Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Jakość ze stali

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Rozmowa z Zenonem Michałowskim, prezesem zarządu Meprozet Stare Kurowo Sp. z o.o.

- Zgadza się. Trudności wynikały głównie z problemów związanych z opcjami walutowymi. Kryzys finansowy spowodował, że przy wykorzystaniu tego instrumentu inwestycyjnego do zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym, ponieśliśmy blisko siedmiomilionową stratę. Chcę jednak zauważyć, że w żaden sposób nie zachwiała ona naszą firmą. Intensywna praca, o której pan wspomniał, polegała głównie na podejmowaniu właściwych decyzji strategicznych, pozwalających przetrwać trudny czas.

- Przede wszystkim związane one były z dywersyfikacją działania. I to zarówno pod względem rynków sprzedaży, jak i oferowanych wyrobów.  Połowa naszej produkcji trafia na rynki zagraniczne - do Niemiec, Danii i Holandii, gdzie dostarczamy produkty dla branży budowlanej i rolniczej. Wykonujemy również wielkopowierzchniowe hale produkcyjne i handlowe pod klucz. W kraju produkty kierujemy głównie do branży rolniczej. Wyposażenie obór, metalowe skrzynie i palety, siatki ogrodzeniowe to wyroby wykorzystywane przez polskich rolników.

- Tak. Dysponujemy bogato wyposażonym zapleczem cynkowni. Możemy poszczycić się jednym z najnowocześniejszych pieców w Polsce, o bardzo dużej wydajności i zdolnościach przerobowych. Jako wartość dodaną dla naszych klientów oferujemy cynkowanie wszystkich wytwarzanych w naszym zakładzie produktów. Zabezpieczamy poprzez cynkowanie konstrukcje stalowe hal, ogrodzenia z siatki zgrzewanej, wygrodzenia dla bydła oraz wiele innych. Nasz nowoczesny park maszynowy umożliwia cynkowanie ogniowe oraz wysokotemperaturowe z odwirowaniem. Dla klienta to istotne udogodnienie, nie musi bowiem przewozić produktów i zlecać dodatkowej usługi w innym miejscu - wysokoprzetworzony wyrób zakupi bezpośrednio w naszej firmie.

- Rzeczywiście tak jest. Jakość traktujemy jako sprawę priorytetową. Mamy świadomość, że dla klienta, oprócz ceny, to właśnie wysoki standard produktu jest czynnikiem decydującym o wyborze tego czy innego producenta. Klient wymagający wysokiej jakości nie tylko jest skłonny zapłacić za produkt więcej, ale także sięgać po niego po raz kolejny. I tak właśnie jest w naszym przypadku - mamy szerokie grono powracających do nas odbiorców.

- Nasi klienci, głównie zagraniczni, są bardzo wymagający pod tym względem. Aby stać się ich dostawcą, zostaliśmy zobligowani do wykonania produktów spełniających zaostrzone zagraniczne normy jakościowe. Każdy z naszych wyrobów jest sprawdzany pod ścisłą kontrolą i testowany pod względem wykonania, a następnie certyfikowany przez odbiorców. Ich normy jakościowe są o wiele wyższe niż normy krajowe. Można zatem powiedzieć, że to zagraniczni klienci nauczyli nas jakości. Musimy trzymać wysoki poziom, by sprostać ich oczekiwaniom. Dzięki temu wypracowaliśmy metody i procesy zapewniające najwyższą jakość wszystkich naszych produktów, bez względu na sytuację na rynku.

- Robimy wszystko, co w naszej mocy, by tak było. Jesteśmy przedsiębiorstwem bliskim pracownikowi, a także jego rodzinie. Dlatego też przyznano nam nagrodę Solidnego Pracodawcy Roku, jako jednemu z zaledwie trzech przedsiębiorstw z województwa lubuskiego. Tym bardziej nas to cieszy, gdyż nasza załoga jest bardzo mocno związana z zakładem. Lojalność naszych pracowników doceniamy np. poprzez finansowanie edukacji.

- Udzielamy się na wielu polach, starając się dostrzegać potrzeby społeczne. Angażujemy się w sponsoring lokalnego sportu - wspieramy drużynę piłki nożnej oraz męską ligę siatkarską. Ponadto wspomagamy szkoły w naszej gminie, organizując imprezy kulturalne i sportowe dla dzieci i młodzieży. Aktywność społeczna jest dla nas bardzo ważna.

- Będziemy inwestować w zakład. Zamierzamy uruchomić dwie malarnie proszkowe konstrukcji stalowych. Oprócz inwestycji w infrastrukturę spółki, wdrożymy także dwa projekty współfinansowane ze środków Unii Europejskiej polegające na dalszej poprawie jakości naszej pracy i wyrobów. Zamierzamy także pozyskać dofinansowanie na organizację kursów języków obcych dla naszych pracowników. Celem nadrzędnym natomiast zawsze będzie utrzymanie obecnych i rozwój kolejnych rynków zbytu.

@RY1@i02/2010/191/i02.2010.191.127.007a.101.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/191/i02.2010.191.127.007a.102.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/191/i02.2010.191.127.007a.103.jpg@RY2@

Krzysztof Stadler

Firma Meprozet Stare Kurowo jako eksporter, znaczną część dochodów otrzymuje w walucie obcej - euro. W związku z tym, aby uniknąć niekorzystnych różnic kursowych w dłuższym przedziale czasowym, zawarła z BRE Bankiem umowę na stały kurs euro w stosunku do złotówki. Jest to standardowe narzędzie bankowe tzw. forward. Po jakimś czasie bank zaczął przekonywać firmę, że złotówka będzie się stale i systematycznie umacniać w związku z czym warto skorzystać z bardziej agresywnego - ale i obarczonego znacznie większym ryzykiem - narzędzia opcji walutowych, jakim jest tzw. opcja call. Jeden z ówczesnych członków zarządu firmy zdecydował o skorzystaniu z tego instrumentu. Gdy wartość złotego zaczęła nagle znacząco się obniżać, okazało się, że Meprozet Stare Kurowo, zgodnie z podpisaną umową, zobowiązany był płacić bankowi dwukrotnie większą ilość waluty przy zupełnie nieopłacalnym kursie. Doprowadziło to firmę do blisko siedmiomilionowej straty.

Wspólnie z panem prezesem zdecydowaliśmy o złożeniu pozwu przeciwko BRE Bankowi do Sądu Polubownego przy Związku Banków Polskich. Podnieśliśmy w nim dwie kwestie: po pierwsze - nieważność zawartej umowy, po drugie - nierzetelność banku przy informowaniu o ewentualnych skutkach i zagrożeniach wynikających z transakcji. Sąd przychylił się do naszego wniosku i uznał, że umowa z BRE Bankiem w zakresie opcji walutowych jest nieważna. Udowodniliśmy, że ówczesny członek zarządu nie miał prawa do zawarcia takiej umowy. Nie widniał bowiem na bankowej karcie wzorów podpisów wymaganej przez bank, jako osoba upoważniona przez Meprozet Stare Kurowo do reprezentowania spółki. Przedstawiciel banku na podstawie rozmowy telefonicznej ustanowił transakcję typu call, a bank uznał ją za będącą w mocy. Dopiero wówczas pracownik BRE zorientował się, że popełniono błąd i próbował uzupełnić procedury. Jako materiał dowodowy przedłożyliśmy nagrania rozmów telefonicznych, a sąd po ich zbadaniu uznał naszą rację. Zobowiązał bank do zwrotu pełnej kwoty poniesionych przez firmę strat.

Niestety sąd nie odniósł się do drugiej kwestii związanej z nierzetelnością informacyjną banku. Gdyby wydał w tej sprawie jakąkolwiek opinię lub uznał winę banku, zapewne stworzyłoby to precedens dla innych poszkodowanych przez system bankowy spółek do odzyskania należności. Przykład firmy Meprozet Stare Kurowo pokazuje jednak, że warto zrewidować sposób zawierania umów na opcje walutowe pod względem ich poprawności. Być może podobne przypadki miały też miejsce w innych firmach w kraju.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.