Kliniki walczą o niezależne gabinety
OD PRZYSZŁEGO ROKU popyt na usługi ma rosnąć w tempie dwucyfrowym, dlatego sieci stomatologiczne chcą przyciągnąć do siebie jak najwięcej dobrych dentystów
Od kilku już lat branża stomatologiczna jest jedną z najlepiej rozwijających się w kraju. W Polsce działa już ponad 20 tys. gabinetów dentystycznych, a co roku powstaje kilkaset nowych.
W najbliższych latach według raportu firmy badawczej PMR tempo wzrostu ma przekroczyć 10 proc., by w 2013 r. rynek osiągnął wartość 10 mld zł. To zaostrza konkurencję oraz wymusza walkę cenową. Najmniejszą szanse przetrwania mają małe gabinety, przyjmujące kilku klientów dziennie, bo rentowność zaczyna być w coraz większym stopniu uzależniona od skali działalności.
Dlatego sieci kuszą pojedyncze gabinety. - Gabinet, stając się partnerem naszej sieci, otrzymuje zarówno nowy strumień pacjentów kierowany do niego poprzez naszych partnerów biznesowych, np. PZU Pomoc, jak i dostęp do najlepszych materiałów stomatologicznych - mówi Mariusz Andrych, prezes zarządu Dent-a-Medical, która ma ponad 200 gabinetów.
Jak dodaje, zakres współpracy obejmuje możliwości korzystania z najniższych na rynku cen na sprzęt i produkty stomatologiczne, wsparcie marketingowe i promocyjne.
Jak zauważa Adam Wroczyński z Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych, obroty zaraz po wejściu do sieci potrafią zwiększyć się nawet o 20 proc. Klientów przyciąga sprzęt. Nie wystarczy już fotel i lampa do utwardzania plomb. Potrzebne są rentgen, mikromotor do leczenia kanałowego, lampa wybielająca czy ultradźwiękowy skaler do usuwania kamienia nazębnego.
Jak zapewnia Paweł Klimek, prezes zarządu spółki Dental Nanotechnology, rozwijającej sieć gabinetów partnerskich pod logo Dental Clinic Licence, firma pomaga uzupełnić sprzęt na warunkach o wiele korzystniejszych niż w normalnym obrocie. Partner może liczyć na wsparcie przy uzyskaniu kredytu z Deutsche Banku oraz Medical Finance.
Nie każdy może jednak zostać partnerem sieci, bo te wybierają sobie współpracowników. Dobra wiadomość jest taka, że obecnie przystąpienie do sieci nie niesie żadnych dodatkowych kosztów poza związanymi z dostosowaniem się do jej wymagań. Właściciel gabinetu nie musi być też stomatologiem.
Jak wyjaśnia Adam Wroczyński, dyrektor ds. projektów w ARSS, ofertę franczyzową zamierza w niedługim czasie zaproponować kolejna sieć klinik z ogromnym doświadczeniem w branży.
A ile potrzeba obecnie na uruchomienie kliniki w Polsce? Jeśli ma się ona składać z sześciu gabinetów, to będzie to koszt 1,5 - 2 mln zł. Kwota ta uzależniona jest od takich elementów, jak m.in. lokalizacja, ilość i jakość zakupionego sprzętu specjalistycznego.
- Istnieją jednak bardzo dobrze prosperujące gabinety jednostanowiskowe, które oferują bardzo wysokie standardy usług. Koszt takiej inwestycji to ok. 250 tys. zł.
Przyjmuje się, że jedno stanowisko powinno generować miesięczny przychód w wysokości około 40 - 50 tys. zł netto, gdzie zysk stanowi około 20 proc. tej wartości. Zwrot z inwestycji w przypadku jednostanowiskowego gabinetu nastąpi po około dwóch latach.
A na co postawić? Przede wszystkim na stomatologię zachowawczą. Istotne jest jednak, by dostępne były też usługi związane ze stomatologią estetyczną, która zaczyna stanowić główne źródło dochodu.
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu