Giełda najwyżej od ponad 2 lat
WIG20 wzrósŁ o 2,5 proc. Główny indeks warszawskiej giełdy znalazł się na poziomie najwyższym od sierpnia 2008 roku
Takiej sesji jak środowa warszawska giełda nie widziała już dawno. Po niemrawym początku notowań główne indeksy szybko zaczęły iść w górę. WIG20 już na początku zyskiwał prawie 1 proc. To był jednak przedsmak tego, co miało nastąpić. Naszym inwestorom szybko udzielił się entuzjazm widoczny na głównych europejskich parkietach i ostatecznie WIG20 po całodniowym marszu w górę zakończył notowania na poziomie 2693 pkt.
- Głównymi kupującymi byli inwestorzy zagraniczni. Nabywają akcje na wszystkich rynkach wschodzących, w tym także w Polsce. Przy tym kupują walory największych spółek. To one najmocniej wczoraj zyskiwały - mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.
Gwiazdą wczorajszej sesji był KGHM, który w najlepszym momencie zyskiwał prawie 4,8 proc. przy wysokich obrotach. Szybko dołączyły do niego papiery Pekao, które poszły w górę o prawie 5 proc. Natomiast ponad 2 proc. zyskały walory Telekomunikacji Polskiej, PKO BP oraz PKN Orlen.
WIG20 ustanowił wczoraj swój tegoroczny rekord. Październikowa fala wzrostów daleko w tyle pozostawiła kwietniową, kiedy to główny indeks warszawskiego parkietu nie przebił nawet 2600 pkt. Dodatkowo indeks jest na poziomie najwyższym od sierpnia 2008 r., czyli miesiąca poprzedzającego bankructwo Lehman Brothers i początek kryzysu finansowego.
Rekordy były bite także na zachodzie Europy. Po godzinie notowań DAX przekroczył barierę 6400 pkt i osiągnął poziom najwyższy od września 2008 r. Pod koniec dnia tego samego dokonał londyński indeks FTSE.
Analitycy nie mają wątpliwości, że wzrosty na kolejnych sesjach będą uzależnione od rozwoju wypadków w USA. Środowe rekordy na europejskich oraz azjatyckich parkietach to zasługa informacji z protokołu z wrześniowego posiedzenia Fed. Zapowiada się w nim skierowanie nowych środków pomocowych na podtrzymanie rozwoju amerykańskiej gospodarki.
- Jeśli przypadkiem Fed zapomniałby podjąć taką decyzję na najbliższym posiedzeniu, zawód mógłby pchnąć rynki na moment w dół. Jednak aż trudno sobie wyobrazić, co będzie się działo, gdyby się okazało, że dodatkowe dolary będą dozowane w formie kroplówki, a nie strażackiego hydrantu - ocenia Roman Przasnyski, analityk Gold Finance.
Dobrym prognostykiem było wczorajsze otwarcie amerykańskich giełd. S&P 500 rośnie czwarty dzień z rzędu. - Wyniki kwartalne pierwszych spółek wskazują na to, że sezon wyników będzie udany, a to może podbić ceny akcji - powiedział agencji Bloomberg Robert Pavlik z Banyan Partners.
mariusz.gawrychowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu