Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedsiębiorstwa mają pieniądze, ale z ich wydawaniem poczekają na wzrost popytu

27 czerwca 2018

W bankach jest coraz więcej depozytów złożonych przez firmy. Ale na inwestycje przyjdzie pora dopiero, kiedy stanie się pewne, że kryzys na Zachodzie już minął.

Polskie przedsiębiorstwa finansują inwestycje przede wszystkim ze środków własnych. Z danych zebranych przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan wynika, że tak postępuje 80 proc. firm. Czy więcej firmowej gotówki zgromadzonej w bankach oznacza, że inwestycje mogą niebawem ruszyć? Niekoniecznie.

Wzrost depozytów pod koniec ubiegłego roku może sugerować, że zasoby finansowe przedsiębiorstw zwiększyły się. Wartość firmowych lokat wzrosła do 164,9 mld zł z 154,1 mld zł w listopadzie. Ekonomiści zwracają uwagę, że taka poprawa wyniku może być zjawiskiem sezonowym.

- Zazwyczaj na koniec roku pojawia się więcej depozytów i ich łączna wartość jest o kilka procent większa niż w listopadzie. W ubiegłym roku to zjawisko było widoczne pod koniec każdego kwartału. Być może jest to efekt działań banków, które starały się przyciągnąć w tym czasie klientów korporacyjnych, żeby poprawić sobie relację między kredytami i depozytami w kwartalnych raportach - mówi Piotr Bielski z BZ WBK.

Z teorią sezonowości zgadza się Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium. Ekonomista zwraca jednak uwagę na skalę wzrostu depozytów.

- W grudniu był on bardzo duży, znacznie większy niż w tym samym okresie w poprzednich latach. To może świadczyć o poprawie kondycji finansowej firm - mówi ekonomista.

Dodaje, że częściowo widoczne to było już w wynikach największych przedsiębiorstw, które publikuje GUS. Jak mówi, III kwartał ubiegłego roku był pod tym względem lepszy niż wynik osiągnięty między lipcem a wrześniem 2008 r. Według GUS wynik finansowy netto w sektorze przedsiębiorstw wyniósł w III kwartale 2009 r. niemal 23 mld zł wobec 19,4 mld zł rok wcześniej.

Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że jeśli nawet wzrost wartości depozytów wynika z poprawy kondycji finansowej firm, to jest to dopiero pierwszy krok do zwiększania inwestycji. Kluczowy bowiem jest popyt - a dokładniej przekonanie w firmach, że będzie się on odbudowywał.

Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego, dodaje, że w pierwszej kolejności przedsiębiorstwa będą odbudowywać stan swoich zapasów. A do projektów inwestycyjnych wrócą wtedy, gdy zauważą wzrost liczby zamówień.

- Musi nastąpić wzrost popytu krajowego i zewnętrznego. Wtedy firmy dokonają oceny wcześniej przerwanych projektów inwestycyjnych. Decyzje o inwestycjach podejmuje się stosunkowo długo, bo są one zawsze obarczone pewnym ryzykiem - mówi Piotr Kalisz.

Nasi rozmówcy dodają, że duża niepewność co do stanu koniunktury w przyszłości to dziś najważniejszy powód blokowania inwestycji.

- Przedsiębiorców powstrzymuje obawa przed drugim dnem recesji. Zadają sobie pytanie, co się stanie, gdy programy naprawcze w największych gospodarkach europejskich przestaną działać, czy przypadkiem nie doprowadzi to do kolejnej zapaści popytu. Jeśli będzie widać, że jesteśmy na ścieżce stopniowego przyspieszania wzrostu i ożywiania popytu, to będzie czynnik motywujący do wzrostu inwestycji w kraju - mówi Piotr Bielski.

Grzegorz Maliszewski dodaje, że nawet w pierwszej fazie przyspieszenia firmy raczej nie będą inwestować. Ma to związek z niskim wykorzystaniem mocy produkcyjnych.

- Przy założeniu, że firmy finansują inwestycje z własnych środków, zwiększenie depozytów może być dobrym prognostykiem dla inwestycji. Jednak wykorzystanie mocy produkcyjnych jest bardzo niskie. Skoro tak, to nie ma powodów, żeby inwestować w ich powiększanie. Z tego samego powodu firmy w pierwszej fazie ożywienia nie będą raczej zwiększać zatrudnienia - mówi ekonomista.

@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.166.007a.001.jpg@RY2@

Firmy mają coraz więcej wolnych środków

marek.chadzynski@infor.pl

Przedsiębiorcy już nie boją się załamania gospodarczego. Ale też nie panuje wśród nich euforyczny nastrój w rodzaju: kryzys się skończył, więc czas zakasać rękawy i brać się do inwestowania. Teraz właściciele firm czekają, kiedy koniunktura zacznie się wyraźnie poprawiać, jak szybko będzie odbudowywał się popyt.

Na razie sygnały są sprzeczne. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji u naszych głównych odbiorców handlowych za granicą. I dlatego wszystkie programy inwestycyjne, jakie zostały wstrzymane w 2009 roku, nadal są zamrożone. W warunkach takiej niepewności i przy tak niskim poziomie wykorzystania mocy wytwórczych trudno sobie wyobrazić inwestowanie w środki produkcji.

Co innego modernizacja produkcji, prace nad nowymi produktami. Jeśli ktoś jest w stanie inwestować w te obszary - bez ryzyka utraty płynności - powinien to zrobić. Konkurencja nie śpi. Inwestycje tego typu budują przewagę konkurencyjną i jeśli firma ma wolne środki, powinna je przeznaczać na ten cel w pierwszej kolejności.

@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.166.007a.002.jpg@RY2@

Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan

, ekspert PKPP Lewiatan

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.