Newag powalczy o piętrusy dla PKP Intercity w duecie z Siemensem
Faworytem w przetargu jest Bombardier, którego wagony już jeżdżą po Polsce
Włączając się do walki o kontrakt na dostawę piętrowych wagonów dla PKP Intercity, Newag należący do Zbigniewa Jakubasa chce zdobyć doświadczenie przed kolejnymi przetargami. W najbliższych latach przewoźnicy chcą kupić piętrusy nawet za 500 mln zł.
PKP Intercity postawiło trudne warunki. - Chcemy zamówić sprawdzony towar, czyli wagony, które gdzieś już jeżdżą i dobrze się sprawują - mówi "DGP" Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.
Termin składania ofert na 30 piętrowych wagonów wyznaczono na przełom roku. Do zgarnięcia jest kontrakt o wartości ok. 190 mln zł. Deklaracja spółki oznacza, że w przetargu żadnych szans nie mają producenci oferujący prototypy. Efekt - wymóg doświadczenia za przetargową burtę wyrzucił polskie firmy: Newag oraz Pesę.
- Niekoniecznie. Mogą oni przystąpić do przetargu w konsorcjum z partnerem posiadającm niezbędne doświadczenie - podrzuca rozwiązanie Janusz Malinowski.
Z tej rady korzystać nie zamierza bydgoska Pesa, która - jak ustalił "DGP" - złożyła już skargę na warunki i domaga się dopuszczenia do postępowania.
Inną drogą chce iść Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych polskich biznesmenów, do którego należy Newag. Firma ze stajni miliardera dostarcza swoje pociągi m.in. dla warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej, ale piętrusów nie produkowała nigdy. Z naszych informacji wynika, że do walki o 190 mln zł Newag stanie ramie w ramię z niemieckim Siemensem. Jarosław Piotrowski, dyrektor polskiego oddziału Siemens Mobility, potwierdza nam zainteresowanie Niemców przetargiem, ale na temat sojuszu z Newagiem wpowiadał się ostrożnie. - Analizujemy taką możliwość - mówi Jarosław Piotrowski.
Sprawa wydaje się jednak przesądzona. Siemens i Newag z powodzeniem współpracują już przy gigantycznm zamówieniu dla warszawskiego metra, dla którego produkują 35 pociągów podziemnej koleji za ponad 1 mld zł.
Niemcy są skazani na współpracę, bo mogą mieć problem ze zmieszczeniem się w przetargowych kosztach. Ich wagony nie są przystosowane do wysokości polskich peronów, które są o 20 - 30 cm wyższe niż na Zachodzie. Dostosowanie składów do polskich warunków będzie kosztować. Tylko współpraca z polskim producentem pozwoli obniżyć cenę.
Walka zapowiada się ostra, bo zainteresowani przetargiem są najwięksi producenci taboru kolejowego na świecie, obok Siemesa to m.in. kanadyjsko-francuski Bombardier, a także mniejsi gracze, jak czeska Skoda i hiszpański CAF. Wśród faworytów wymienia się Bombardiera, który piętrowe wagony dostarczał już dla Kolei Mazowieckich.
- Analizujemy dokumentację przetargową - mówi "DGP" Janusz Kućmin, generalny przedstawiciel Bombardiera na Polskę i zapowiada złożenie oferty.
Jeśli Newag dopnie swego i zrealizuje kontrakt dla PKP Intercity w duecie, będzie mógł zarabiać również na następnych zamówieniach, ponieważ zdobędzie niezbędne doświadczenie, żeby w kolejnych przetargach startować już samodzielnie.
A będzie się o co starać. Kolejnego przetargu na kilkadziesiąt piętrusów nie wyklucza PKP Intercity. Być może takie składy kupować będą również spółki przewozowe zakładane przez marszałków. Drogę do serii przetargów mogą otworzyć pieniądze z funduszy unijnych na lata 2014 - 2020. Eksperci zapowiadają, że środków nie zabraknie. Stan polskiego taboru jest fatalny. Dziś średni wiek pociągów wynosi 25 lat.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu