Ukraińcy nie chcą dopuścić do strajku na Żeraniu
UkrAwto, ukraiński właściciel FSO Żerań, może wycofać cięcia pensji w żerańskiej firmie. Ukraińcy chcą uniknąć strajku, który może pokrzyżować plan sprzedaży spółki.
Wczoraj z załogą FSO Żerań spotkał się Oleg Papaszew, wiceprzewodniczący rady nadzorczej FSO Żerań. W fabryce wrze, bo pracownikom nie podoba się, że firma chce zredukować wynagrodzenia o 20 proc.
W zeszłym tygodniu taką decyzję podjęło walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki. Przedstawiciele firmy twierdzą, że ma to być cena za utrzymanie zatrudnienia na obecnym poziomie. Po zwolnieniu w zeszłym roku 700 osób zakład zatrudnia obecnie 1870 pracowników. Średnia płaca w spółce wynosi 3,3 tys. zł.
Pracownicy chcą utrzymać zarówno pensje, jak i zatrudnienie. Marek Dyżakowski, szef Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w FSO Żerań, powiedział "DGP", że związki domagają się także gwarancji rozwoju firmy, która ostatnio częściej stoi, niż pracuje.
Oleg Papaszew zapewnił, że produkcja samochodów będzie prowadzona w zakładzie jeszcze przez długie lata. Ze strony Ukraińców nie padły jednak żadne konkrety dotyczące zmian w akcjonariacie. Wczoraj podaliśmy, że nowym właścicielem fabryki ma być chińskie Chery. Inwestor zamierza produkować na Żeraniu model QQ, kopię popularnego przed laty również w naszym kraju Daewoo Matiza.
- Konkretów spodziewamy się w piątek - mówi Marek Dyżakowski. Na jutro zaplanowane jest kolejne spotkanie właściciela z załogą, na którym najprawdopodobniej pojawi się Tarieł Wasadze, szef UkrAwto.
cez
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu