Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna o żołądki kierowców

1 lipca 2018

AmRest - właściciel restauracji KFC i Burger King - rzuca rękawicę McDonald’s. Obaj potentaci będą walczyć o przydrożne fast foody.

Na tym rynku rządzi na razie McDonalds. Bary ze złotym logo M stoją przy najważniejszych drogach w Polsce. Z 238 działających restauracji McDonalds aż 163 to lokale dostosowane do kierowców. KFC w porównaniu z nimi to na razie ubogi krewny: tylko 31 ze 110 punktów obsługuje kierowców. W przypadku Burger Kinga jest to 1 na 17.

Czy właściciel obu marek - AmRest - nie rzuca się z motyką na słońce? - Nie. Rynek ma ogromne perspektywy - twierdzi Wojciech Mroczyński, członek zarządu AmRest. Powód: błyskawicznie rośnie liczba kierowców, a do tego spadły koszty inwestycji - z powodu kryzysu potaniały materiały budowlane, obniżyły się ceny gruntów.

AmRest wyda na drogową wojnę z McDonalds grube miliony. Szefowie firmy nie chcą zdradzać szczegółów, wiadomo jednak, że w tym roku więcej niż połowa z zaplanowanych 300 mln zł inwestycji w naszym regionie Europy przypadnie na Polskę. McDonalds nie zamierza oddać pola i już szykuje się do walki.

- Aby utrzymać pozycję, musimy dalej się rozwijać - mówi Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych w McDonalds.

Spółka otworzyła w zeszłym roku 17 restauracji, z których większość to McDonalds driver. Współpracuje z Lotosem, przy którego stacjach stanie sześć restauracji McDonalds.

Analitycy spodziewają się, że rywalizacja między gigantami przyniesie spore profity kierowcom: najpierw pojawi się większa liczba promocji w restauracjach, a po jakimś czasie przekształci się w wojnę cenową.

Co ciekawe, nie obejmie ona tylko hamburgerów i sałatek, ale uderzy również w rynek paliw. Dlaczego? - Bo kierowcy zatrzymają się przede wszystkim na tych stacjach, na których będzie tania benzyna - uważa Joanna Cabaj-Bonicka z Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych.

Wojna gigantów będzie miała pozytywny skutek dla kierowców pod jednym warunkiem: jeżeli KFC i Burger King nadszarpną potęgę McDonalds.

Już to próbowały zrobić, ale bez skutku. Do starcia doszło w latach 90. Burger King poległ jednak w konkurencji z McDonalds, bo Big Mac był częściej kupowany niż Whooper.

Wojna fast foodów toczy się zresztą nie tylko w Polsce. Burger King poniósł spektakularną klęskę w Finlandii, we Francji, w Grecji i Australii. W 2006 r. wycofał się z Ukrainy. Najbardziej zaciekła walka toczy się w USA. Konkurencja jest tam ostra: poza McDonalds i Burger King w wojnie uczestniczy Taco Bell, Wendys International, KFC oraz Sonic. Wiadomo jednak, że w USA królem fast foodów jest McDonalds. Jego McDonalds Dollar Menu (kanapka, frytki, napój za 1 dol.) to hit, który nie ma sobie równych.

@RY1@i02/2010/045/i02.2010.045.000.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Rutkiewicz/Eastway/Reporter

Batalię między sieciami fast foodów w połowie lat 90. wygrał McDonalds, który opanował polskie drogi

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.