Dziennik Gazeta Prawana logo

Litwa opóźnia pomoc dla Orlenu

28 czerwca 2018

Litwini zwlekają z odbudową torów kolejowych, z których korzysta orlenowska rafineria w Możejkach. Polski rząd liczył, że Wilno wykona gest dobrej woli jeszcze w tym miesiącu. Nasi sąsiedzi nie podjęli jednak żadnych działań, które obniżyłyby koszty logistyczne Orlenu.

Polska delegacja rządowa jeszcze w połowie marca zapowiedziała Litwinom, że chce, by do września najważniejsze logistyczne problemy Orlen Lietuva, litewskiej spółki Orlenu, zostały rozwiązane. Choć w Wilnie twierdzą, że zamierzają szybko zająć się tą sprawą, to do przełomu jednak daleko.

- Nie wydaje mi się, by konieczne było wyznaczanie konkretnych dat - mówi "DGP" Mykolas Majauskas, doradca ds. gospodarczych premiera Litwy Andriusa Kubiliusa.

Raczej nie ma co liczyć więc, by za pięć miesięcy rentowność Orlenu na Litwie wzrosła. Wilno już w kwietniu powinno podjąć konkretne działania, które w przyszłości usprawniłyby logistykę spółki.

- Rozmowy się wciąż toczą. Za wcześnie na ocenę - uspokaja jednak Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu państwa.

Zarządowi PKN Orlen na pewno jednak trudno o spokój, skoro jak dotąd Litwini nie ogłosili nawet przetargu na budowę torowiska. Chodzi o odbudowę 19-km odcinka torów, który koleje litewskie rozebrały w 2008 roku. Dzięki niemu PKN mógłby sprawniej wozić swoje paliwa do łotewskich portów. Od prawie dwóch lat koncern musi jednak transportować produkty z rafinerii w Możejkach okrężną drogą. To znacznie podnosi koszty. Na dodatek Orlen Lietuva za transport koleją płaci znacznie więcej niż np. rafinerie białoruskie. Mikołaj Budzanowski twierdzi wręcz, że polska firma jest dyskryminowana.

Mykolas Majauskas odpiera jednak zarzuty.

- Orlen jest strategicznym inwestorem dla Litwy. To dla nas bardzo ważny partner, z którym chcemy utrzymywać jak najlepsze stosunki - zapewnia.

Jako przykład podaje fakt, że Orlen korzysta z usług portu w Kłajpedzie na znacznie bardziej preferencyjnych warunkach niż inne firmy.

Z kolei - jak podkreśla - rozbiórka torów nie była działaniem przeciwko koncernowi.

- Ten odcinek torów ze względów technicznych nie nadawał się do dalszej eksploatacji i musiał zostać zdemontowany. Może dość niefortunnie wpłynęło to na wzrost kosztów logistycznych Orlenu Lietuva i obniżenie efektywności spółki, ale bezpieczeństwo przewozów jest ważniejsze - tłumaczy nam Majauskas.

Kiedy więc możliwa będzie odbudowa tego kluczowego dla rafinerii w Możejkach połączenia? Litwini mówią nawet o ponad dwóch latach.

- Jest to możliwe do zrealizowania w krótszym czasie - uważa wiceminister Budzanowski.

Wilno nie zgadza się jednak, by to Polska wyznaczała terminy.

- To brzmi jak ultimatum, a to nie jest język biznesu, którym posługują się partnerzy - zaznacza doradca premiera Kubiliusa.

Co więc zrobi Orlen, dla którego od ponad trzech lat działalność w tym kraju jest nierentowna?

- Czekamy na decyzję władz Litwy i na razie nie udzielamy komentarzy - ucinają w spółce.

Od kilku miesięcy nieoficjalnie mówi się jednak, że koncern może sprzedać część udziałów w Możejkach, a nawet całkowicie wycofać się z Litwy. Transakcją zainteresowanie wyrażają koncerny rosyjskie.

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.