Dziennik Gazeta Prawana logo

Inwestor potrzebuje lepszej ochrony

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Klienci instytucji finansowych narzekają, że są źle informowani o ryzyku. Kłopot polega na tym, że banki same o nim niewiele wiedzą

Problem z ryzykiem dotyczy m.in. takich inwestycji jak produkty strukturyzowane. Ich konstrukcja zawiera tzw. "ryzyko strony przeciwnej", z którego wielu kupujących nie zdaje sobie sprawy - nawet zakładając, że w ogóle rozumie ten termin. "Ryzyko strony przeciwnej" polega na tym, że jeżeli bank inwestycyjny gwarantujący produkt upadnie - tak jak Lehman Brothers - kupujący nie dostaną swoich pieniędzy.

Kontrowersyjne pod względem ryzyka jest też nazewnictwo funduszy. Nadawanie im bezpiecznie brzmiących nazw w rodzaju "ostrożny" czy "zrównoważony" może być przyczyną kłopotów instytucji oferujących takie instrumenty. W styczniu Barclays został ukarany grzywną w wysokości 7,7 mln funtów za sprzedawanie "ostrożnych produktów".

Urząd Usług Finansowych (FSA) twierdzi, że konsumenci potrzebują większej ochrony. Na początku tego roku ogłosił plany interweniowania w sposób konstruowania produktów, nie wspominając o ich nazwach. Dostawcy zaczęli pospiesznie poprawiać zestawienia i nadawać nowe definicje instrumentom finansowym. Stowarzyszenie Brytyjskich Ubezpieczycieli zmieniło nazwy funduszy sektorowych zwanych dotąd "ostrożnymi", "zrównoważonymi" i "aktywnymi" na bardziej konkretne. "Ostrożny" stał się "inwestycją zarządzaną zmiennie, z 20 - 60 procentami akcji". Decyzja ta została z uznaniem przyjęta przez organizacje konsumenckie i inwestorów, według których nowe nazwy bardziej odpowiadają faktom i nie wprowadzają w błąd.

To jednak powoduje inne problemy: reklamowanie produktów stało się trudniejsze. Zarządzających funduszami już ostrzeżono, by nie używali swoich wcześniejszych wyników do promowania funduszu. FT Money stale przypomina inwestorom, że wcześniejsze wyniki nie są wskazówką na przyszłość.

Jednak na tym kłopoty się nie kończą. Stowarzyszenie Zarządzania Inwestycjami (IMA) zdecydowało się zmienić nazwy funduszy sektorowych z ostrożnego, zrównoważonego i aktywnego po prostu na "A, B i C" i dodatkowe "D". Niewiele to jednak dało: członkowie IMA zaczęli narzekać, że nazwy są niezrozumiałe, więc stowarzyszenie zapowiedziało konsultacje w tej sprawie.

Nie wiadomo, czym one się zakończą, ale jedno jest pewne: jakakolwiek nazwa zostałaby wymyślona, i tak nie powie wiele o niebezpieczeństwach inwestycji. Trudno się temu dziwić, bo czasy są teraz takie, że praktycznie nie można zidentyfikować ryzyka w systemie finansowym, a co dopiero wytłumaczyć go klientom.

Na przykład tradycyjna mądrość głosi, że akcje są bardziej ryzykowne niż obligacje i gotówka umieszczona na lokatach. Ale dzisiaj, jeżeli chcemy realnych zwrotów - gotówka ich nie zapewni przy tak niskich stopach procentowych. Z kolei obligacje rządowe są wyjątkowo chwiejne, biorąc pod uwagę to, że niewypłacalność krajów takich jak Grecja jest realna.

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved

Alice Ross

"Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.