Futbolowa pasja szefa Comarchu
Najważniejszym gościem hucznych obchodów 150-lecia TSV 1860 był prof. Janusz Filipiak, właściciel Comarchu
Comarch został wczoraj głównym sponsorem monachijskich Lwów. Przez najbliższe trzy lata popularny bawarski klub, który swoje mecze rozgrywa na jednym z najpiękniejszych i najnowocześniejszych stadionów świata - Allianz Arenie, będzie występować z logo krakowskiej spółki na koszulkach.
To zasługa Janusza Filipiaka, który swoje życie dzieli między sport i biznes. Założona przez niego spółka Comarch, w której jest prezesem i największym udziałowcem, od 2002 roku jest głównym sponsorem Cracovii, a od 2004 r. jej 49-proc. udziałowcem. Dzięki temu Filipiak został najpopularniejszym profesorem w Krakowie. Kibice "Pasów" podczas meczów gromko skandują: "Pan Profesor! Pan Profesor!".
Nie ma co się dziwić sympatii fanów do Filipiaka, bo Cracovia zawdzięcza mu naprawdę wiele. Kiedy osiem lat temu postanowił wspomóc klub, jego piłkarze występowali w III lidze. Od sezonu 2004/2005 Cracovia gra w ekstraklasie, a już niebawem czeka ją kolejne historyczne wydarzenie - będzie występowała na nowym stadionie. Inwestycję wartą ok. 160 mln zł w całości finansuje miasto Kraków - drugi najważniejszy udziałowiec Cracovii.
"Pasy" skorzystają także na współpracy z TSV 1860. Na nowym stadionie im. Józefa Piłsudskiego ma się jesienią odbyć trzydniowa impreza. Obok koncertów punktem kulminacyjnym otwarcia będzie mecz dwóch klubów sponsorowanych przez Filipiaka.
- To może być ciekawe wydarzenie, zobaczymy jak Cracovia zaprezentuje się w porównaniu z klubem niemieckiej II ligi - mówił Filipiak.
Profesor nie boi się konfrontacji. Przekonał się o tym Uli Hoeness, menedżer Bayernu. Ten duży i bogaty monachijski klub od lat rywalizuje o kibiców z TSV 1860. Uli Hoeness, mistrz świata z 1974 roku, drwił z Filipiaka i Comarchu: - Polska firma informatyczna daje 2 miliony euro i zostaje głównym sponsorem? Moja odpowiedź brzmiałaby - zapomnijcie o tym!
Filipiak odpowiedział Niemcowi w specjalnym oświadczeniu.
- To jest głupie i śmieszne. Hoeness może być podziwiany jako były piłkarz. Nie ma jednak elementarnej wiedzy o Polsce i jej ekonomicznym rozwoju. Mamy zarówno sukcesy, jak i renomę - oburzał się Filipiak, który z monachijskim klubem współpracuje już od grudnia zeszłego roku.
Nikt, nawet Hoeness, nie jest w stanie zmusić Filipiaka, by zrezygnował ze swojego piłkarskiego hobby. Wręcz przeciwnie, szef Comarchu coraz mocniej wchodzi w swoją futbolową pasję. Rozpoczął już rozmowy z Krakowem w sprawie pozyskania przez Comarch 100 proc. akcji Cracovii.
Nadal zamierza też inwestować w Monachium. Filipiak nie ukrywa, że jego interesy z TSV to część strategii umacniania pozycji Comarchu na rynku niemieckim. W ubiegłym roku spółka przejęła większościowe udziały w monachijskim producencie oprogramowania SoftM AG.
Teraz chce pomóc w odzyskaniu przez TSV mocnego miejsca w zawodowej piłce.
@RY1@i02/2010/087/i02.2010.087.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. Comarch/mat. prasowe
Janusz Filipiak (w środku) podczas wczorajszego jubileuszu TSV 1860 Monachium
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu