Skanery dla lotnisk - świetny sposób na biznes
Nie dla wszystkich zaostrzone środki bezpieczeństwa na lotniskach są powodem do zmartwienia. Ręce zacierają producenci skanerów do prześwietlania ciała, dla których nadchodzą złote czasy.
To uboczny skutek próby wysadzenia w powietrze samolotu NorthWest lecącego z Amsterdamu do Detroit, którą podjął powiązany z Al-Kaidą Nigeryjczyk. Mimo świąteczno-noworocznego marazmu na giełdach, w ciągu trzech pierwszych sesji po nieudanym zamachu akcje brytyjskiej firmy Smiths Detection skoczyły w górę o 9 proc.
- Wzrost zainteresowania produktami do skanowania ludzi jest widoczny. Mimo że nasze skanery dopiero uzyskują niezbędne certyfikaty do użycia na lotniskach, spodziewamy się, że przełoży się on na zwiększoną sprzedaż - mówi nam Colin McSeveny, dyrektor ds. komunikacji w Smiths Detection, który jest jednym z liderów na rynku.
W minioną niedzielę premier Gordon Brown dał zielone światło na instalowanie na brytyjskich lotniskach skanerów, które "rozbierają" pasażerów do naga. Z kolei Komisja Europejska uznała, że bezpieczeństwo pasażerów jest ważniejsze od wątpliwości obrońców praw człowieka, którzy uważają, iż skanery naruszają prywatność obywateli. Tym samym praktycznie przesądziła, iż w ciągu najbliższych lat pojawią się one na wszystkich większych lotniskach.
Holendrzy, po tym jak czyn Umara Faruka Abdulmutallaba ujawnił luki w systemie bezpieczeństwa na Schiphol, już zamówili 60 takich urządzeń. Amerykański zarząd lotnictwa cywilnego - kilkaset.
Wartość tych kontraktów idzie w dziesiątki milionów euro. O ile stosowany do tej pory na lotniskach zwykły wykrywacz metalu kosztuje mniej niż 10 tys. euro, to prześwietlający ubrania skaner od stu tysięcy w górę.
Na dodatek żyła złota zapewne nie wyschnie jeszcze przez kilka lat. W Stanach Zjednoczonych nowoczesne skanery - wyprodukowane przez nowojorską firmę L-3 Communications - zainstalowane są na 19 lotniskach. Ale wszystkich portów lotniczych w tym kraju jest prawie 500, na dodatek na wielu z nich jedno takie urządzenie nie wystarczy. Rapiscan Systems z Missisipi, drugie obok L-3 amerykańskie przedsiębiorstwo, które ma certyfikat władz federalnych, miesięcznie produkuje 60 skanerów. Jak zapowiada kierownictwo, w razie potrzeby jest w stanie zatrudnić dodatkowych ludzi i podwoić produkcję.
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu