Firmy w Niemczech nadal będą upadać
Wzrost gospodarczy w Niemczech zwiększy popyt na towary z Polski. Ale trzeba uważać, bo ryzyko niewypłacalności za zachodnią granicą rośnie
Ostatnie dane dostarczane przez ubezpieczycieli kredytu kupieckiego dotyczące perspektyw gospodarki niemieckiej są optymistyczne. Na przykład Coface poprawił rating Niemiec, prognozując 2-proc. wzrost gospodarki w 2010 r. Analitycy Atradiusa przewidują wzrost PKB między 1,2 a 2 proc. To informacja, na którą czekało wielu naszych przedsiębiorców, bo Niemcy to nasz największy odbiorca.
Niestety nie oznacza to, że już w tym roku można bezpiecznie handlować z kontrahentami z tego kraju. Również w styczniu ukazała się analiza wspomnianego Atradiusa dotycząca ryzyka niewypłacalności na poszczególnych rynkach. Niestety okazuje się, że o ile, według szacunków, w 2009 r. upadło w Niemczech 32,2 tys. firm, to prognozy na 2010 r. mówią o 35,5 tys. Oznacza to 10-proc. wzrost. Listopadowa analiza Euler Hermes była zbliżona - przewidywała 11-proc. wzrost liczby niewypłacalności.
Analitycy Euler Hermes sygnalizują, że nawet teoretycznie bezpieczne kontrakty, w których płatnikiem jest rząd np. w ramach publicznego programu renowacji budynków użyteczności publicznej i urzędów, nie gwarantują pewności zapłaty. Problem w tym, że przetargi wygrywają niemieccy wykonawcy, którzy zatrudniają polskie firmy jako podwykonawców. I choć oni dostają pieniądze w terminie, to z podwykonawcami rozliczają się z opóźnieniem. Euler Hermes obserwuje tego typu problemy szczególnie wśród firm z zachodniej i południowej Polski, szczególnie tych mniejszych, a więc szczególnie wrażliwych na brak bieżącej zapłaty.
Ostrożność powinni zachować też kontrahenci firm z przemysłu maszynowego i wyrobów metalowych. Niemieckie firmy z tej branży są w dużej mierze uzależnione od eksportu. I choć z jednej strony później doświadczyły kryzysu, bo inwestycje wygasają później niż konsumpcja indywidualna, to z drugiej będą wolniej z niego wychodziły. Bo inwestycje rosną w ślad za ożywieniem koniunktury.
Nie wiadomo, też jaki skutek będzie miało dla produkujących na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego zakończenie programu dopłat do wymiany starych aut na nowe. Przewidywany spadek sprzedaży, a co za tym idzie i produkcji, może być źródłem kłopotów dla dostawców.
Spore problemy z odzyskaniem należności mają też firmy z branży transportowej czy spożywczej. W tym ostatnim sektorze szczególnie dotyczy to firm przetwórstwa mięsnego, ale coraz więcej problemów zaczęli zgłaszać w drugiej połowie ubiegłego roku eksporterzy warzyw, owoców i gotowych koncentratów.
Euler Hermes prezentuje też ciekawą statystykę regionów w których jest najwięcej upadłości. Kontrahent z północnej Westfalii ma statystycznie trzykrotnie większą szansę na upadłość, niż odbiorca z Badenii-Wirtembergii.
Doświadczenia ubezpieczycieli kredytu kupieckiego pokazują, że niemieckie firmy, w czasie kryzysu chętnie korzystają ze znanej też z naszego rynku instytucji reklamacji. Podnoszą zarzuty, że towar czy usługa są niezgodne z zamówieniem. Dlatego istotne jest dokładne opisywanie przedmiotu zamówienia czy zlecenia oraz pilnowanie, żeby towar czy usługę odbierały upoważnione osoby, które potwierdzą jego jakość. Reklamacji nie wolno bagatelizować i trzeba je szybko wyjaśniać, bo przedłużanie tego procesu blokuje dochodzenie wierzytelności.
Okazuje się, że na rynku niemieckim, na zaległości trzeba starać się ściągnąć możliwie szybko, bo wierzyciele działają dość szybko i może się okazać, że ewentualnych długów nie będzie już z czego ściągać.
@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.130.0001.001.jpg@RY2@
Co czwarte euro z eksportu pochodzi z Niemiec
po przekroczeniu terminu spłaty. Jeśli nie odniesie skutku, następnym krokiem jest oddanie długu do windykacji lub samodzielne dochodzenie roszczeń.
. Jeśli nie odnosi on skutku, konieczna może być wizyta w siedzibie firmy i ewentualne rozmowy nt. porozumienia co do terminów spłaty zadłużenia.
. Prawnik występuje w imieniu klienta do sądu o wezwanie do zapłaty, jeśli dłużnik nie zapłaci i nie wniesie sprzeciwu w ciągu 14 dni, sąd wysyła nakaz zapłaty. Do niego też dłużnik może zgłosić sprzeciw w ciągu 14 dni. Często tego nie robi, bo w razie sporu sądowego będzie pokrywał jeszcze koszty postępowania i odsetek.
. Warto przystąpić do niego szybko, bo może się okazać, że inni wierzyciele uszczuplili na tyle majątek dłużnika, że nie wystarczy do na pokrycie naszych roszczeń. Firmy szybko składają też wnioski o upadłość. Wtedy, pozostaje...
. Należy złożyć u niego tzw. zgłoszenie wierzytelności i wszystkie dowody (min. uzyskany wcześnie tytuł wykonawczy). Musi ono zawierać podstawę prawną roszczenia (np. kupno, umowa w sprawie wykonania usług itp.) i jego wartość w walucie kontraktu.
źródło: Euler Hermes, opracowanie własne
Marcin Jaworski
marcin.jaworski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu