych poziomach. Rekordowo wysoki poziom środków własnych i w ujęciu mikroekonomicznym konieczność bardziej efektywnego ich wykorzystania, czy wreszcie chęć dalszego korzystania z dobrej bieżącej koniunktury i powiększania udziału w rosnącym rynku, przełożyć się powinny na skokowy wzrost popytu inwestycyjnego. W kolejnej fazie popyt ten mógłby już zostać podtrzymany dzięki coraz łatwiej dostępnemu kredytowi inwestycyjnemu. Na pewno niepokojąca jest, wciąż ujemna dynamika rynku kredytów dla przedsiębiorstw, ale optymizmem napawa wzrost depozytów i koniec "wojny depozytowej", która miała negatywny wpływ na wyniki banków. Dostępność środków na rynku, przy małym zainteresowaniu finansowaniem, powoduje, że marże kredytowe dla najlepszych i najbezpieczniejszych klientów spadają w porównaniu do tych, z którymi mieliśmy do czynienia jeszcze rok temu.
Taki ruch widzimy w branży energetycznej, w której potrzeby inwestycyjne na najbliższe lata liczone są w dziesiątkach miliardów złotych. Kilka dużych firm z tego sektora jest już w procesie organizowania finansowania dla swoich projektów. Liczę, że niebawem do przodu pójdą też inwestycje w innych branżach. Powrót inwestycji do fazy wzrostowej oczywiście nie będzie skokowy i dokona się raczej stopniowo. Każda kolejna informacja potwierdzająca, że nasza gospodarka trwale i stabilnie powróciła do trendu wzrostowego, może być impulsem dla kolejnych firm, aby odważniej i mocniej ruszyć do przodu.
@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.050.001a.101.jpg@RY2@
Fot. Arch.
Przemysław Gdański, członek zarządu BRE Banku
Rozmawiał Dariusz Styczek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu