Rynek zabezpieczeń rośnie powoli
Największe banki, które oferują zabezpieczenia, sygnalizują wzrost zainteresowanie tymi instrumentami. Adam Pers, dyrektor departamentu rynków finansowych Raiffeisen Bank, mówi, że jego instytucja zawiera dziś o 15 proc. więcej kontraktów zabezpieczających niż na początku roku.
- Stopniowo odbudowuje się zainteresowanie tego typu ofertą ze strony firm średnich. Jest pewien wzrost, jednak niewielki - dodaje Dariusz Odzioba, dyrektor wykonawczy departamentu rynków finansowych Pekao.
Bankowcy podkreślają jednak, że rynek praktycznie odbija się od dna, na jakim znalazł się po sytuacji z drugiej połowy 2008 i początku 2009 roku. Duże osłabienie złotego spowodowało gigantyczne straty tych firm, których strategie opcyjne zakładały dalszą aprecjację polskiej waluty.
O tym, jak bardzo firmy zniechęciły się do opcji, świadczą chociażby dane NBP z połowy tego roku. Wynika z nich, że dzienne obroty na rynku opcji walutowych w kwietniu wynosiły średnio 128 mln dol. To o 63 proc. mniej niż wartość transakcji zawieranych w kwietniu 2007 roku.
- Na rynku realizowana jest połowa obrotu na opcjach z lat 2007 - 2008. Ewidentnie chęć do zabezpieczania się przez eksporterów jest nadal niska - mówi Dariusz Odzioba.
Ostatnie lekkie odbicie to prawdopodobnie efekt wielu prognoz - w tym rządowej - zakładających umocnienie złotego w kolejnych latach. Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, mówi, że złoty w dłuższym terminie powinien się umacniać.
- Tempo wzrostu wartości złotego, do którego przedsiębiorcy są w stanie się dostosować bez zabezpieczeń, to około 4 - 5 proc. rocznie - czyli jakieś 20 groszy względem euro - mówi ekonomista KUKE. I dodaje, że rynek zabezpieczeń będzie rósł - ale firmy będą bardzo ostrożne w doborze instrumentów. Dzisiaj najbardziej popularne są instrumenty najprostsze, takie jak kontrakty forward gwarantujące kurs wymiany waluty albo tzw. korytarz (risk-reversal), gdzie określa się minimalny i maksymalny dopuszczalny kurs wymiany.
Według Dariusza Odzioby nie ma co liczyć na szybki powrót do wielkości obrotów z 2007 roku. Przedsiębiorcy obawiają się strat wywołanych zmianą trendu.
- Negatywna wycena rynkowa instrumentów pochodnych może spowodować, że banki zażądają dodatkowego zabezpieczenia, co może mieć wpływ na płynność finansową firmy - mówi dyrektor Odzioba. Piotr Soroczyński dodaje, że barierą rozwoju rynku mogą być też wysokie koszty zabezpieczeń.
- Poza tym sporo firm, które się zabezpieczało wcześniej opcjami, ma w tej chwili duże problemy finansowe, dlatego w ogóle nie myśli o żadnym eksporcie, tylko o tym, jak utrzymać się na rynku - mówi ekonomista KUKE.
Bankowcy zauważają też jeszcze jedną tendencję.
- Pozytywne jest to, że przedsiębiorcy szukają zabezpieczeń, by spokojnie spać, a nie instrumentu finansowego, który pomoże im wygrać z rynkiem. Rynek produktów zabezpieczających będzie się stopniowo ożywiał, ale trudno liczyć na wzrosty rzędu kilkudziesięciu procent - mówi Adam Pers.
@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.000.014a.001.jpg@RY2@
Rynek opcji walutowych
Marek Chądzyński
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu