Nowości są bez szans, bo widz lubi to, co już zna
PREMIERY TVP, POLSATU I TVN nie przyciągają ani publiczności, ani reklamodawców
Po miesiącu od startu jesiennej ramówki dyrektorzy programowi największych anten mogą wystawić pierwsze oceny swoim nowym produkcjom. Jak na razie żadna z jesiennych nowości nie odniosła spektakularnego sukcesu.
Największe powody do zmartwienia mają dyrektorzy telewizyjnej "Dwójki". Klapą okazał się talk-show z autorką bestselerowej powieści "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzatą Kalicińską i piosenkarzem Michałem Wiśniewskim. Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement, program od początku września ogląda niewiele ponad pół miliona widzów. - To specyficzny format, gdzie promuje się zwyczajność. A dzisiejsza telewizja mocno się wylakierowała. U nas nie ma celebrytów, blichtru, ale zwykłe ludzkie historie - mówi Małgorzata Kalicińska, pierwsza prowadząca show.
Szefostwo po kilku odcinkach zadecydowało, że zmieni prowadzącego. Ale ten ruch także nie poprawił oglądalności programu. - To tzw. martwe pasmo, na innych lecą ukochane seriale, do których Polacy przywykli - broni talk-show Kalicińska.
Sukcesu nie odniósł też jak dotąd teleturniej TVP 2 "Kabaretożercy", którego uczestnicy biorą udział w quizie z wiedzy na temat polskich kabaretów. Ogląda go niewiele ponad 1 mln osób. Nadawany w tygodniu o tej samej porze stary teleturniej TVP 2 pt. "Tak to leciało" widzów ma dwa razy tyle.
Wielkich sukcesów nie zanotowały też nowości TVP 1. Talk-show prezentera "Wiadomości" Krzysztofa Ziemca ogląda co siódmy widz, który ma w tym czasie włączony telewizor. Satyryczny show Janusza Rewińskiego pt. "Siara w kuluarach" co ósmy. Lepiej radzi sobie program o gotowaniu Adama Gesslera. Ale wciąż daleko mu do wyników telewizyjnego dinozaura, który jest nadawany od 13 lat, czyli programu "Jaka to melodia". Codziennie ogląda go jedna czwarta telewizyjnej widowni. Czyżby stara zasada inż. Mamonia, mówiąca o tym, że lubimy to, co już znamy, miała zastosowanie także w telewizyjnej branży? - Paradoksalnie widzowie wcale nie reagują najlepiej na zalew nowego. Zwłaszcza jeśli duża liczba premier zaburza ramówkę. Widz musi się przyzwyczaić zarówno do programu, jak i pory jego emisji - mówi Maciej Kita, analityk rynku mediów z Omnicom Media Group.
Do nowości sceptycznie podchodzą również reklamodawcy. - Wolą sprawdzone produkcje, o ugruntowanej pozycji - mówi Kita.
Dlatego za 30-sekundowy spot przy najnowszym programie TVN "Top model. Zostań modelką" kosztuje co najwyżej 57,4 tys. zł, podczas gdy za taki spot przy "Mam talent" trzeba według cennika zapłacić 123,7 tys zł. A więc "Top model" na razie fortuny stacji nie przyniesie. Ale ryzyko może się opłacić. - Żeby wyhodować hit, trzeba czasu - mówią menedżerowie stacji.
Najłatwiej w gusta widzów trafić serialami. Przekonał się o tym Polsat, który w tym sezonie pokazał dwie nowe produkcje - "Szpilki na Giewoncie" i "Ludzi Chudego". Obie produkcje przyciągają ponad 2,5 mln osób. Ale od "Rancza" TVP 1 czy "M jak miłość" TVP 2 dzieli je przepaść. Seriale telewizji publicznej przyciągały 3 - 4 razy większą widownię.
@RY1@i02/2010/196/i02.2010.196.000.007a.001.jpg@RY2@
Fot. Bartosz Krupa East News TVN
Piękne dziewczyny z "Top model" nie rozgrzały widzów TVN
Barbara Sowa
barbara.sowa@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu