Francuski hutnik ocalił Peugeota
Philippe Varin to kolejny człowiek spoza branży, który ratuje przed bankructwem samochodowy koncern
General Motors ocalił Edward Whitacre Jr., który wcześniej zajmował się telekomunikacją, a koncern PSA Peugeot Citroen Philippe Varin, który ukończył akademię górniczą.
Pierwsze półrocze było rekordowe dla francuskiej firmy. W porównaniu z rokiem ubiegłym koncern sprzedał aż o 16,9 proc. więcej nowych aut (1,86 mln sztuk), zwiększył też swój udział w europejskim rynku o 1 proc. - do 14,6 proc. Tak dobrej sprzedaży PSA nie miał od kilku dziesięcioleci. To zasługa Philippe’a Varina, który zarządza koncernem od lipca 2009 roku.
58-letni Varin został ściągnięty do Paryża, by zastąpić zażywnego Christiana Streiffa. Temu ostatniemu co prawda udało się nieco rozruszać koncern, ale popadł w konflikt z rodziną Peugeotów, która kontroluje firmę. Był zbyt samodzielny i nie lubił konsultować swoich decyzji z familią.
Co innego Varin. - On nie zamyka się w wieży z kości słoniowej i słucha innych - mówi jeden z jego dawnych współpracowników. Ale to niejedyny atut: Varin jest bardzo skutecznym menedżerem, który potrafi ratować firmy przed bankructwem.
Nieprzeciętnym talentem popisał się, gdy w 2003 roku został szefem stalowego giganta Corus. Do tej pracy był doskonale przygotowany. Choć urodził się w rodzinie handlarza szampanem, ukończył renomowaną École Polytechnique - kuźnię państwowych elit, a potem akademię górniczo-hutniczą. Przez lata pracował też w koncernie aluminiowym Pechiney. Gdy przejmował władzę nad brytyjską-holenderską spółką, jedna jej akcja była warta zaledwie 40 pensów, a strata w roku 2002 wyniosła prawie 0,5 mld funtów. - Byliśmy wtedy naprawdę blisko przepaści - wspominał.
Zaaplikował koncernowi ostrą kurację: zwolnił tysiąc robotników, skupił się tylko na produkcji stali, sprzedał wydziały zajmujące się obróbką aluminium, wygasił piece w zakładach w Stocksbridge. Gdy w 2007 roku Corus był przejmowany przez indyjski koncern Tata, musiał zapłacić za jedną akcję 6,08 funta.
Ten sukces nie przeszedł bez echa. Dostrzegła go rodzina Peugeotów, której koncern przeżywał kryzys. Skusiła go roczną pensją w wysokości 758 333 euro i ściągnęła do Paryża. Mógł wówczas powtórzyć słowa Edwarda Whitacre Jr., które wypowiedział w dniu, gdy zostawał szefem GM: "Nic nie wiem na temat samochodów. Ale biznes to biznes, zasady wszędzie są takie same".
Philippe Varin wprowadził więc w PSA oszczędności i skupił się - tak jak rywale - na ekspansji na rozwijających się rynkach. Indie, Brazylia i Chiny - to ziemie obiecane dla koncernów motoryzacyjnych. Zwłaszcza ten ostatni kraj: PSA założyło już spółkę joint venture z Dongfeng Automobile Co. Ltd, a w piątek - z Chang’an Automobile Group.
Na razie wszystko wskazuje na to, że Varin odniesie z PSA Peugeot Citroen kolejny sukces. Zwłaszcza że nie lubi przegrywać. Taki jest już od czasów, gdy na szkolnym boisku grał w rugby.
@RY1@i02/2010/133/i02.2010.133.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Szef Peugeota ma już na swoim koncie uratowanie stalowego giganta - Corusa
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu