Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Banki przesadziły z podwyżkami płac

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

By zabić zombi, trzeba mu strzelić w głowę. Przez ostatni rok armia niedobitych bankierów krążyła po świecie usług finansowych, szukając tłustych prowizji, którymi mogłaby się pożywić.

Do niedawna żądza świeżego mięsa była zaspokajana przez segmenty papierów dłużnych, walutowe i surowcowe. W pierwszym kwartale Bank of America, Citigroup, Goldman Sachs i JPMorgan Chase codziennie zarabiały pieniądze, handlując na tych niestabilnych rynkach.

Zachęcone tymi wynikami banki inwestycyjne, takie jak Barclays Capital i Societe Generale, zwiększały zatrudnienie i rozbudowywały siatki oddziałów, mając nadzieję na wykorzystanie zawirowań u niektórych rywali, podkupienie im najbardziej utalentowanych pracowników i zwiększenie udziału w rynku w najważniejszych obszarach produktowych.

Obecnie jednak podaż może przewyższyć popyt.

Prowizje transakcyjne wyschły, wolumen ofert publicznych jest niższy od oczekiwanego, a prognozowane odrodzenie globalnej aktywności w dziedzinie fuzji i przejęć jak dotąd się nie zmaterializowało.

Analitycy prognozują, że w okresie od kwietnia do czerwca wiele europejskich banków zanotuje, licząc rok do roku, 50-procentowy spadek sprzedaży i przychodów transakcyjnych oraz z działalności doradczej. Jeżeli dodamy do tego koszty reformy regulacyjnej i podatków od premii - Credit Suisse oblicza, że nowe podatki mogą stanowić aż 20 proc. łącznego zysku brutto generowanego przez europejski sektor bankowy - to trudno sobie wyobrazić, jak banki mogłyby zwiększyć zyski w drugim półroczu.

Banki, które podwoiły podstawowe płace w oczekiwaniu na ograniczenia premii i zaoferowały wieloletnie gwarancje zatrudnienia, by podkupić pracowników rywalom, mogą mieć problemy ze zrównoważeniem kosztów stałych, jeżeli przychody nie wzrosną.

Badania Options Group, amerykańskiej firmy konsultingowej specjalizującej się w polityce płacowej, sugerują, że niektóre banki płacą od 30 do 40 proc. więcej, niż pracownicy spodziewają się zarabiać. Innymi słowy banki gorliwie zatrudniały w oczekiwaniu na odrodzenie, które nie nadeszło.

W każdej innej branży, gdy poziom zatrudnienia nie usprawiedliwia rentowności, menedżerowie zaczynają przeładowywać broń. Banki jednak zawsze niechętnie decydują się na zbyt wczesne cięcia, w obawie że nie skorzystają z odrodzenia, gdy to w końcu nadejdzie. Redukcje mogą być kosztowne, tak samo jednak jak wypłata premii. Biorąc pod uwagę taki wybór, banki zapewne wystawią nierokujących bankierów zombi wprost na linię ognia.

tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Lina Saigol

"Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.