Biznes antydopingowy
FIFA ogłosiła, że w zeszłym roku wydała 30 mln dolarów na 33 tys. indywidualnych badań dopingowych. Okazało się, że tylko dziesięć przypadków było pozytywnych. Wychodzi na to, że wykrycie jednego zawodnika stosującego niedozwolone środki kosztuje 3 mln dolarów!
FIFA twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak kultura dopingowa, i jednocześnie zaostrza kontrole. Do końca marca wszyscy finaliści mundialu w RPA muszą przedstawić rozpiskę, gdzie będą przebywać zawodnicy, by komisja mogła składać niespodziewane wizyty. Zostanie przeprowadzonych 776 testów. To niemal pełna inwigilacja.
O co zatem chodzi? Po co aż taki rozmach w walce ze zjawiskiem, które jest coraz mniej uchwytne? Rozsądna wydaje się teza, że napędem do aż takiej skrupulatności są umiejętnie lobbujące w FIFA... koncerny farmaceutyczne i specjalistyczne laboratoria. Przemysł antydopingowy to intratny biznes (tylko jeden test kosztuje 1000 dolarów). Międzynarodowa federacja szacuje, że w minionym roku różne instytucje wydały na walkę z dopingiem w sumie ćwierć miliarda dolarów. Na sztandarach doprowadzenia do czystości w sporcie robi się zatem znakomity interes, a problem i tak pozostaje.
@RY1@i02/2010/038/i02.2010.038.000.002c.001.jpg@RY2@
Cezary Kowalski
Cezary Kowalski
cezary.kowalski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu