Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Świątynie handlu mają 15 lat

26 czerwca 2018

Światowe malle zdejmują dachy, zamieniają się w miasteczka zakupowe. Tymczasem w Polsce galerie handlowe - po podbiciu metropolii - rozpoczynają ekspansję w kilkudziesięciotysięcznych ośrodkach

Supermarkety stały się fundamentem handlu w Polsce. Po dwudziestu latach przemian generują połowę wszystkich krajowych obrotów w handlu. Wśród nich najbardziej perspektywiczne są galerie: mimo kryzysu co roku buduje się średnio dwadzieścia nowych obiektów tego typu. Centra handlowe dokonały w Polsce konsumpcyjnej rewolucji, o której opowiada "DGP" socjolog Grzegorz Makowski.

W hipermarkecie pracuje się jak w fabryce i kupuje jak w fabryce. Klient hipermarketu jest nakierowany wyłącznie na zakupy: jak najtańsze. Stąd też przeciwstawienie hipermarketu i bazaru jest zasadne. Centra handlowe działają inaczej. Są podobne do bazarów. Idzie się tam czasem bez wyraźnego powodu, wizytę traktuje się jako formę spędzania czasu wolnego. Sprzedawcy w sklepach w centrum handlowym koncentrują się na indywidualnym kliencie. Tak jak na straganach targowiska. Ponadto, zgodnie z założeniami twórcy malli, architekta Victora Gruena, miały one naśladować klimat miasta, a zakupy miało się w nich robić niejako przy okazji. Do klienta mallu bardziej pasuje metafora spacerowicza niż człowieka hipermarketu.

W krajach Unii Europejskiej na tysiąc mieszkańców przypada ponad 220 mkw. powierzchni w obiektach handlowych. W Polsce nasycenie tą przestrzenią jest dużo mniejsze i wynosi trochę ponad 180 mkw. Jeśli gospodarka się nie załamie, będzie więcej centrów. Podobnie jest z super- i hipermarketami. Dziś sieci handlowe inwestują w mniejsze ośrodki, które będą bardziej pod ręką mieszkańców miast. Stąd ofensywa Biedronki i Carrefoura.

Hipermarket pierwszy raz zobaczyłem w 1987 roku w USA. Miałem wtedy 10 lat i przeżyłem szok. Dzieciak PRL wychowany w czasach wiecznych niedoborów odbierał to jak wizytę w bajkowej krainie. Mniej więcej w tym samym czasie pierwszy raz byłem w shopping-mallu. W latach 90. z powodów rodzinnych często jeździłem do USA. Tata w pracy, a ja w mallu - tam było bezpiecznie i ciekawie. Bez żadnych planów i większych pieniędzy można było spędzić w nim cały dzień. Fascynował mnie ten świat, później wróciłem do niego jako socjolog.

U nas na pewno sukces centrów handlowych po części jest efektem konsumpcyjnego wygłodzenia. Kiedy w latach 90. zaczęły powstawać pierwsze supermarkety, robiły wrażenie na ludziach, którzy pamiętali puste półki. Podobnie centra handlowe pełne eleganckich butików, fontann, kręgielni i kin. Ale nie jest tak, że tylko my z doświadczeniem postkomunistycznym tak reagujemy. W Stanach Zjednoczonych ludzie wciąż potrafią stać w wielogodzinnych kolejkach w oczekiwaniu na otwarcie nowego sklepu czy tratować się przy okazji premiery nowego produktu.

Pierwsze już na początku lat 90. Wraz z przemianami gospodarczymi natychmiast pojawiła się austriacka sieć Billa - choć tych sklepów nie było za dużo, jednak pozwoliły wielu Polakom po raz pierwszy zobaczyć, jak się handluje na świecie. Jednak rzeczywiście dopiero z wejściem na polski rynek w 1995 roku sieci Real i Geant, rok później Auchan i w 1997 roku Tesco hipermarkety rozsiały się po całym kraju. Później nadeszły centra handlowe.

Rodzinną, samochodem, w weekendy. Początkowo były to mało estetyczne, nudne bryły. Szybko zauważono, że budowanie centrów handlowych na przedmieściach przyczynia się do wyludniania centrów. Pewnym rozwiązaniem okazało się przeniesienie galerii handlowych do serc miast. Z czasem zaczęły powstawać bardziej wymyślne centra. Mall to po angielsku alejka, a w języku handlowym - skrzyżowanie domu towarowego, parku i centrum rozrywki. Pierwszym polskim mallem była otwarta w 2000 roku Galeria Mokotów i to w niej tak naprawdę poznaliśmy oblicze nowoczesnego konsumpcjonizmu. Naprawdę nowoczesnego, bo od razu tzw. trzeciej generacji.

Centrami handlowymi pierwszej generacji były właśnie hipermarkety, czyli supermarkety, w których sąsiedztwie zbudowano kilkanaście butików. Kolejnym krokiem w rozwoju stała się rozbudowa liczby małych sklepów i dodanie restauracji i barów. W centrach trzeciej generacji supermarket spożywczy nie jest już najważniejszy - to po prostu jeden z wielu sklepów. Kiedy do malli dołączono kina, centra rozrywki, biura, pojawiła się czwarta generacja. Piąta to centra z lunaparkiem, zoo, a nawet stokiem narciarskim. W Galerii Mokotów novum było połączenie z multipleksem, kręgielnią i centrum gier. Od tamtej pory ruszyła lawina coraz bardziej wymyślnych i rozbudowanych centrów, z katowickim Silesia City Center na czele. Ma ono nawet kaplicę na swoim terenie. Brakuje mu tylko wesołego miasteczka, żeby być centrum piątej generacji.

Można oczywiście iść w kierunku, jaki wyznaczają centra handlowe w Chinach czy w Dubaju - czyli ogromnych, sięgających 1 mln mkw. miasteczek zakupowych. Ale jest też inny trend. Kryzys gospodarczy doprowadził do tego, że duże centra są dzielone na mniejsze, zdejmuje się dach i otwiera je. Powstają partnerstwa publiczno-prywatne między samorządami a deweloperami, polegające np. na tym, że są w nich umieszczane urzędy lub biblioteki. Zupełnie nowy pomysł mają też twórcy West Edmonton Mall - sławnego centrum handlowego z Edmonton w Kanadzie. Zakupili kilkadziesiąt hektarów lasów i budują ekologiczne centrum handlowe Lac Mirabel, łączące przyjemność obcowania z przyrodą z zakupami.

U nas malle pojawiły się od razu w formie całkiem nowoczesnej. Poznański Stary Browar połączony jest z galerią sztuki, a łódzka Manufaktura powstała w odrestaurowanych budynkach fabrycznych. I to w taką pomysłową architektonicznie i użytkowo formę idą kolejne galerie handlowe. Raczej więc gigantomanii nie będzie, bo na to nie ma wystarczająco dużo miejsca w centrach miast, a przyzwyczailiśmy się do tego, by tam akurat galerie działały. Zamiast tego zaczną one podbijać coraz mniejsze miasta. Teraz biorą na cel miasta - od 50 do 100 tys. mieszkańców. Tam wciąż jest ogromny rynek, który aż się prosi, by w niego wejść. I to rynek pełen ludzi, którym ich miejscowości nie mają wiele rozrywek do zaoferowania. Tam galerie, gdy powstaną, na pewno staną się świątyniami konsumpcji.

@RY1@i02/2010/192/i02.2010.192.186.0010.001.jpg@RY2@

Historia supermarketów w Polsce

@RY1@i02/2010/192/i02.2010.192.186.0010.002.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Paczos/Forum

Z Grzegorzem Makowskim rozmawia Sylwia Czubkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.