Fachowcy wciąż deficytowi
Praca
Mimo bezrobocia aż 40 proc. firm ma problemy ze znalezieniem pracowników. Co ciekawe, trudno im nawet o niewykwalifikowanych robotników.
Najbardziej deficytowi są pracownicy fizyczni: elektrycy, stolarze, cieśle, murarze, hydraulicy, spawacze - tak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej firmy badawczej ManpowerGroup. - To efekt obserwowanej od kilku lat zapaści szkolnictwa zawodowego a także preferencji młodych ludzi, którzy wolą studiować, niż uczyć się fachu - mówi Iwona Janas, dyrektor ManpowerGroup.
Firmy mają też problem z rekrutacją inżynierów i operatorów produkcji oraz pracowników działów IT. Popyt na nich jest jednak nieco mniejszy niż w poprzednich latach. - Luka na rynku powoli będzie zasypywana, w miarę jak rosnąć będzie liczba absolwentów kończących te kierunki - mówi Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan. Brakuje też utalentowanych menedżerów, którzy nie tylko mają wiedzę, lecz także potrafią zarządzać ludźmi. - To oni w czasie kryzysu są dla firm najcenniejsi, bo potrafią motywować ludzi do pracy i poprawiać wyniki finansowe - mówi Zakrzewska.
Ryszard Pazdan, prezes opolskiej firmy Atmoterm specjalizującej się w zarządzaniu emisjami CO2, takich ludzi nazywa artystami. Zapewnia, że jest im w stanie płacić więcej, niż wynosi średnia rynkowa. O tym, czy menedżer ma talent do zarządzania, nie świadczą jednak dyplomy renomowanych uczelni i CV. - Szukam ludzi ciekawskich, z dużą wyobraźnią, chęcią do działania i odpowiednim podejściem do ludzi - mówi Pazdan.
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu