Janusz Płocica - spec od garderoby i sokowirówek
WPROWADZIŁ ZELMERA - do grona najbardziej liczących się marek małego AGD w Europie Środkowo-Wschodniej, i to mimo rosnącej konkurencji potężnych zachodnich graczy
Kiedy w 2005 r. przyszedł do Zelmera, spółka była wiceliderem na krajowym rynku, ale w Europie Środkowo-Wschodniej zajmowała dopiero dziesiąte miejsce. Dziś jest liderem w sprzedaży małego AGD w kraju, a w regionie jest w pierwszej trójce, podbijając Wschód głównie sokowirówkami.
Sam Janusz Płocica nie emanuje fałszywą skromnością. Ma świadomość, że udało mu się wiele osiągnąć. - Gdyby nie radykalne działania, to myślę, że spółka nie tylko nie zaszłaby tak daleko, ale mogłaby już w ogóle nie istnieć - mówi.
A działania rzeczywiście były radykalne. Firma przeszła dwie fale restrukturyzacji: w 2005 r. i 2009 r. Prezes postawił na cięcie kosztów i rezygnację ze wszystkiego, co nie było podstawowym biznesem Zelmera. Dziś mało kto już pamięta, że firma była np. właścicielem wyciągu narciarskiego w Bieszczadach.
Działania restrukturyzacyjne to dla Janusza Płocicy nie pierwszyzna. Na rynku uchodzi za człowieka do zadań specjalnych. Zrestrukturyzował też Vistulę, gdy był prezesem zarządu w latach 1996 - 2002. Koszty produkcji w firmie spadły o 20 proc. Zakłady Vistuli były likwidowane, przejmowane przez spółki pracownicze lub stawały się spółkami zależnymi.
Udane restrukturyzacje to efekt rządów twardej ręki, z jakich jest znany Janusz Płocica. W kwestiach zawodowych jest bowiem nieustępliwy. - Jest jednak bardzo opanowany i przystępny. Do tego przejmuje się losem innych. Dlatego zamiast zwolnień grupowych zarządził program dobrowolnych odejść. Co więcej, pozyskał środki z Unii na szkolenia i zakładanie własnej działalności przez byłych pracowników - mówi Agnieszka Grabowska, kierownik biura zarządu i organizacji Zelmera.
Mimo to w branży ma opinię dobrego fachowca i z racji wykształcenia, i doświadczenia. Może się pochwalić kilkoma dyplomami wyższych uczelni. Na Politechnice Warszawskiej studiował na wydziale inżynierii materiałowej. Była też SGH, gdzie skończył zarządzanie i marketing oraz zarządzanie wartością firmy. Podyplomowo ukończył Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej. Tam nauczył się negocjacji i mediacji.
Przed objęciem stanowiska w Zelmerze był prezesem Rekopol Organizacja Odzysku, a wcześniej wicedyrektorem w dziale zarządzania spółkami parterowymi w Trinity Managment oraz menedżerem w Procter & Gamble.
Mimo wiedzy i doświadczenia zawodowego zaliczył kilka porażek. O ile rozszerzenie asortymentu Zelmera o żelazka, kuchenki mikrofalowe czy ekspresy do kawy to strzał w dziesiątkę, wprowadzenie na polski rynek marki Artisti Italiani, gdy kierował Vistulą, było wielką klapą. Włoskie ubrania okazały się za drogie na kieszeń Polaka. Do tego pochodziły ze starych kolekcji, a popyt był wtedy na najnowsze trendy z Zachodu.
Również w Zelmerze miał kłopoty. Straty, jakie firma poniosła na opcjach walutowych, spowodowały, że w 2008 r. zamiast planowanych 49 mln zł spółka zarobiła 24 mln zł.
@RY1@i02/2010/171/i02.2010.171.000.016a.101.jpg@RY2@
Fot. Borys Skrzynski/Puls Biznesu/Forum
Janusz Płocica uchodzi za człowieka do zadań specjalnych. Przed Zelmerem przeprowadził restrukturyzację w Vistuli
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu