Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rynek zabezpieczeń rośnie powoli

27 czerwca 2018

Największe banki, które oferują zabezpieczenia, sygnalizują wzrost zainteresowanie tymi instrumentami. Adam Pers, dyrektor departamentu rynków finansowych Raiffeisen Bank, mówi, że jego instytucja zawiera dziś o 15 proc. więcej kontraktów zabezpieczających niż na początku roku.

- Stopniowo odbudowuje się zainteresowanie tego typu ofertą ze strony firm średnich. Jest pewien wzrost, jednak niewielki - dodaje Dariusz Odzioba, dyrektor wykonawczy departamentu rynków finansowych Pekao.

Bankowcy podkreślają jednak, że rynek praktycznie odbija się od dna, na jakim znalazł się po sytuacji z drugiej połowy 2008 i początku 2009 roku. Duże osłabienie złotego spowodowało gigantyczne straty tych firm, których strategie opcyjne zakładały dalszą aprecjację polskiej waluty.

O tym, jak bardzo firmy zniechęciły się do opcji, świadczą chociażby dane NBP z połowy tego roku. Wynika z nich, że dzienne obroty na rynku opcji walutowych w kwietniu wynosiły średnio 128 mln dol. To o 63 proc. mniej niż wartość transakcji zawieranych w kwietniu 2007 roku.

- Na rynku realizowana jest połowa obrotu na opcjach z lat 2007 - 2008. Ewidentnie chęć do zabezpieczania się przez eksporterów jest nadal niska - mówi Dariusz Odzioba.

Ostatnie lekkie odbicie to prawdopodobnie efekt wielu prognoz - w tym rządowej - zakładających umocnienie złotego w kolejnych latach. Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, mówi, że złoty w dłuższym terminie powinien się umacniać.

- Tempo wzrostu wartości złotego, do którego przedsiębiorcy są w stanie się dostosować bez zabezpieczeń, to około 4 - 5 proc. rocznie - czyli jakieś 20 groszy względem euro - mówi ekonomista KUKE. I dodaje, że rynek zabezpieczeń będzie rósł - ale firmy będą bardzo ostrożne w doborze instrumentów. Dzisiaj najbardziej popularne są instrumenty najprostsze, takie jak kontrakty forward gwarantujące kurs wymiany waluty albo tzw. korytarz (risk-reversal), gdzie określa się minimalny i maksymalny dopuszczalny kurs wymiany.

Według Dariusza Odzioby nie ma co liczyć na szybki powrót do wielkości obrotów z 2007 roku. Przedsiębiorcy obawiają się strat wywołanych zmianą trendu.

- Negatywna wycena rynkowa instrumentów pochodnych może spowodować, że banki zażądają dodatkowego zabezpieczenia, co może mieć wpływ na płynność finansową firmy - mówi dyrektor Odzioba. Piotr Soroczyński dodaje, że barierą rozwoju rynku mogą być też wysokie koszty zabezpieczeń.

- Poza tym sporo firm, które się zabezpieczało wcześniej opcjami, ma w tej chwili duże problemy finansowe, dlatego w ogóle nie myśli o żadnym eksporcie, tylko o tym, jak utrzymać się na rynku - mówi ekonomista KUKE.

Bankowcy zauważają też jeszcze jedną tendencję.

- Pozytywne jest to, że przedsiębiorcy szukają zabezpieczeń, by spokojnie spać, a nie instrumentu finansowego, który pomoże im wygrać z rynkiem. Rynek produktów zabezpieczających będzie się stopniowo ożywiał, ale trudno liczyć na wzrosty rzędu kilkudziesięciu procent - mówi Adam Pers.

@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.000.014a.001.jpg@RY2@

Rynek opcji walutowych

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.