Wojna o żołądki kierowców
AmRest - właściciel restauracji KFC i Burger King - rzuca rękawicę McDonald’s. Obaj potentaci będą walczyć o przydrożne fast foody.
Na tym rynku rządzi na razie McDonald’s. Bary ze złotym logo M stoją przy najważniejszych drogach w Polsce. Z 238 działających restauracji McDonald’s aż 163 to lokale dostosowane do kierowców. KFC w porównaniu z nimi to na razie ubogi krewny: tylko 31 ze 110 punktów obsługuje kierowców. W przypadku Burger Kinga jest to 1 na 17.
Czy właściciel obu marek - AmRest - nie rzuca się z motyką na słońce? - Nie. Rynek ma ogromne perspektywy - twierdzi Wojciech Mroczyński, członek zarządu AmRest. Powód: błyskawicznie rośnie liczba kierowców, a do tego spadły koszty inwestycji - z powodu kryzysu potaniały materiały budowlane, obniżyły się ceny gruntów.
AmRest wyda na drogową wojnę z McDonald’s grube miliony. Szefowie firmy nie chcą zdradzać szczegółów, wiadomo jednak, że w tym roku więcej niż połowa z zaplanowanych 300 mln zł inwestycji w naszym regionie Europy przypadnie na Polskę. McDonald’s nie zamierza oddać pola i już szykuje się do walki.
- Aby utrzymać pozycję, musimy dalej się rozwijać - mówi Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych w McDonald’s.
Spółka otworzyła w zeszłym roku 17 restauracji, z których większość to McDonald’s driver. Współpracuje z Lotosem, przy którego stacjach stanie sześć restauracji McDonald’s.
Analitycy spodziewają się, że rywalizacja między gigantami przyniesie spore profity kierowcom: najpierw pojawi się większa liczba promocji w restauracjach, a po jakimś czasie przekształci się w wojnę cenową.
Co ciekawe, nie obejmie ona tylko hamburgerów i sałatek, ale uderzy również w rynek paliw. Dlaczego? - Bo kierowcy zatrzymają się przede wszystkim na tych stacjach, na których będzie tania benzyna - uważa Joanna Cabaj-Bonicka z Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych.
Wojna gigantów będzie miała pozytywny skutek dla kierowców pod jednym warunkiem: jeżeli KFC i Burger King nadszarpną potęgę McDonald’s.
Już to próbowały zrobić, ale bez skutku. Do starcia doszło w latach 90. Burger King poległ jednak w konkurencji z McDonald’s, bo Big Mac był częściej kupowany niż Whooper.
Wojna fast foodów toczy się zresztą nie tylko w Polsce. Burger King poniósł spektakularną klęskę w Finlandii, we Francji, w Grecji i Australii. W 2006 r. wycofał się z Ukrainy. Najbardziej zaciekła walka toczy się w USA. Konkurencja jest tam ostra: poza McDonald’s i Burger King w wojnie uczestniczy Taco Bell, Wendy’s International, KFC oraz Sonic. Wiadomo jednak, że w USA królem fast foodów jest McDonald’s. Jego McDonald’s Dollar Menu (kanapka, frytki, napój za 1 dol.) to hit, który nie ma sobie równych.
@RY1@i02/2010/045/i02.2010.045.000.004a.001.jpg@RY2@
Fot. Rutkiewicz/Eastway/Reporter
Batalię między sieciami fast foodów w połowie lat 90. wygrał McDonald’s, który opanował polskie drogi
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu