Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

W czasie kryzysu trzeba myśleć o rozwoju

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wiele polskich małych przedsiębiorstw stara się przeczekać okres spowolnienia gospodarczego. Jest on jednak dobrym czasem dla przygotowania nowej ekspansji. W bankach i na rynku kapitałowym są pieniądze na jej sfinansowanie.

W początkowej fazie kryzysu gospodarczego w świecie wydawało się, że zawirowania te nader łagodnie obejdą się z naszymi firmami sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Opinię tę trzeba niestety zweryfikować. Nasze najnowsze badania wskazują, że blisko połowa przedsiębiorstw z sektora MSP, ze szczególnym wskazaniem na firmy mikro i małe, znajduje się w dość kiepskiej kondycji finansowej.

Nie najlepiej jest niestety także z innowacyjnością w polskich przedsiębiorstwach. Firmy ograniczają wydatki na badania i rozwój. Pokazują to także zbierane przy okazji rankingu Skrzydła Biznesu ankiety od przedsiębiorców. Na potrzeby tego projektu z grona wszystkich przedsiębiorstw w Polsce wyłoniliśmy ponad 10 tys. firm w dobrej kondycji finansowej. Są jednak kłopoty z oceną ich innowacyjności.

Patrząc na obszar naszej aktywności biznesowej, nie byłbym pesymistą, jeśli chodzi o małe firmy. Wciąż inwestują one w informatykę. Pomimo kryzysu aktywnie korzystają z usług firm informatycznych. Inaczej jest w grupie przedsiębiorstw średniej wielkości, gdzie zainteresowanie informatyką sprowadza się raczej do analiz, konsultacji i zastanawiania się nad wyborem systemu. Firmy średnie wstrzymują się z ostatecznymi decyzjami o zakupie. Szykują się do zmian, ale ich na razie nie wprowadzają.

Małe firmy w Polsce - to zresztą fenomen - rozwijają się bez kredytu. Pożyczają znacznie mniej kapitału niż duże przedsiębiorstwa. To pokazuje, że są przed nimi jeszcze duże możliwości rozwoju. Podobnie jest z innowacyjnością. W najbardziej rozwiniętych technologicznie gospodarkach wydatki na badania i rozwój przekraczają poziom 3 - 4 proc. W Polsce są poniżej 1 proc. Zgadzam się z opinią, że firmy w Polsce ograniczają dziś wydatki na innowacyjność, ale dziś, gdy największy kryzys jest już za nami, jest właśnie dobry moment na podejmowanie śmiałych decyzji. Rok 2009 był trudny, ale firmy go przetrwały. Przypuszczam, że wkrótce będą podejmowały decyzje o przyspieszeniu rozwoju, o inwestycjach już jesienią tego roku lub w roku przyszłym.

Nawiążę do opinii, że firmy sektora MSP korzystają głównie ze środków własnych na finansowanie swojej działalności. Niestety okres spowolnienia gospodarczego powoduje, że środki własne na rozwój jeszcze bardziej się w firmach kurczą. Przedsiębiorstwa zmniejszają bieżące funkcjonowanie, zmniejsza się ich kapitał własny i nie angażują się w nowe projekty. Trudno mówić o rozwoju. Ale to zarazem dobry moment na pokazywanie przedsiębiorcom, że warto sięgnąć po zewnętrzne źródła finansowania.

Obserwując obecne zachowanie małych firm, warto zwrócić uwagę, że poprzedni kryzys lat 2002 - 2003 nauczył je, że warto badać ryzyko niewypłacalności kontrahentów. Obecnie małe firmy robią to częściej niż kilka lat temu. Firmy małe, a nawet mikro już nauczyły się, że warto robić to, co robią duże firmy - sprawdzają wiarygodność, zabezpieczają się, uczą się na poprzednich błędach.

Problemem jest mało dogłębne czytanie przez szefów firm podpisywanych umów. Umowy dokładnie czytane są dopiero wtedy, kiedy pojawia się problem z przeprowadzeniem jakiejś transakcji. Okazuje się, że np. umowa spółki czegoś zabrania, ale przed podpisaniem umowy nikt w firmie porządnie się nad tym nie zastanowił. Prezes firmy powinien poświęcić umowie trochę czasu i postarać się zrozumieć jej zapisy, a jeśli ich nie rozumie, poprosić o pomoc prawnika. Prezes powinien znać się na prowadzeniu biznesu, a do zawierania transakcji wynajmować ludzi, którzy dobrze rozumieją ich treść.

Firmy nie dbają o dokumentacyjną stronę umów. Mówi się, że nasze sądy są przeładowane sprawami, że ich rozstrzyganie ciągnie się latami, że uzyskanie wyroku to strasznie żmudna i długotrwała operacja. Nie do końca tak jest. Kto jest winny opóźnieniom? Niestety muszę stwierdzić, że często wierzyciele, bo nie zadbali zawczasu o stronę dokumentacyjną zawartych transakcji, która uwiarygodniłaby ich roszczenia, stworzyłaby stronę dowodową postępowania i mogła przyspieszyć uzyskanie pomyślnego dla siebie rozstrzygnięcia.

@RY1@i02/2010/121/i02.2010.121.200.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Debatę prowadził Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej", od lewej: Loukas Notopoulos, dyrektor rozwoju produktu w obszarze bankowości MSP, Polbank EFG, Robert Karnecki, dyrektor działu wdrożeń, StreamSOFT, Anna Marcinkowska, pełnomocnik zarządu ds. prawnych Krajowego Rejestru Długów, Tomasz Starzyk, Dun & Bradstreet

Seminarium i dyskusję panelową prowadził Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego "DGP"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.