Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Największym problemem MSP są opóźnienia w płatnościach

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

DYSKUSJA - Czy polskie małe i średnie przedsiębiorstwa dobrze radzą sobie na rynku mimo złych nastrojów? Jak wpływają na nie zatory płatnicze? Czy młodzi mają szansę założyć własny biznes? To niektóre z pytań, jakie zadaliśmy przedstawicielom firm pracujących z MSP

Przede wszystkim współpracujemy z klientami. Nikt w naszej branży nie jest w stanie określić, czego tak naprawdę potrzebują, więc kluczowe jest dopasowywanie oferty do konkretnego odbiorcy. Rozmawiają między sobą eksperci. Nawet w jednej branży oferty są różne, nie ma sztampy. Dzięki temu mamy pewność, że produkt jest jak garnitur szyty na miarę. Mamy świadomość, że kupno jakiegoś rozwiązania jest inwestycją, która musi się zamortyzować, ale zanim do tego dojdzie, potrzeby już rosną. Dlatego ważne, żeby można było modyfikować i rozszerzać zakupione rozwiązania. Dlatego wchodzimy w model usługowy - tylko tak można szybko reagować na nowe potrzeby klientów.

Nastroje naprawdę są złe i wciąż się pogarszają. Obserwujemy to zarówno wśród małych, jak i dużych przedsiębiorstw. Wielu naszych klientów sygnalizuje, że robi oszczędności, ale troszeczkę na oślep. W dużych przedsiębiorstwach są to zwolnienia pracowników, co może bardzo źle wróżyć na przyszłość. Małe firmy radzą sobie lepiej z przygotowaniem do możliwego kryzysu, ale i wśród nich nastroje są złe. Ciekawe, że firmy rodzinne potrafią stawić czoła pogarszającym się nastrojom. Mówią: jest źle, ale my damy sobie radę. To pocieszające, ponieważ w Polsce jest ponad 95 proc. małych firm i to one zatrudniają 70 proc. pracowników, więc można mieć nadzieję, że ich waleczność pozwoli przetrwać ciężkie czasy! Oni lepiej znają swoje środowisko, są w stanie lepiej reagować na poziomie operacyjnym. Mają po pięciu, siedmiu pracowników, znają ich dobrze i wiedzą, że lepiej np. zmienić im zakres obowiązków, niż zwalniać. Z firm rodzinnych słyszę, że same zwiększają sobie godziny pracy bez zapłaty. Pracują więcej i radzą sobie lepiej.

To nie jest tylko problem bankowców, ale jest prawdą, że banki - jako przedsiębiorstwa komercyjne - muszą dbać o zysk i powierzone depozyty, więc szacują ryzyko, zanim udzielą kredytu. Pomysł rozwijania gospodarki przez wspieranie młodych firm jest kierowany szczególnie do władzy. Stąd środki, np. z Unii Europejskiej, które są przeznaczane właśnie na wsparcie takiego biznesu. U nas to jeszcze rynek niedorozwinięty. Ogólnoeuropejska niechęć do wypłacanych wprost dotacji sprawia, że będzie to raczej system funduszy gwarantujących pożyczki.

Liczba przeterminowanych faktur wzrosła do 55 proc., więc wyraźnie widać, że tak. Problem w tym, że niektóre przedsiębiorstwa traktują opóźnienie w zapłacie jako swoisty kredyt i to nieoprocentowany. Sprawdzają, na ile mogą sobie pozwolić, regułą staje się odwleczenie zapłaty najbardziej, jak to tylko możliwe. Z kolei firmy wierzyciele nie mogą sobie pozwolić na wstrzymanie terminowych płatności np. wobec ZUS, muszą kupować materiały itd. Ważne w tym kontekście jest to, żeby reagować, jeżeli kontrahenci spóźniają się z regulowaniem należności. Wywiadownie gospodarcze czy rejestry dłużników powinny być źródłem informacji, by ostrzegać przed nierzetelnymi partnerami biznesowymi. Choć trzeba też powiedzieć, że w Europie coraz modniejsza jest informacja pozytywna: warto nie tylko przestrzegać przed ryzykownymi kontrahentami, ale też kierować do tych, którzy regulują należności terminowo.

Warto pamiętać jeszcze o takiej kategorii jak moralność płatnicza. Niestety, ze strony rzetelnych firm brak zainteresowania znalezieniem się na takiej pozytywnej liście. A przecież lepiej promować rzetelność, niż wprowadzać kolejne regulacje. To pokazuje choćby przykład hipermarketów, które narzucają długie terminy płatności. Kto z dostawców zaryzykuje, by wejść z nimi w konflikt i stracić możliwość sprzedawania?

Z badań wynika, że 33 proc. firm, które mają środki, nie reguluje płatności w terminie. Są tacy, którzy czekają do ostatniej chwili. Z drugiej strony są takie firmy, których opóźnienia wynikają z przyczyn od nich niezależnych, np. braku płatności od ich kontrahentów. 52 proc. przedsiębiortw, które mają ten problem, same potem zalegają. Trudno sobie wyobrazić, żeby wpisywać do rejestru dłużników takie firmy, które przekroczą termin o parę dni.

@RY1@i02/2011/189/i02.2011.189.200.000726.801.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Krzysztof Markiewicz (Polbank EFG SA), Marcin Włudarski (Telekomunikacja Polska), Jolanta Uździcka (StreamSoft), Paweł Kowalewski (HBI Polska), Khrystyna Struk (Progress Holding), Andrzej Kulik (Krajowy Rejestr Długów) i Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "DGP"

Panel prowadził Tomasz Wróblewski

redaktor naczelny "DGP"

not. MWW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.