Mariusza Patrowicza ciągnie do piłki nożnej
ZaczynaŁ 20 lat temu od sklepu ze sprzętem RTV. Dziś jest znanym inwestorem na GPW, którego jedna decyzja może wywrócić kurs giełdowej spółki do góry nogami
Magia jego nazwiska wciąż działa. Wczoraj pojawiła się informacja, iż może być zainteresowany zakupem notowanego na rynku NewConnect Ruchu Chorzów. To wystarczyło, by w krótkim czasie papiery chorzowskiego klubu zyskały na wartości ponad 50 proc.
- Rzeczywiście podjąłem decyzję o inwestycji w sport, a piłka nożna jest w tym kontekście priorytetem. Ale nie wiem jeszcze, co to będzie za klub, może Ruch, może GKS Katowice, a może zupełnie jakiś inny - powiedział nam wczoraj Mariusz Patrowicz. Deklaruje, że na pewno będzie to klub z ekstraklasy bądź co najmniej aspirujący do szybkiego awansu, a transakcja zostanie sfinalizowana jeszcze w tym roku.
Zarabianie w Polsce na piłce nożnej nie jest łatwe, o ile w ogóle możliwe. Przekonali się o tym m.in. były właściciel Groclinu Zbigniew Drzymała, Wisły Kraków - Bogusław Cupiał, czy Legii Warszawa - Mariusz Walter. Każdy z nich miał mocarstwowe plany, ale zderzenie z naszą piłkarską rzeczywistością szybko sprowadziło każdego z nich na ziemię. Piłkarskie kluby w naszym kraju wciąż na siebie nie zarabiają. Dlaczego więc Patrowicz chce wejść w ten rynek?
- Jestem niepoprawnym optymistą i uważam, że da się na tym zarobić. Ponadto posiadanie znanej drużyny piłkarskiej może przynieść korzyści reklamowe i promocyjne dla innych firm, które mam - mówi Patrowicz.
Mariusz Patrowicz jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim. Swoją przygodę z biznesem zaczynał pod koniec lat 80. ubiegłego wieku od otwarcia sklepu ze sprzętem RTV w rodzinnym Płocku. Zarobione pieniądze inwestował w nieruchomości.
Na giełdę jako liczący się inwestor trafił na początku tego wieku, gdy pękła tzw. bańka internetowa. Doszedł do wniosku, że w wyniku spadku cen akcji wiele spółek jest wycenianych bardzo atrakcyjnie. A to oznacza okazję do tanich inwestycji. Kupował niewielkie pakiety akcji giełdowych spółek o rozproszonym akcjonariacie, takich jak Fon czy Atlantis. Pozwalało to wpływać na zarządzanie przedsiębiorstwem. Często deklarował, że chce objąć kontrolę nad spółkami, i przedstawiał bogate plany inwestycyjne, co działało na wyobraźnię inwestorów giełdowych. Akcje spółek, w których miał udziały, drożały. Jego nazwisko stało się synonimem sukcesu - tam, gdzie Patrowicz pojawiał się w akcjonariacie, błyskawicznie kurs spółki szedł w górę.
Jak sam mówi, lubi kupować giełdowe firmy, bo status przedsiębiorstwa notowanego na GPW jest dużo wart. Patrowicz deklaruje, że pośrednio lub bezpośrednio ma akcje spółek warte kilkaset milionów złotych. Dziś są to m.in. IQ Partners, Stark Development czy Urlopy.pl.
Zakup drużyny piłkarskiej to nie koniec planów Patrowicza. - Obecnie prowadzę negocjacje w sprawie przejęcia trzech giełdowych spółek. Nie mogę powiedzieć jeszcze, co to za firmy, ale w najbliższym czasie transakcje ich zakupu zostaną zrealizowane. Jedna z tych firm to znana spółka, z rocznym zyskiem na poziomie 100 mln zł - deklaruje Patrowicz.
Płocki biznesmen ma dobre informacje dla giełdowych inwestorów. Jego zdaniem już wkrótce na warszawski parkiet powróci hossa. - Do słabej koniunktury na giełdzie przyczynił się rząd, rzucając na rynek znaczące pakiety akcji państwowych firm i wysysając w ten sposób pieniądze. Ale możemy liczyć na znaczną poprawę sytuacji jesienią - uważa Patrowicz.
Ciekawe, czy i tym razem zadziała magia nazwiska Patrowicza.
@RY1@i02/2011/133/i02.2011.133.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum
Patrowicz: Posiadanie drużyny piłkarskiej może przynieść korzyści moim innym firmom
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu